Instytut Pamięci Narodowej potwierdził 12 września, iż obiekt ku czci członków UPA w gminie Dołhobyczów stanął bez uzgodnień i zezwoleń, a jego związek z miejscem pochówku nie został potwierdzony. To ten pomnik, w który Grzegorz Braun uderzał młotem. Sprawa obnaża wieloletnie zaniedbanie państwa w ochronie polskiej pamięci.
Obiekt poza państwową procedurą
Pomnik stoi w uroczysku Białystok, w pobliżu wsi Liski w gminie Dołhobyczów, w powiecie hrubieszowskim. Upamiętnia członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, którzy zginęli w walce z grupą operacyjną NKWD w lutym 1946 roku. To właśnie w ten obiekt uderzał młotem Grzegorz Braun. Wcześniej opisaliśmy samo zdarzenie oraz policyjne dochodzenie.
Dr hab. Jacek Romanek, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie, przekazał, iż obiekt postawiły nieznane osoby pod koniec lat 90. XX wieku albo po 2000 roku. Teren należał wtedy do Skarbu Państwa. Nie było uzgodnień ani zezwoleń. Upamiętnienia nie opiniował IPN, a przed 2016 rokiem nie uzgodniono go również z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Niepotwierdzone miejsce pochówku
Stanowisko IPN zawiera ważne zastrzeżenie. Instytut nie dysponuje źródłami pozwalającymi potwierdzić, iż członkowie UPA zostali pochowani właśnie pod pomnikiem. Nie ustalił też, jaki był indywidualny udział upamiętnionych osób w zbrodniach na Polakach. Tych dwóch kwestii nie wolno rozstrzygać publicystycznym skrótem.
Nie zmienia to oceny samej formacji. UPA zapisała się w polskiej historii masowymi mordami na ludności cywilnej. Każde upamiętnienie jej członków na terytorium Rzeczypospolitej wymaga zatem szczególnej staranności, pełnej dokumentacji i jasnego odróżnienia miejsca pochówku od pomnika o wymowie heroizującej. Szacunek dla ludzkich szczątków jest obowiązkiem cywilizowanego państwa. Gloryfikacja formacji odpowiedzialnej za mordowanie Polaków takim obowiązkiem nie jest.
Młot nie zastąpi państwa
Braun nagrał swoją akcję przy obiekcie i publicznie domagał się jego usunięcia. Polityczny gest nie może jednak zastąpić legalnego działania władz. jeżeli obiekt powstał na państwowym gruncie bez wymaganych zgód, adekwatne instytucje powinny dawno ustalić jego status, zbadać teren i wydać zgodną z prawem decyzję. Bierność urzędów stworzyła przestrzeń dla samodzielnej akcji polityka.
Tę sprawę próbuje się przedstawiać jako konflikt polsko-ukraiński. To wygodne odwrócenie uwagi od sedna. Ukraińskie MSZ potępiło działania Brauna, ale polskie władze mają obowiązek odpowiedzieć własnymi ustaleniami, prawem i interesem narodowym. Nie mogą przyjmować cudzej polityki pamięci ani pozwalać, by samowolne obiekty latami tworzyły fakty dokonane.
Polska pamięć wymaga prawdy i porządku
Pierwszym krokiem powinno być rzetelne badanie archeologiczne, jeżeli pozwalają na nie przepisy i decyzje adekwatnych organów. Potem trzeba ustalić, czy w tym miejscu rzeczywiście znajdują się szczątki, do kogo należą i jaka forma oznaczenia mogiły jest zgodna z prawdą historyczną oraz polskim prawem. Bez takich ustaleń nie ma podstaw do dalszej heroizacji.
Dobre relacje z Ukrainą nie mogą być kupowane milczeniem o zbrodniach UPA. Zarazem pamięć o polskich ofiarach nie daje prawa do zbiorowego oskarżania współczesnych Ukraińców. Polska racja stanu wymaga dojrzałości: godnego traktowania zmarłych, twardej obrony prawdy i skutecznego działania własnych instytucji. Państwo, które nie pilnuje swoich miejsc pamięci, oddaje spór ulicznym gestom i zagranicznym naciskom.
Źródło: NCZAS.INFO
Źródło: Najwyzszy Czas! (nczas)










