Frekwencja wyniosła 82,5 proc. i okazała się najwyższa od czasu głosowania nad ustanowieniem republiki w maju 1944 roku. Na wieczorze wyborczym antyunionistów zabrzmiały gromkie oklaski. – Jesteśmy salą pełną zwycięzców, którzy przeprowadzili świetną kampanię – mówił Halldor Benjamin Thorbergsson z organizacji Afram Island (Naprzód Islandio). Na ulicach reakcje były różne. – Uważam, iż to dość smutne, iż Islandczycy nie chcą choćby rozważyć możliwości członkostwa w UE – mówiła jedna z mieszkanek Reykjaviku. Inny rozmówca przyznał: – Trochę mi ulżyło. Dyskusja była dość agresywna.
Wynik pokazał wyraźny podział geograficzny
Najbardziej proeuropejska jest stolica. Na terenach wiejskich sprzeciw wobec negocjacji sięga około 60 proc. I właśnie na prowincji najczęściej wysuwano argument, który dla tego kraju ma ogromną wagę: ryby. Rybołówstwo odpowiada – bezpośrednio i pośrednio – za około 15 proc. PKB i około 40 proc. wpływów z eksportu. Dla przeciwników członkostwa wspólna unijna polityka w dziedzinie rybołówstwa oznacza ryzyko utraty kontroli nad łowiskami i kwotami połowowymi. Jednak spór dotykał nie tylko gospodarki. Kraj, który dopiero w 1944 roku uzyskał pełną niepodległość od Danii, chce sam zarządzać własnymi wodami, a pragnienie to ma wymiar historyczny, wzmocniony pamięcią o „wojnach dorszowych” z Wielką Brytanią. Premier Kristrún Frostadóttir próbowała przekonać wyborców do akcesji, wskazując na perspektywę większej stabilności gospodarczej, mocniejszego zakotwiczenia w Europie i bezpieczeństwa w Arktyce. Ale w codziennym życiu bardziej od geopolityki liczą się ceny, inflacja, koszty kredytów, kondycja islandzkiej korony. Przeciwnicy akcesji odpowiadali, iż źródeł kłopotów Islandii należy szukać w kraju. – To nie są problemy, które Bruksela rozwiąże za nas. Muszą je rozwiązać islandzcy politycy – mówiła liderka Partii Niepodległości Guđrún Hafsteinsdóttir. Wyspiarskie państwo nie czuje potrzeby ściślejszej integracji również dlatego, iż zajmuje wyjątkową pozycję wobec Unii. Od 1994 roku należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, uczestniczy w jednolitym rynku i w strefie Schengen oraz wdraża znaczną część prawa unijnego, choć nie uczestniczy w jego stanowieniu. Jeszcze jedną korzyścią jest fakt, iż zachowuje większą swobodę w wielu obszarach, między innymi w rybołówstwie i rolnictwie.
Wniosek o członkostwo w Unii Islandia złożyła w 2009 roku, tuż po kryzysie finansowym. Negocjacje ruszyły rok później. W 2013 rozmowy zawieszono, a w 2015 Reykjavik poprosił, by nie traktować Islandii jako państwa kandydującego. Teraz premier Frostadóttir zapowiedziała, iż jej rząd uszanuje wynik głosowania i nie będzie ponownie otwierał rozmów z Brukselą. Zwycięzcy referendum podkreślają, iż głos na „nie” nie był głosem przeciwko Europie. Islandia pozostaje blisko związana z Unią gospodarczo i politycznie, ale bez miejsca przy unijnym stole decyzyjnym.








![Spotkanie wybielające stalinowską zbrodniarkę w POLIN przerwane przez Młodzież Wszechpolską [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/09/Przerwanie-spotkania-w-muzeum-POLIN-fot.-x.com_.jpg)


