Michał Moskal z PiS zapewnił 26 sierpnia, iż jego kontakt z Przemysławem Kralem z Zondacrypto był jednorazowy, a on i związana z nim fundacja nie wzięli pieniędzy od giełdy. To reakcja na ustalenia WP i TVN24: spotkanie miało odbyć się na Ibizie 7 sierpnia 2025 r., przed sporem o poprawki do ustawy.
Reakcja posła po medialnych ustaleniach
Michał Moskal odpowiedział na publikacje Wirtualnej Polski i TVN24 dotyczące jego kontaktu z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto. Jak relacjonuje Bankier.pl, poseł napisał na X, iż rozmowa z Kralem była jednorazowa. Zapewnił też, iż nie doszło do współpracy z giełdą ani do przekazania środków jemu lub fundacji, z którą jest związany.
Z ustaleń WP i TVN24 wynika, iż 7 sierpnia 2025 r. na Ibizie spotkali się Moskal, Kral i Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA. Ten wątek już wcześniej opisywaliśmy w DN w tekście o Ibizie, Zondacrypto i wyjaśnieniach posła PiS. Sprawa jest politycznie istotna, bo dotyczy styku biznesu, partii i przepisów regulujących młody rynek finansowy.
Legislacyjny cień po spotkaniu
Ciężar tej historii nie sprowadza się do prywatnej rozmowy w kurorcie. Według WP, trzy tygodnie po spotkaniu Moskal napisał do szefa Komisji Nadzoru Finansowego w obronie blisko dwóch tysięcy polskich przedsiębiorców z branży krypto. Interia, powołując się na ustalenia WP i TVN24, podała, iż po mniej więcej półtora miesiąca PiS zgłosiło 14 poprawek łagodzących projekt ustawy o kryptoaktywach, przy czym jedna została później wycofana.
Moskal przedstawia inną ramę sprawy. Według Wprost poseł twierdzi, iż nie pisał tych poprawek i nie był ich autorem, choć oceniał je pozytywnie. Rzecznik PiS Rafał Bochenek miał natomiast przekazać, iż kierownictwo partii nie było informowane o wyjeździe na Ibizę i nie znało jego powodów.
Wolność gospodarcza i jawność
W tej sprawie trzeba zachować proporcje. Obrona firm przed przeregulowaniem jest potrzebna, szczególnie gdy państwo lub unijne wdrożenia potrafią zamienić innowacyjny rynek w pole administracyjnych barier. Polski kapitał nie może być duszony tylko dlatego, iż urzędnik woli pełną kontrolę od zaufania do przedsiębiorcy.
Jednocześnie wolny rynek potrzebuje czystych reguł. Gdy polityk rozmawia z przedstawicielem branży, a potem uczestniczy w sporze o przepisy dla tej branży, obywatel ma prawo znać pełny kontekst. Suwerenne państwo nie polega na tym, iż urzędy kneblują gospodarkę. Polega także na tym, iż prawo nie rodzi się w półcieniu prywatnych kontaktów.
Zondacrypto jako test państwa
Sprawa Zondacrypto od miesięcy wraca w różnych odsłonach: biznesowej, sportowej, politycznej i instytucjonalnej. W DN pisaliśmy o tym również przy materiale dotyczącym spotkania Przemysława Krala z prokuratorem. Kolejny wątek nie przesądza winy, ale zwiększa presję na jasne odpowiedzi.
Moskal złożył wyjaśnienia. Trzeba je odnotować. Pozostają jednak pytania o finansowanie wyjazdu, ewentualne obowiązki rejestrowe oraz drogę, jaką postulaty branży trafiały do polityków. Takie pytania nie są atakiem na wolność gospodarczą. Są warunkiem, by ta wolność nie została skompromitowana przez podejrzenia o wpływy.
Dla Polaków stawka jest konkretna: ustawy gospodarcze muszą służyć przedsiębiorcom i państwu, a nie nieformalnym układom. Kto mówi, iż broni polskiego biznesu, powinien jako pierwszy dbać o przejrzystość własnych kontaktów.
Źródło: Bankier.pl, Wirtualna Polska, Interia, Wprost.
Źródło: Bankier.pl










