Autor: Steve Watson za pośrednictwem Modernity News,
Hiszpańska Policja Narodowa bada hurtowy zakup kwasu solnego i folii aluminiowej w Ceucie po tym, jak pracownicy supermarketu zauważyli dużą grupę migrantów, według doniesień głównie Marokańczyków, kupujących oba produkty razem.
Hiszpańskie media, powołując się na źródła policyjne, wskazały aktywistów z organizacji pozarządowej No Name Kitchen jako towarzyszących tym kupującym.
Śledczy próbują ustalić, czy materiały te były przeznaczone do domowych "bomb kwasowych" – plastikowych butelek wypełnionych kwasem i folią, które wytwarzają niewielki wybuch, gaz i korozyjny spray – oraz czy ktoś pomagał ukryć to, co zostało kupione.
Urządzenia pasują do butelek z żrącym płynem, które już rzucano w hiszpańskie żołnierze i lokalnych protestujących w dniach wokół zakupu.
Chemia jest prymitywna i już znana. Źródła policyjne opisują aguafuerte – kwas solny, sprzedawany także jako salfumán – oraz folię aluminiową, czasem z acetonem, trafiającą do plastikowych butelek.
Po rzuceniu mieszanka nadmiernie się spręży, pęka i wyrzuca drażniący gaz oraz żrącą ciecz. To właśnie ten zabieg hiszpańskie media twierdzą, iż był używany przeciwko patrolom wojskowym i mieszkańcom maszerującym przez Villajovitę.
No Name Kitchen zaprzecza jakiejkolwiek roli. Koordynator zespołu, Ric Fernández, mówi, iż grupa pakuje od 1 200 do 1 300 gorących posiłków dziennie, kupuje folię do jedzenia i wyłożenia kuchni oraz używa niewielkich ilości rozpuszczalnika do czyszczenia, a nie "przemysłowych ilości" do broni.
Zidentyfikowani aktywiści nie zostali aresztowani, ponieważ produkty są legalne do kupowania.
Urzędnicy wewnętrzni, rozmawiając z RTVE, zaprzeczają również, jakoby policja lub Straż Cywilna prowadziły śledztwo w sprawie "jakiejkolwiek organizacji pozarządowej" w sprawie dostarczania materiałów wybuchowych. Ta oficjalna linia znajduje się obok kilku dni hiszpańskich raportów kryminalnych, w których funkcjonariusze opisują identyfikację członków NNK po zakupie.
Rząd hiszpańskiego premiera Pedro Sáncheza wielokrotnie zapewniał, iż Ceuta znów jest pod kontrolą. Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares powiedział, iż "praktycznie wszyscy ci, którzy weszli do Ceuty, już wrócili do Maroka." Nagranie z enklawy miesiąc później pokazuje namioty, zniszczone plaże i miasto, które wygląda, jakby uderzyło je trzęsienie ziemi.
No Name Kitchen, która prowadzi kampanię przeciwko europejskim egzekwowaniu granic, już wcześniej miała kłopoty. 23 sierpnia dwóch jej działaczy, Kanadyjczyk i Niemiec, zostało zatrzymanych na plaży Benítez. Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska powiedział, iż zachęcali "grupy przemocowe" – nielegalnych migrantów – do agresywnej reakcji na policję i stawiali opór funkcjonariuszom.
Organizacja pozarządowa twierdzi, iż para filmowała. El Faro de Ceuta osobno poinformował o zatrzymaniu francuskiego aktywisty w tej samej okolicy po starciu z policją. Viralne klipy oskarżały wolontariuszy o rozdawanie gazu pieprzowego. Fernández powiedział Newtral, iż to "mistyfikacja mająca na celu zdyskredytowanie nas" i iż grupa nigdy nie kupowała gazu pieprzowego ani "żadnego urządzenia, które mogłoby podżegać do przemocy."
Konserwatywne hiszpańskie media i konta na X wskazywały na listy DevelopmentAid, które wymieniają Open Society Foundations George'a Sorosa wśród agencji finansujących No Name Kitchen, a także na dawne miejsce grupy w Border Violence Monitoring Network, która przyjęła pieniądze OSF.
NNK twierdzi, iż nie przyjmuje bezpośrednich środków od Open Society dla Ceuty i iż każde połączenie OSF przebiega przez starszą sieć.
Tymczasem rdzenni Hiszpanie przez cały czas buntują się przeciwko ułatwianiu przez rząd masowej migracji.
W środę odnotowano protesty w ponad 200 miastach i miastach. W samej Ceucie maszerowało około 20 000 osób. Skandowali: "Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceuta musi być broniona" i "wypędzić najeźdźców." Tabliczki z napisem "SOS. Europa, uratuj nas przed naszym rządem zdrajcy." Przed Kongresem później tej nocy linijka była jeszcze krótsza: "To nie imigracja, to inwazja."
Maria Sánchez, 47-letnia gospodyni domowa, powiedziała AFP w Ceucie: "Jesteśmy Hiszpanami, nie chcemy, by jakikolwiek rząd znów nas porzucił, tak jak oni nas porzucili."
David Hernández, 45-letni nauczyciel, powiedział agencji Reuters: "Odpowiedź była niewystarczająca, spóźniona, a na dodatek wiązała się z całkowitym zaniedbaniem obowiązków ze strony rządu. Nie możemy być obywatelami drugiej kategorii, a nasza granica nie może być odsuwana na bok."
Inna mieszkanka, która podała tylko nazwisko Lola, powiedziała, iż sytuacja "wymyka się spod kontroli" i iż "nadejdzie moment, w którym stanie się to beczką prochu".
W Madrycie zjedzone 150 000 osób przeszło ulicami, skandując "Sánchez do więzienia" i "Najeźdźcy – wracajcie do domu."
Lider PP Alberto Núñez Feijóo stanął w tłumie i powiedział: "Hiszpańskie miasto zostało najechane, okupowane i niestety stało się to za wiedzą rządu Hiszpanii." On i lider Vox, Santiago Abascal, oskarżyli Sáncheza o kłamstwo wobec Hiszpanów oraz o bycie "zdrajcą Hiszpanii" i "poplecznikiem Maroka".
Burmistrz Madrytu José Luis Martínez-Almeida powiedział: "Ceuta jest hiszpańska i nie zostanie opuszczona." Prezes regionu Isabel Díaz Ayuso powiedziała, iż rząd "od przybycia nie robił nic poza kłamstwem" i iż "porzucił nas, nie tylko mieszkańców Ceuty, ale całą Hiszpanię na oczach świata."
Gdy część protestujących kontynuowała marsz w kierunku Kongresu, policja podobno strzelała gumowymi kulami i gazem łzawiącym.
Państwo, które nie mogło powstrzymać 70 000 ludzi przed napływaniem do hiszpańskiego miasta bez przeszkód, znalazło środki, by gazować obywateli, którzy się temu sprzeciwiają.
W czwartek Sánchez zwrócił się do Kongresu, by zapewnić, iż władza wykonawcza "nie ma nic do ukrycia." Twierdząc, iż "absurdalne jest myśleć, iż rząd wiedział i nic nie zrobił." Twierdził, iż ponad 90 procent przybyszów zostało zwróconych w ciągu 72 godzin – "jeden z najszybszych procesów powrotu w historii Europy" – i obwiniał plotki w mediach społecznościowych oraz błędnie odczytane orzeczenie Sądu Najwyższego, które powstrzymało natychmiastowe odpychanie na morzu.
Ponownie powiedział, iż nie ma żadnych wskazówek, iż Maroko zorganizowało ten wzrost. Ceuta i Melilla, dodał, pozostaną hiszpańskimi "aż do końca czasów".
Rada Ministrów przeforsowała już pakiet awaryjny o wartości 309 milionów euro – mieszkania, usługi, dodatkowa policja – czyli około 16 procent produkcji Ceuty na resztę roku.
Krytycy zarzucają, iż obozy namiotowe dla 1 500 dorosłych nie pomieściły od 5 000 do 10 000 osób, które już nauczyły się, iż pozostanie na miejscu działa. Wnioski o azyl, zasady ochrony nieletnich oraz "zwykła procedura powrotu" to sposób, w jaki wzrost przekształca się w ugodę.
Rząd, który traktuje obronę granic jak ćwiczenie brandingowe, a potem krytykuje społeczeństwo za zauważenie i sprzeciw, domaga się jeszcze większych niepokojów i chaosu.
Twoje wsparcie jest najważniejsze dla pokonania masowej cenzury. Prosimy o rozważenie darowizny przez lokalnych mieszkańców lub sprawdzenie naszego unikalnego merch. Śledź nas na X @ModernityNews.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.zerohedge.com/












