Gruzin zaatakował polską dziewczynkę

magnapolonia.org 1 час назад

Podróż samolotem z Barcelony do Warszawy-Modlina powinna być zwyczajnym powrotem do domu. Dla jednej z polskich rodzin zakończyła się jednak dramatycznym incydentem, którego ofiarą padła 16-letnia dziewczyna. Podejrzanym jest 29-letni Gruzin, który siedział bezpośrednio obok małoletniej pasażerki.

Gruzin zaatakował polską dziewczynkę w samolocie. Do zdarzenia doszło podczas piątkowego lotu. Dziewczyna podróżowała z rodziną, kiedy siedzący obok niej mężczyzna miał zacząć dotykać ją wbrew jej woli. Wykorzystał przy tym zaskoczenie pokrzywdzonej. Nastolatka zareagowała krzykiem, a jej matka natychmiast zaalarmowała załogę samolotu. Personel pokładowy zareagował zdecydowanie, odseparował podejrzanego od dziewczyny i powiadomił odpowiednie służby.

Po wylądowaniu w Modlinie na pokład weszli funkcjonariusze Straży Granicznej i policjanci. 29-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej do poddania się innej czynności seksualnej podstępem, poprzez wykorzystanie zaskoczenia i pomimo braku jej zgody. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Sąd Rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Za zarzucany czyn grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Opisane zdarzenie powinno skłonić do poważniejszej refleksji nad polską polityką migracyjną. Od lat słyszymy bowiem uspokajające opowieści o tym, iż sprowadzanie do Polski cudzoziemców nie stanowi większego problemu, a szczególnie Ukrainiec i Gruzin jest nam kulturowo bliski. Mamy rzekomo wspólną historię, podobne wartości, przywiązanie do rodziny i chrześcijaństwa. W konsekwencji obecność nachodźców z tych państw w Polsce przedstawia się jako coś niemal naturalnego, niewymagającego szczególnej refleksji ani ostrożności.

Tyle iż podobieństwo pewnych elementów kultury nie oznacza automatycznie przynależności do tej samej wspólnoty cywilizacyjnej. Nie wystarczy wskazać, iż jakiś naród jest w większości chrześcijański, aby uznać, iż jego tradycja społeczna, model państwa, stosunek do prawa i obyczajowość są tożsame z polskimi.

Feliks Koneczny, twórca polskiej teorii cywilizacji, przestrzegał przed traktowaniem cywilizacji jako prostego zbioru podobieństw religijnych czy etnicznych. O przynależności cywilizacyjnej decyduje znacznie więcej: stosunek do prawa, organizacja życia społecznego, moralność, rodzina i sposób funkcjonowania instytucji. Warto zatem odrzucić naiwną opowieść, według której bliskość geograficzna, historyczne kontakty czy deklarowana religijność automatycznie czynią z nas przedstawicieli tej samej wspólnoty cywilizacyjnej.

Polityka migracyjna nie może opierać się na sentymentach, uproszczeniach i propagandowych zapewnieniach o rzekomej kulturowej bliskości. Polska nie ma obowiązku przyjmowania każdego, kto chce się w niej osiedlić, ani tym bardziej zapewniania nachodźcom szczególnych przywilejów tylko dlatego, iż pochodzą z państwa uznawanego przez polityków za zaprzyjaźnione. Gościnność nie jest obowiązkiem rezygnacji z własnego bezpieczeństwa. Solidarność międzynarodowa nie może oznaczać, iż interes obywateli polskich schodzi na dalszy plan.

Każdy Gruzin i inny cudzoziemiec przebywający w Polsce powinien przestrzegać polskiego prawa, a w przypadku poważnych przestępstw państwo powinno zdecydowanie reagować. Ktoś mógłby napisać: konieczne są sprawne procedury weryfikacyjne i deportacje tam, gdzie istnieją konflikty z prawem. To jednak żadne rozwiązanie i co najwyżej gonienie króliczka tak, by go przypadkiem nie złapać. Potrzebna nam jest na wczoraj polityka masowych deportacji i zakaz przyjmowania nowych nachodźców.

Nie potrzebujemy kolejnych zapewnień, iż wszystko jest w porządku, cudzoziemcy budują naszą gospodarkę a każda krytyka polityki migracyjnej wynika z uprzedzeń. Potrzebujemy poważnej dyskusji o tym, kogo wpuszczamy do Polski, na jakich zasadach i jakie wymagania stawiamy osobom przybywającym do naszego kraju. Gruzin, Ukrainiec, Nigeryjczyk czy Hindus – z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa to tak naprawdę „jeden pies”.

Bezpieczeństwo polskich dzieci powinno być ważniejsze niż dobre samopoczucie polityków przekonujących nas, iż masowa otwartość na imigrację nie niesie ze sobą żadnych kosztów. Państwo istnieje przede wszystkim po to, by chronić własnych obywateli. I od tej fundamentalnej zasady nie powinno być żadnych wyjątków. To co zrobił Gruzin w samolocie, to dopiero przedsmak tego, co nas czeka, jeżeli nie zawrócimy z błędnej drogi.

Polecamy również: Ukraińska prowokacja pod polską ambasadą

Читать всю статью