Iran wystawia trumpizm na próbę

manager24.pl 3 часы назад

Prezydent Donald Trump wykorzystuje teraz nieprzewidywalny styl, za pomocą którego zbudował swoje imperium biznesowe i markę polityczną, do pełnienia o wiele bardziej złożonej i delikatnej roli przywódcy wojennego. Zwolennicy Trumpa uwielbiają, gdy coś łamie – jak republikański establishment. Zwykle zachowuje pole manewru, unikając jednoznacznych stanowisk. I choć często unika szczegółów i kontekstu historycznego, jego osobowość emanuje pewnością.

Zmysł Trumpa do zdecydowanych działań przyniósł sukces w śmiałym ataku USA, który w styczniu wyprowadził wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro z jego rezydencji do nowojorskiej celi więziennej. Jednak w wielu publicznych wypowiedziach na temat wojny z Iranem wciąż brakuje mu powagi i jasności umysłu typowej dla prezydenta z czasów wojny.

Trump stoi teraz w obliczu nakładających się na siebie kryzysów w konflikcie. Zacięty opór Teheranu grozi długotrwałym impasem. Kryzys gospodarczy pogłębia się wraz ze wzrostem cen ropy naftowej po faktycznym zamknięciu Cieśniny Ormuz przez Iran. W kraju Trump stoi w obliczu politycznego buntu, który uwidocznił się we wtorek, gdy czołowy urzędnik ds. bezpieczeństwa narodowego, zorientowany na MAGA, zrezygnował ze stanowiska.

Trump był zaskoczony intensywnością ataków odwetowych Teheranu na sojuszników USA w Zatoce Perskiej. Wydawał się również nieprzygotowany na zamknięcie Cieśniny – czego spodziewało się wielu ekspertów. Próba zastraszenia sojuszników , by wysłali swoje okręty do Cieśniny Ormuz, zakończyła się fiaskiem, gdy sojusznicy odmówili przyłączenia się do wojny, w sprawie której nie zostali skonsultowani.

Trump zakłada, iż ​​jego tolerancja na ryzyko się opłaci

Zespół ratunkowy Czerwonego Półksiężyca pracuje obok budynku uszkodzonego w wyniku ataku w trakcie konfliktu USA, Izraela i Iranu w Teheranie, 17 marca 2026 r.
Kiedy prezydenci w czasie wojny nie potrafią jasno przedstawić uzasadnienia i strategii końcowej, ryzykują, iż popadną w rozbieżności strategiczne i stracą poparcie społeczeństwa. Jednak pozostało za wcześnie, aby adekwatnie ocenić wojnę, w której naloty USA i Izraela najwyraźniej wyrządziły druzgocące szkody Iranowi, ograniczając jego zdolność do zagrażania regionowi i Stanom Zjednoczonym programami broni nuklearnej i balistycznej. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się jego polityczna przyszłość po śmierci tak wielu wysoko postawionych przedstawicieli reżimu, w tym wieloletniego de facto przywódcy politycznego Alego Laridżaniego we wtorek. Czas może pokazać, iż niektóre z instynktów Trumpa okazały się trafne, a jego tolerancja ryzyka przyniosła rezultaty, których nie udało się osiągnąć innym prezydentom.

Trudno mu będzie jednak ogłosić zwycięstwo, jeżeli konflikt zakończy się zablokowaniem Cieśniny Ormuz, załamaniem światowej gospodarki i jeszcze surowszymi represjami wobec Irańczyków w ramach nowego reżimu. To samo stanie się, jeżeli Iran zachowa wysoko wzbogacony uran, który mógłby wykorzystać w przyszłym programie nuklearnym. Rozwiązanie tych dylematów może wymagać bardziej ryzykownych operacji — prawdopodobnie z udziałem wojsk lądowych — niż te, które próbowano przeprowadzić do tej pory.

Tego typu misje wymagałyby skrupulatnego planowania prezydenckiego, jasno określonych celów oraz ostrożnego zarządzania skutkami i oczekiwaniami społecznymi.

Rezygnacja, która uderza w sedno ruchu MAGA

Joe Kent wygłasza przemówienie podczas wiecu poparcia dla oskarżonych w związku z atakiem na Kapitol, który miał miejsce 6 stycznia w Waszyngtonie, 18 września 2021 r.

Wtorkowa rezygnacja Joe Kenta , byłego dyrektora Narodowego Centrum Antyterrorystycznego USA, związanego z MAGA, wstrząsnęła Waszyngtonem. Sugerowała ona, iż ​​Trump traci kontrolę nad własną koalicją polityczną, a jednocześnie uwypukliła istotną kwestię uzasadniania wojny przez prezydenta.

Kent, weteran sił specjalnych, który stracił żonę w ataku ISIS w Syrii, napisał Trumpowi w liście, iż izraelska kampania dezinformacyjna wprowadziła go w błąd, sugerując, iż szybkie zwycięstwo nad Iranem jest w zasięgu ręki. Argumentował również, iż Republika Islamska nie stanowiła „bezpośredniego” zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA, wbrew zapewnieniom Trumpa i wysokich rangą urzędników administracji.

„Możesz zmienić kurs i wytyczyć nową ścieżkę dla naszego narodu albo możesz pozwolić nam pogrążyć się w chaosie i upadku” – napisał Kent. „Ty trzymasz karty”. Niektórzy republikańscy ustawodawcy stwierdzili, iż poglądy wyrażone przez Kenta w liście rezygnacyjnym były antysemickie, a poseł Don Bacon napisał w mediach społecznościowych: „Dobrze, iż się go pozbyłem. Antysemityzm to zło, którego nienawidzę i z pewnością nie chcemy go w naszym rządzie”.

Senator Mitch McConnell wyraził podobne stanowisko, krytykując „jadowity antysemityzm zawarty w jego liście rezygnacyjnym”.

Kent ma kilka wspólnego z prominentnymi Demokratami, którzy sprzeciwiali się wojnie. W przeszłości spotykał się z krytyką za powiązania ze skrajnie prawicowymi postaciami, w tym z białymi nacjonalistami i sympatykami nazistów. Jednak jego rezygnacja – w obliczu gwałtownego tumultu wokół wojny w ruchu MAGA i wśród konserwatywnych mediów – pokazuje, iż jeżeli prezydent musi obawiać się politycznego buntu w związku z wojną, może on pochodzić z jego prawicy. Jest to potencjalnie istotny czynnik dla prezydenta, który tradycyjnie stara się unikać zerwania ze swoją bazą.

Rezygnacja Kenta wskazuje również na trwały wpływ komentarza sekretarza stanu Marco Rubio z tego miesiąca, iż ​​Stany Zjednoczone prewencyjnie wypowiedziały wojnę, ponieważ spodziewały się ataku Izraela, a Iran odpowiedziałby atakiem na siły amerykańskie. Trump zaprzeczył, iż został pochopnie wciągnięty w wojnę i twierdzi, iż był bardziej entuzjastyczny niż premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Choć sondaże pokazują, iż wielu wyborców Partii Republikańskiej przez cały czas wierzy w Trumpa, sygnały sprzeciwu ze strony baz są istotne, ponieważ wojna jest już niepopularna wśród większości wyborców. Wiele poprzednich wojen w Ameryce zostało podważonych przez odwrócenie się od nich kraju.

Bardziej nieprecyzyjne komunikaty wojenne

W tym materiale informacyjnym wydanym przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych marynarz sygnalizuje start samolotu F/A-18E Super Hornet, przydzielonego do 37. Eskadry Myśliwców Uderzeniowych, na pokładzie okrętu USS Gerald R. Ford (CVN 78), podczas operacji wsparcia operacji Epic Fury 2 marca 2026 r. na wschodniej części Morza Śródziemnego.

We wtorek Trump dał krytykom więcej podstaw do kwestionowania uzasadnienia wojny, jego niechęci do stwierdzenia, kiedy może się ona zakończyć, i niespójności jego stanowisk.

Kilka dni po tym, jak zażądał od sojuszników USA wysłania okrętów, aby pomóc w otwarciu Cieśniny Ormuz, upierał się, iż nigdy ich nie chciał. „Nie naciskałem na wszystkich, bo myślę, iż gdybym to zrobił, prawdopodobnie by to zrobili, ale my nie potrzebujemy pomocy” – powiedział.

Zapytany, czy obawia się, iż Iran może stać się kolejną katastrofą na miarę wojny w Wietnamie, jeżeli wyśle ​​tam wojska, Trump odpowiedział: „Nie, nie boję się… Naprawdę nie boję się niczego”.

Inny reporter zapytał Trumpa, czy ma plan na dzień po zakończeniu działań wojennych. „Mamy wiele planów” – odpowiedział, choć nigdy nie sprecyzował żadnego. „Gdybyśmy teraz wyjechali, odbudowa zajęłaby im 10 lat. Ale nie jesteśmy jeszcze gotowi do wyjazdu, ale wyjedziemy w najbliższej przyszłości”.

Trump przedstawiał niekiedy sprzeczne powody rozpoczęcia wojny. Sugerował, iż Iran stanowił bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, nie przedstawiając na to dowodów. Sugerował, iż celem ataku była zmiana reżimu, ale od tamtej pory bagatelizuje możliwość wybuchu buntu społecznego w Iranie.

W poniedziałek prezydent podsycił nowe obawy, iż sam nie jest do końca przekonany, dlaczego poszedł na wojnę. Zaprzeczył, jakoby jego motywacją była ropa naftowa, ale dodał następujący, eliptyczny komentarz: „Nie potrzebujemy tego, ale to zrobiliśmy. Można powiedzieć, iż zrobiliśmy to z przyzwyczajenia, co nie jest dobre. Ale zrobiliśmy to, ponieważ mamy tam dobrych sojuszników”.

Trump wywołał jeszcze większe zamieszanie, wielokrotnie twierdząc, iż wojna jest już wygrana, jednocześnie argumentując, iż jest za wcześnie na sprowadzenie amerykańskich żołnierzy do domu. Powiedział, iż będzie wiedział, kiedy nadejdzie jego czas w „kościach”.

Jego zaufanie do własnej, niemal mistycznej intuicji pomogło mu przetrwać niezliczone osobiste, biznesowe i polityczne tarapaty. Stanowi to jednak kolejny ryzykowny zakład, ponieważ wojna niesie ze sobą ważne i potencjalnie bolesne momenty.

Читать всю статью