Grenlandia po raz kolejny

jacekh.substack.com 13 часы назад

Tym razem temat Grenlandii przemknął przez polskie media prawie niezauważony, a szkoda, bo właśnie sprawa dostępu USA do tej wyspy została sfinalizowana.

https://www.rp.pl/komentarze/art45165621-boguslaw-chrabota-trump-przejmuje-grenlandie-faktyczny-koniec-dunskiej-suwerennosci

Nawet amerykańskie media na chwilę przemogły swoją niechęć do prezydenta Trumpa i wszystkiego, co robi i napisały o sukcesie, co prawda nie szczędząc uwag, iż prezydent „mógł osiągnąć więcej”.

Gdy po raz pierwszy prezydent Trump poruszył temat Grenlandii, wszyscy politycy, a za nimi media uznali to za przejaw megalomanii i nic więcej. Już wtedy pisałem, tłumacząc, iż prowokacyjne i kąśliwe wpisy Trumpa w mediach społecznościowych to nic innego jak strategia negocjacyjna. Sugerowanie wielkich zakusów tylko po to, aby na koniec uzyskać korzystną umowę bez realnych ustępstw ze swojej strony. Zgodnie z ogłoszoną umową Dania wygrywa, zachowując suwerenność, a jednocześnie dając Stanom Zjednoczonym wszystko, czego potrzebują. Bez konieczności płacenia za cokolwiek.

Grenlandia i Sztuka negocjacji

Wcześniej media grzmiały o zamachu na Duńską suwerenność, jakby już od lat nie obowiązywał zawarty w 1951 roku traktat zapewniający wojskową obecność USA na wyspie, czego wyrazem jest baza w Thule (Pituffik). Archaiczny traktat z 1951 r. nie ograniczał wprost obecności państw wrogich. Ponadto przestał wystarczać na skutek rozwoju dalekosiężnych broni masowego rażenia. Co gorsza, przestałby obowiązywać w przypadku uzyskania przez Grenlandię niepodległości. Był też inny powód, o którym później.

Media grzmiały, a duńskie władze i europejskie państwa NATO posuwały się do operetkowych występów, wysyłając do obrony Grenlandii przed zakusami USA kilkunastu żołnierzy, którzy wypaliwszy ukradkiem po kilka skrętów, równie ukradkiem wrócili do swoich krajów.

Grenlandia i kryzys NATO

Tymczasem negocjacje trwały, podobnie jak nie ustawały militarne zakupy królestwa Danii w USA, co raczej sugerowało dobre stosunki dwustronne. Ostatecznie umowa została zawarta i niedługo zostanie ratyfikowana. Jej ogólne ramy wyglądają tak:

  • Umowa obejmuje więcej niż Grenlandię i NATO. Obejmuje USA jako byt oddzielny od NATO, prawa do budowy tarczy antyrakietowej Złota Kopuła i rozciąga się na Arktykę będącą poza kontrolą Rosji.

  • Stany Zjednoczone otrzymają strefy suwerenności, na których będą mogły budować bazy wojskowe i prowadzić inną działalność, np. górniczą lub badawczą.

  • Stany Zjednoczone wezmą udział w rozwoju wydobycia bogactw mineralnych Grenlandii, w tym pierwiastków ziem rzadkich lub będą je kontrolować.

  • Chiny, Rosja i kraje spoza NATO nie mają wstępu do Grenlandii. USA mają prawo veta w tej sprawie, mogą zażądać ograniczenia dostępu dla wybranych państw.

  • Stany Zjednoczone nic nie płacą Danii ani Grenlandczykom ani nie finansują ich projektów, a przynajmniej umowa nie wspomina o żadnych płatnościach.

  • Umowa będzie miała nieokreślony okres obowiązywania, czyli będzie stała.

Sekretarz stanu Marco Rubio napisał na Twitterze:

To historyczne porozumienie jest ogromną korzyścią dla USA oraz amerykańskiego narodu. Dzięki wizji i przywództwu prezydenta Trumpa, to historyczne porozumienie trwale gwarantuje interesy bezpieczeństwa USA w Arktyce bez żadnych kosztów dla amerykańskiego podatnika.

Grenlandia na zawsze będzie częścią strategicznego obszaru obronnego Ameryki Północnej i wykluczy z niego i okolic każdego przeciwnika.

Porozumienie to trwale i całkowicie rozwiązuje kwestie dotyczące naszego bezpieczeństwa narodowego na Grenlandii.

Umowa nieznacznie różni się od wersji, jaką przedstawiałem na początku roku. Zasadniczą kwestią jest wyróżnienie Stanów Zjednoczonych jako oddzielnego podmiotu, niezależnego od NATO. I to jest właśnie ten powód, który zapowiadałem wcześniej. Z jednej strony uniezależnienie od ewentualnego uzyskania niepodległości przez Grenlandię, a z drugiej uniezależnienie obowiązywania umowy od uczestnictwa USA w NATO i samego istnienia Paktu.

Czyli Stany Zjednoczone mogą opuścić NATO, a umowa i tak będzie obowiązywała po wsze czasy. Wcześniejszy Artykuł XIV porozumienia z 1951 roku stanowił: „Niniejsze Porozumienie, jako implementacja Traktatu Północnoatlantyckiego, pozostaje w mocy przez cały okres obowiązywania Traktatu Północnoatlantyckiego ”.

I to jest ten dodatkowy istotny powód. Już od dłuższego czasu kraje Unii Europejskiej przestały realnie dokładać się do potencjału NATO. Różne zielone łady doprowadzają europejskie gospodarki do upadku, stawiając pod znakiem zapytania ich przyszły wkład, co zupełnie nie przeszkadza europejskim urzędnikom paktu w operetkowym potrząsaniu szabelką przeciwko Rosji i Chinom.

Do tego dochodzą różnice w poglądach na istotne kwestie, które ujawniły się już podczas negocjacji o obecność na Grenlandii. Przywódcy Europy w dalszym ciągu podsycają wywołaną przez marionetkowy rząd Bidena wojnę na Ukrainie, toczoną wbrew interesom USA, narodów Europy i narodu ukraińskiego.

Po drugie całkiem niedawno odmówiono samolotom USA możliwości korzystania z lotnisk w bazach wojskowych NATO kilku europejskich krajów. Do tego należy dodać odmowę Europejczyków wzięcia udziału w zapewnieniu bezpieczeństwa żeglugi przez cieśninę Ormuz, zresztą wbrew oczywistym interesom samej Europy, oraz kilka pomniejszych kwestii.

Wszystkie te przyczyny skłaniają zdrowo myślących amerykanów do opierania bezpieczeństwa i obrony interesów USA na solidniejszych niż NATO podstawach.

Sekretarz Marco Rubio kwestionuje sens pozostania USA w NATO (1:26).

Jeśli osiągnęliśmy punkt, w którym sojusz NATO oznacza, iż ​​nie możemy korzystać z tych baz, iż w istocie nie możemy już dłużej wykorzystywać ich do obrony interesów Ameryki, to NATO staje się drogą jednokierunkową. Niestety, będziemy musieli ponownie przeanalizować wartość NATO i tego sojuszu dla naszego kraju.

W marcu może to oświadczenie nie brzmiało jeszcze poważnie, ale teraz już coraz bardziej. Stopniowo USA wyplątuje się z kolejnych NATO-wskich uwikłań, czego zadufana Europa nie zauważa.

Warto zwrócić uwagę na istotny fakt. Za czasów prezydentury Joe Bidena USA nie kontrolowały praktycznie żadnej z bram światowej gospodarki. Państwa NATO kontrolowały bramę przez cieśninę Bosfor (Turcja) i cieśniny duńskie (Dania) i to było wszystko. Za czasów drugiej prezydentury Donalda Trumpa USA uzyskały lub odzyskały utraconą wcześniej kontrolę nad pięcioma innymi morskimi punktami kontrolnymi. Może się to nam podobać lub nie, ale takie są fakty.

A opowieści o drogiej benzynie w USA należy włożyć między bajki. Przed rzekomo nieprzemyślanym i impulsywnym atakiem na Iran prezydent Trump odblokował zatrzymane przez Demokratów, a zwłaszcza Bidena amerykańskie wydobycie i zapewnił Stanom dostęp do wydobycia w Wenezueli. Wbrew polskim mediom litr benzyny kosztuje tam:

Najtańsze stany, np. Teksas, Mississippi, Kansas: ok. 2,80 – 3,00 USD za galon (~0,75–0,80 USD / ~2,90–3,10 PLN za litr).

Najdroższe stany, np. Kalifornia, Waszyngton): ok. 4,30 – 4,90 USD za galon (~1,15–1,30 USD / ~4,50–5,00 PLN za litr).

Przy tych samych światowych cenach, ale podatki są tam niższe.

Coraz częściej i chętniej politycy Europy powołują się na Artykuł 5 Paktu Północnoatlantyckiego, gdyż wydaje im się, iż na jego podstawie mogą bezkarnie prowokować światowe potęgi, a wielki brat zawsze podąży im z pomocą. Według ich interpretacji jest to Pakt zaczepno-obronny, czyli najpierw zaczepiają wedle własnej fantazji, a potem trzeba ich bronić. Najwyższy czas, aby Europejczycy przemyśleli rolę NATO i swój w nim udział oraz zdobyli się na dorosły stosunek do światowej polityki.

Dziękuję za lekturę Substacka Jacka! Zasubskrybuj bezpłatnie, aby otrzymywać nowe wpisy i wspierać moją pracę.

Читать всю статью