Iran ostrzega przed kolejnym atakiem, który może unicestwić amerykańskie rezerwy ropy naftowej

dakowski.pl 5 часы назад

    Seyed M. Marandi: Iran ostrzega przed kolejnym atakiem, który może unicestwić amerykańskie rezerwy ropy naftowej – Trump panikuje.

    W obszernym wywiadzie z dziennikarzem Dannym Haiphongiem, irański profesor Seyed Mohammad Marandi z Uniwersytetu w Teheranie ostrzega przed zmasowanym odwetem ze strony Iranu. W obliczu oblężenia gospodarczego ze strony USA, Teheran grozi zniszczeniem amerykańskich obiektów naftowych i energetycznych w regionie, a także wszystkich szlaków okrężnych wokół Cieśniny Ormuz.
    Marandi podkreśla, iż ​​toczy się wojna, a nie zawieszenie broni, i iż państwa Zatoki Perskiej, które goszczą i finansują bazy USA, ponoszą pełną odpowiedzialność.

    https://youtube.com/embed/EvDXk8OK49k%3Ffeature%3Doembed

    Iran grozi odwetem „podobnym do trzęsienia ziemi” – Marandi: Państwa Zatoki Perskiej i amerykańskie obiekty naftowe są zagrożone

    Seyed Mohammad Marandi, profesor Uniwersytetu w Teheranie i wieloletni analityk irańskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w niedawnym wywiadzie udzielonym Danny’emu Haiphongowi, skontekstualizował i znacząco zintensyfikował najnowsze ostrzeżenia Teheranu. Impulsem do ataku było oświadczenie nowego przewodniczącego irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, generała Mohsena Rezaia (również dr Mohsen Rezai, doktor ekonomii), który w obszernym wywiadzie jasno dał do zrozumienia, iż ​​Iran przygotowuje odwet o charakterze trzęsienia ziemi, jeżeli Stany Zjednoczone i ich partnerzy regionalni będą kontynuować lub rozszerzać blokadę gospodarczą.

    Rezai podobno oświadczył, iż irańskie siły zbrojne są gotowe wyeliminować amerykańskie interesy gospodarcze w regionie. Twierdził, iż amerykańskie firmy były dotychczas celowo oszczędzane, ale to może się zmienić. Wyraźnie ostrzegł wszystkie państwa Zatoki Perskiej, aby nie brały udziału w „wojnie gospodarczej” z Iranem. W przeciwnym razie, ostrzegł, cała wspierana przez USA infrastruktura energetyczna w Zatoce Perskiej, a także szlaki okrężne wokół Cieśniny Ormuz – zwłaszcza Janbu nad Morzem Czerwonym i Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – zostaną zaatakowane.

    W takim przypadku nie będzie można wyeksportować ani jednej kropli ropy, ani przez Cieśninę Ormuz, ani alternatywnymi szlakami.

    Marandi podkreśla: „Jesteśmy w stanie wojny. Nie ma zawieszenia broni – ani ze Stanami Zjednoczonymi, ani z reżimem izraelskim, ani z krajami, które goszczą i wspierają USA w tej wojnie”. Wymienia państwa Zatoki Perskiej: Arabię ​​Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn, Katar, Oman, a choćby Jordanię. Wszystkie te państwa goszczą siły amerykańskie, a niektóre (Kuwejt, Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie) choćby finansują ich rozmieszczenie. To czyni je aktywnymi uczestnikami trzech wojen z Iranem: wojny w Iraku w 1980 roku, która była masowo wspierana przez USA i Zachód; tzw. „błyskawicznego uderzenia” z poprzedniego roku, w którym amerykańskie samoloty zaopatrywały izraelskie samoloty z baz w Zatoce Perskiej i zapewniały wsparcie radarowe i powietrzne; oraz obecnego, trwającego konfliktu.

    Reżimy Zatoki Perskiej zachowują się, jakby były ofiarami, podczas gdy samoloty startują z ich terytorium, paliwo jest dostarczane, a instalacje radarowe są wykorzystywane. Iran jak dotąd zareagował „bardzo łagodnie”. Jednak wielu Irańczyków spodziewa się, iż reżimy zostaną surowiej ukarane po dekadach wrogości. „Iran ma prawo teraz zaatakować, ponieważ jesteśmy w stanie wojny, a Stany Zjednoczone prowadzą wojnę oblężenia”.

    Zbliżająca się eskalacja: od blokady morskiej do totalnej wojny gospodarczej

    Marandi opisuje obecną politykę USA jako „oblężenie głodowe” i „barbarzyński akt wojny” wymierzony w irańską ludność cywilną – kobiety i dzieci. Twierdzi, iż Zachód zastosował już podobne strategie wobec Syrii (ustawa Cezara), Kuby i Wenezueli. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent ma niedługo ogłosić konkretne środki; spekulacje wskazują na „blokadę lądową”, która miałaby wywrzeć presję na sąsiednie państwa, takie jak Pakistan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Azerbejdżan i Turcja, aby zaprzestały współpracy z Iranem.

    Iran odpowiedział wyraźnymi groźbami: Każdy, kto przyczynił się do uduszenia narodu irańskiego, zostanie ukarany militarnie. Eksport ropy naftowej i gazu z państw Zatoki Perskiej zostanie całkowicie wstrzymany, lotniska zamknięte, a infrastruktura krytyczna zniszczona. Na przykład Katar, który niedawno podpisał umowę o zaopatrywaniu amerykańskich tankowców, był szczególnie narażony na atak. Kilkanaście pocisków i kilkadziesiąt dronów wystarczyłoby, by sparaliżować infrastrukturę gazową emiratu – a tym samym reżim.

    To samo dotyczy Arabii Saudyjskiej, Emiratów, Kuwejtu i Bahrajnu: „To pustynie z ropą i gazem. Nic więcej”. Irańska kontrofensywa doprowadziłaby te państwa do gospodarczego i politycznego upadku. Azerbejdżan (Baku) również jest ostrzegany: jeżeli droga do Rosji zostanie zablokowana, Iran może zamknąć instalacje naftowe w Baku i przerwać przepływ ropy do Izraela przez Turcję.

    Marandi wskazuje na gwałtownie rosnącą irańską produkcję wojskową. Irański dowódca wojskowy niedawno odwiedził tajną podziemną fabrykę pocisków balistycznych i mówił o „ogromnym boomie w produkcji wojennej”: wyższej jakości, większych możliwościach i znacznie zwiększonym wolumenie produkcji. Iran posiada podziemne fabryki, ośrodki badawczo-rozwojowe i struktury dowodzenia, które są niedostępne dla Stanów Zjednoczonych.

    Podczas gdy Waszyngton stara się rozwijać obronę powietrzną, Iran produkuje szybsze i lepsze pociski rakietowe oraz drony. Doświadczenia z niedawnych konfliktów (wojna 12-dniowa, wojna 40-dniowa i 13-dniowa ofensywa po zerwaniu Porozumienia o Porozumieniu) dodatkowo wzmocniły te zdolności.

    Skutki ekonomiczne i ryzyka globalne

    Wypowiedzi Marandiego dotyczące skutków gospodarczych są szczególnie kontrowersyjne. Państwa Zatoki Perskiej posiadają ogromne aktywa w amerykańskich obligacjach, akcjach i na rachunkach bankowych. Jednak ich dochody z ropy naftowej, gazu, nawozów, helu, siarki i aluminium już gwałtownie spadły. Musiałyby sprzedać te aktywa, aby utrzymać swój kosztowny styl życia i projekty związane z budowaniem wizerunku (Dubaj, Doha). Stany Zjednoczone raczej by im na to nie pozwoliły – a gdyby nawet, dodatkowo nadwyrężyłyby i tak osłabiony rynek obligacji. Japonia, Chiny i inni gracze już się wycofują. Trump liczył na biliony dolarów inwestycji państw Zatoki Perskiej w projekty związane ze sztuczną inteligencją – teraz nie wchodzą one w grę.

    Marandi dostrzega zagrożenie globalnego załamania gospodarczego: „Jeśli Trump potraktuje tę politykę poważnie i nie ustąpi, nastąpi załamanie – ale nie w Iranie, a raczej w Kuwejcie, Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej”. Znaki są już widoczne: niestabilny jen i rynki obligacji, wysokie ceny oleju napędowego w USA (prawie 6 dolarów za galon) oraz utrzymujące się niedobory energii. Całkowita blokada Cieśniny Ormuz i alternatywne szlaki transportowe drastycznie pogłębiłyby niedobory LNG, petrochemikaliów, nawozów i aluminium.

    Jednocześnie Iran rozwija alternatywne korytarze lądowe: korytarz północ-południe do Rosji (w tym linię kolejową Rasht Astara, której budowa niedługo zostanie podpisana), trasy przez Azję Środkową, Afganistan i Pakistan. Towary, które wcześniej docierały przez Dubaj i Zatokę Perską, coraz częściej trafiają przez Azję Środkową. Ponadto sankcje zmusiły Iran do zbudowania w dużej mierze samowystarczalnej bazy przemysłowej i rolniczej. Dzięki dobrym zbiorom kraj jest niemal całkowicie samowystarczalny.

    Kontekst historyczny i ocena strategiczna

    Marandi przypomina wcześniejsze sankcje „maksymalnej presji” za czasów Obamy i Trumpa, które Iran przetrwał – czasami praktycznie bez eksportu ropy.

    Dziś sytuacja jest inna: Iran toczy otwartą wojnę, dwukrotnie pokonał połączone siły USA, Izraela i ich regionalnych sojuszników i dysponuje realnymi możliwościami militarnymi. Reżimy Zatoki Perskiej nie są suwerennymi aktorami, ale raczej rodzinnymi dyktaturami ustanowionymi przez USA i Wielką Brytanię, pozbawionymi prawdziwej niezależności. Prywatne sygnały ze strony państw Zatoki Perskiej wyrażające chęć stworzenia niezależnego systemu bezpieczeństwa z Iranem lub zaproszenia do „paktu bezpieczeństwa w Mekce” (Arabia Saudyjska, Pakistan, Turcja) w tej chwili nie przynoszą skutku. Reżimy pozostają związane z Waszyngtonem, choćby jeżeli prywatnie wyrażają swoje niezadowolenie.

    Podsumowując, Marandi podkreśla, iż ​​cała eskalacja jest prowadzona „w imię syjonizmu i ludobójstwa w Strefie Gazy”. Trump i Netanjahu są gotowi poświęcić globalną gospodarkę, aby izraelscy żołnierze i piloci mogli „cieszyć się” zabijaniem i głodzeniem dzieci. Irańczycy mają na myśli wybory parlamentarne: kryzys gospodarczy w USA mógłby znacząco osłabić pozycję Trumpa po listopadzie.

    Marandi kończy jasnym stwierdzeniem: Iran zareaguje „bardzo gwałtownie i bardzo zdecydowanie”. Konsekwencje wpłyną nie tylko na region, ale na całą gospodarkę światową. Jednocześnie ostrzega przed zapominaniem o Strefie Gazy i cierpiących dzieciach – Rada Pokoju zniszczyła globalny impet protestu. Nadzieja leży w tym, iż rosnąca nienawiść do izraelskiego reżimu i jego zwolenników ostatecznie doprowadzi do zmiany.

    Z wywiadu wynika, iż ​​Teheran wyraźnie nakreślił czerwoną linię. To, czy Waszyngton i państwa Zatoki Perskiej ją przekroczą, zdaniem Marandiego, zadecyduje o losie regionalnych reżimów, a być może i światowej gospodarki.

    Читать всю статью