Średnia cena sprzedaży energii elektrycznej w taryfach dla gospodarstw domowych zatwierdzonych przez Prezesa URE na 2026 r. wynosi 495,16 zł za MWh, czyli około 0,495 zł netto za kWh samej energii. Rachunek końcowy jest wyższy, bo dochodzą dystrybucja, podatki i opłaty stałe.
Cena energii w 2026 r.: 495,16 zł/MWh
Średnia cena sprzedaży energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w taryfach zatwierdzonych przez Prezesa URE na 2026 r. wynosi 495,16 zł za MWh. W przeliczeniu daje to około 0,495 zł netto za kWh samej energii czynnej. Urząd Regulacji Energetyki informował, iż taryfy na sprzedaż i dystrybucję energii od 1 stycznia 2026 r. zostały zatwierdzone pod koniec 2025 r.
Ta liczba nie jest całym rachunkiem. Odbiorca płaci jeszcze dystrybucję, opłaty stałe, VAT, akcyzę i inne składniki. Dlatego proste pytanie "ile kosztuje prąd" trzeba rozbić na dwie części: cena energii czynnej i końcowa kwota na fakturze. Politycy często mieszają te pojęcia, bo w tej mgle łatwiej sprzedać sukces.
Dlaczego rachunek jest wyższy niż cena kWh
Cena 495,16 zł/MWh dotyczy sprzedaży energii. Dystrybucja to oddzielny element, bo prąd trzeba przesłać sieciami, utrzymywać infrastrukturę i bilansować system. Do tego dochodzą koszty polityki energetycznej, w tym koszty transformacji, systemu uprawnień do emisji i decyzji o miksie energetycznym.
Rządowa strona poświęcona priorytetom wskazywała, iż taryfy zatwierdzone przez URE na 2026 r. mają ceny poniżej 500 zł/MWh, średnio właśnie 495,16 zł/MWh. To mniej niż wcześniejsza cena mrożona na poziomie 500 zł/MWh, ale polski odbiorca nie żyje z porównania netto do netto. Żyje kwotą, którą musi zapłacić co miesiąc.
Co napędza ceny prądu w Polsce
Pierwszy czynnik to struktura produkcji. Polska przez dekady opierała stabilność systemu na węglu, a potem została wciśnięta w unijny model kosztownej dekarbonizacji bez wystarczająco szybkiej budowy atomu i sieci. Drugi czynnik to inwestycje w dystrybucję. Trzeci to podatki i opłaty, które państwo chętnie ukrywa w rachunku.
Dlatego narodowa polityka energetyczna musi mówić językiem ceny dla rodziny i konkurencyjności dla fabryki. jeżeli energia jest droga, polski przemysł traci, a obywatel płaci więcej za wszystko. Nie tylko za światło w kuchni, ale za chleb, transport, usługi i produkcję.
Stawka: suwerenność energetyczna
Polska potrzebuje energii stabilnej, przewidywalnej i możliwie taniej. Bez atomu, modernizacji sieci, uczciwego traktowania węgla w okresie przejściowym i obrony własnego interesu w Brukseli będziemy tylko przerzucać koszty między budżetem a fakturą. To żadna strategia.
Spór o wiatraki, atom i rachunki nie jest techniczną kłótnią ekspertów. To spór o to, czy polskie rodziny i firmy będą miały przewidywalny koszt życia i pracy. Dobrym uzupełnieniem jest tekst o ustawie wiatrakowej i sporze o rachunki społeczeństwa. Energia to fundament wolności gospodarczej. Państwo, które tego nie rozumie, oddaje obywateli na łaskę taryf i ideologii.

















