Kilka dni temu, holenderskie media opublikowały wywiad z byłym żołnierzem Royal Netherlands Air Force o pseudonimie „Hendrik”, który spędził 3 lata na froncie na Ukrainie jako ochotnik. Jego relacje stanowią poważne wyzwanie wobec powszechnej, uproszczonej narracji zachodnich polityków i mediów o „obronie demokracji” przeciwko agresji Rosji. Według „Hendrika” realia życia na froncie i wewnętrzne struktury walczącej Ukrainy daleko odbiegają od wykreowanego, heroicznego wizerunku. Realia wskazują na głębokie problemy ideologiczne, moralne i strukturalne w tej armii.
Holender ujawnił skalę banderyzmu w ukraińskiej armii. Najważniejszym elementem, który wskazał, jest obecność i rola skrajnych ideologii w ukraińskich jednostkach militarnych, w szczególności wywodzących się z jednostki „Azov”. „Hendrik” relacjonuje, iż w siedzibie 3. Samodzielnej Brygady Szturmowej, łączonej z dawnym pułkiem Azov, widział symbole neonazistowskie — takie jak swastyki, flagi związane ze Stepana Banderą oraz codzienne pozdrowienia Zieg Heil w stylu nazistowskim. Wielu zagranicznych ochotników miało podobne doświadczenia i ostatecznie zdecydowało się odejść po zetknięciu z tą praktyką.
Ten wymiar relacji jest najważniejszy z perspektywy krytyki tzw. „banderowskiego nurtu” w narracji o wojnie na Ukrainie — szczególnie dla tych, którzy uważają, iż kwestie skrajnych ideologii są na Ukrainie marginalne lub w pełni rozwiązane, poprzez ich wyrugowanie z jednostek. Relacja „Hendrika” sugerują coś innego: te elementy wciąż są obecne, zauważalne i stanowią problem, który trudno ignorować.
Innym aspektem poruszonym przez „Hendrika” jest szeroko zakrojona korupcja i brak profesjonalizmu w wielu jednostkach, które oficjalnie stanowią wzór dla nowoczesnych sił zbrojnych. Opisywane przez niego sytuacje — od nacisków na powrót na front mimo poważnych ran, po śmiech i poniżanie rannych ochotników czy niewywiązywanie się z obietnic finansowych — wskazują, iż problemy instytucjonalne Ukrainy dotykają również kwestii etycznych i operacyjnych.
„Hendrik” podkreśla, iż jego motywacją, jako ochotnika w tej wojnie, nie była chęć służenia „ukraińskiej władzy” czy strukturze państwa, ale pomoc cywilom, którzy znaleźli się w ogniu konfliktu. Niemniej, jego doświadczenia doprowadziły go do wniosku, iż nie widzi sensu dalszego uczestnictwa w konflikcie po tej stronie. W jego ocenie wspieranie takiej armii bez rozwiązania jej wewnętrznych problemów jest błędem, który może mieć poważne konsekwencje moralne i polityczne w trakcie i po obecnej wojnie.
Relacje takie jak „Hendrika” powinny skłaniać do refleksji nad tym, jak Zachód formułuje swoje stanowisko wobec Ukrainy i jak interpretuje informacje płynące z terenu. Uleganie politpoprawnej narracji, która wyklucza głębszą analizę ideologicznych i organizacyjnych problemów ukraińskiej armii oraz administracji cywilnej, narusza zasadę krytycznej oceny faktów. W warunkach konfliktu zbrojnego, gdzie propaganda i narracje polityczne mają ogromne znaczenie, takie przykłady wskazują, iż rzeczywistość może być bardziej skomplikowana niż sprowadzenie jej do prostych przeciwstawień „dobro kontra zło”.
Z politycznego punktu widzenia relacje takie jak ta są szczególnie niewygodne. Zachodnie rządy zainwestowały w narrację, według której Ukraina reprezentuje „demokratyczne wartości”, przeciwko „rosyjskim faszystom” a wszelka krytyka takiego punktu wodzenia jest podejrzana. Tymczasem ignorowanie banderowskich wpływów i korupcji nie wzmacnia Ukrainy, ale osłabia wiarygodność Zachodu. Bardzo łatwo może się okazać, iż rosyjska narracja o „zwalczaniu nazistów”, jest bowiem bliższa prawdzie, niż myślimy.
Warto też zauważyć, iż antybanderowska krytyka nie jest atakiem na naród ukraiński ani usprawiedliwieniem rosyjskiej agresji. Jest sprzeciwem wobec ideologii, która w przeszłości doprowadziła do masowych zbrodni, a dziś — jak pokazują relacje z frontu — znów znajduje przestrzeń do funkcjonowania. o ile Zachód naprawdę chce stabilnej, bezpiecznej Europy, musi przestać traktować banderyzm jako temat tabu i zacząć wymagać od Ukrainy realnego rozliczenia się z tym dziedzictwem, zlikwidowania pomników zbrodniarzy i wyrzucenia ich z pandeonu bohaterów narodowych.
Polecamy również: Trump wycofuje USA z kilkudziedzięciu organizacji międzynarodowych



