Podobna sytuacja miała miejsce w Mińsku Mazowieckim, gdzie skutecznie zablokowaliśmy eksmisję pani Renaty – również osoby z niepełnosprawnością. Po licytacji mieszkania groziło jej wyrzucenie na bruk. Jej mąż, nadużywający alkoholu, narobił długów i zniknął, zabierając z mieszkania niemal wszystko. Na miejscu interweniował komornik, który spisał uczestników blokady i zagroził im aresztem oraz grzywnami po 1000 zł. Mimo to ludzie nie ustąpili. Zapewniliśmy ich, iż w razie potrzeby pomożemy pokryć kary, i zaapelowaliśmy do komornika o odstąpienie od sankcji. Kiedy wyszliśmy z budynku, mieszkańcy Mińska przyjęli nas owacjami. niedługo potem prezes sądu rejonowego zapewniła panią Renatę, iż otrzyma prawo do lokalu socjalnego.
Coraz większym problemem są eksmisje do tzw. pomieszczeń tymczasowych. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował możliwość eksmisji „na bruk”, wprowadzono rozwiązanie pośrednie – krótkoterminowe lokum, często w bardzo złych warunkach. Formalnie ma to być od miesiąca do pół roku, ale w praktyce ludzie tkwią tam latami. Potem są ponownie eksmitowani – już bez prawa do lokalu socjalnego, często jedynie z propozycją noclegowni.
Tak było w przypadku pani Agnieszki z Mińska. Od kilku lat mieszka w pomieszczeniu bez bieżącej wody – po wodę musi chodzić kilkaset metrów. Przegraliśmy sprawę w sądzie rejonowym, a potem apelację w Siedlcach. W postępowaniu powoływaliśmy się na Konstytucję (art. 75), która zobowiązuje władze publiczne do przeciwdziałania bezdomności. Mimo to kobieta, na rok przed emeryturą, została de facto doprowadzona do bezdomności przez decyzje sądu i gminy.
Takie historie pokazują, iż system wciąż zawodzi najsłabszych. Ale też, iż solidarność ludzi potrafi realnie zmieniać czyjeś życie.











