Linie flydubai zawiesiły w środę loty do i z Izraela po incydencie, podczas którego według izraelskich władz drugi pilot zaatakował kapitana i próbował rozbić maszynę.
Izraelskie władze nie mają w tej chwili przesłanek wskazujących, iż napastnik działał na polecenie Iranu lub innej zorganizowanej grupy – poinformował Kanał 12 telewizji. Wstępne ustalenia wskazują, iż działał sam.
Flydubai podkreśliły jednak, iż przyczyny zdarzenia pozostają nieznane, i zaapelował o powstrzymanie się od „przedwczesnych spekulacji” do czasu zakończenia śledztwa.
Kancelaria premiera Izraela przekazała, iż ranny kapitan, obywatel Indii Smit Machchhar, leżał zakrwawiony na podłodze kokpitu, ale zdołał uruchomić mechanizm otwierający drzwi. Pasażerowie, którzy dostali się do środka, zobaczyli drugiego pilota uderzającego w panel sterowania.
Premier Benjamin Netanjahu podziękował kapitanowi za jego działania. „Mimo ran zadanych nożem i poważnego stanu walczył, stawiał opór, otworzył drzwi kokpitu i umożliwił pasażerom oraz załodze obezwładnienie napastnika, zapobiegając katastrofie w powietrzu” – napisał na platformie X. Nazwał Machchhara „prawdziwym bohaterem”.
Netanjahu spotkał się na lotnisku Ben Guriona z pasażerami, m.in. z Janiwem Hajunem, który był jednym z trzech Izraelczyków, którzy wtargnęli do kokpitu. – Patrzę na ciebie i widzę lwa, wielkiego bohatera – chwalił go premier. Hajun powiedział Kanałowi 12, iż wiedział, jak zareagować dzięki oglądaniu programu o katastrofach lotniczych. Gdy samolot zaczął gwałtownie nurkować, zauważył, iż nikt nie kontroluje sterów, i przypomniał sobie, iż należy pociągnąć je do siebie, by skierować maszynę w górę.
APW, PAP











