Z punktu widzenia geopolityki wybory w Izraelu, które odbędą się 27 października, to prawdopodobnie jedno z najważniejszych wydarzeń międzynarodowych tego roku, w szczególności z racji zainteresowania ludzi na całym świecie wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Jak więc wygląda w tej chwili scena polityczna tego państwa i czy faktycznie realne jest odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy?
Utworzenie stabilnej koalicji większościowej (co najmniej 61 ze 120 mandatów w Knesecie) od lat utrudnia głęboka polaryzacja społeczeństwa. Tym razem proces formowania rządu także zapowiada się skomplikowanie. Według sondażu izraelskiej telewizji Channel 12, przeprowadzonego przez instytut Midgam Research Institute, aż 75% żydowskich Izraelczyków w wieku 18–21 lat identyfikuje swoje poglądy jako prawicowe, co tłumaczy pozycję takich ekstremistów jak Ben-Gwir. Do wzrostu popularności prawicy, jak i religijności, przyczynił się atak Hamasu z 7 października 2023 roku. Według badań przeprowadzonych przez Lazar Research dla dziennika Maariv 57% respondentów stwierdziło, iż wzrosło wówczas ich poczucie religijności i wspólnoty. najważniejsze jest to, iż izraelskiej polityki nie powinno się klasyfikować w znanych nam sztywnych ramach prawicy i lewicy. Tamtejsza scena polityczna jest znacznie bardziej przesunięta na prawo, a spór dotyczy głównie kwestii bezpieczeństwa, religii i stosunku do Palestyńczyków, a nie klasycznych europejskich podziałów ideologicznych.
Główni aktorzy
Netanjahu, lider Likudu, powrócił na stanowisko premiera w 2022 roku, tworząc radykalnie prawicową koalicję, uznawaną przez wielu za ekstremistyczną. Jedną z jej twarzy został Itamar Ben-Gwir – Minister Bezpieczeństwa Wewnętrznego i lider partii Żydowska Siła. Świadomie buduje swój wizerunek poprzez kontrowersję oraz prowokacyjne wypowiedzi. Nie unika ostrych słów ani publicznych konfrontacji, chociażby z Palestyńczykami na Zachodnim Brzegu. Kolejnym elementem układanki koalicyjnej jest jedna z twarzy osadnictwa na Zachodnim Brzegu – Bacalel Smotricz z partii Religijny Syjonizm, uważany za nacjonalistycznego i religijnego radykała. Jest on jednak znacznie mniej medialną postacią niż Ben Gwir, który przejął pałeczkę lidera radykalnej prawicy. Ugrupowanie Smotricza ze względu na niskie wyniki w sondażach musiało połączyć siły z Mosze Feiglinem i jego partią Zehut, by zdobyć miejsca w Knesecie.
W wyborach liczyć się będą też środowiska krytyczne wobec obecnego rządu. Wspólną koalicję oraz start z tych samych list wyborczych ogłosili Naftali Bennet i Yair Lapid, a działać będą oni pod nazwą „Razem”. Już raz wspólnie obalili rząd Netanjahu. Kluczową rolę odegra pierwszy z nich. Niegdyś był on jednym z bliższych współpracowników Netanjahu. Sprzeciwia się on niepodległości Palestyny i opowiada się za aneksją Zachodniego Brzegu. Nie jest on więc przeciwnikiem w tej chwili prowadzonych przez Izrael wojen. Zarzuca jednak Netanjahu, iż nie potrafi przekuć sukcesów militarnych w realne korzyści strategiczne. Wytyka mu też utratę pozycji i twarzy na arenie międzynarodowej, a na platformie X napisał: „Nawet ci, którzy byli naszymi przyjaciółmi, mają trudności z bronieniem Izraela”. Sam siebie uważa za ortodoksyjnego Żyda. Obrazuje to specyfikę tamtejszej polityki, gdzie skrajną prawicę od władzy chce odsunąć ktoś, kto w rozumowaniu europejskim również uchodzi za skrajną prawicę.
Yair Lapid, również były premier, jest natomiast uznawany za dużo bardziej liberalnego. Opowiada się za oddzieleniem religii od państwa oraz współistnieniem niepodległych państw Palestyńskiego i Izraelskiego obok siebie. W 2013 roku także współpracował z Netanjahu, tworząc z nim rząd koalicyjny. Już rok później na skutek sporów wewnętrznych został jednak zdymisjonowany z roli Ministra Finansów. Lapid tym razem będzie aktorem drugoplanowym w tym sojuszu. Gdy w 2021 roku utworzono rząd, ustalono model rotacyjny, którego założeniem była zmiana na stanowisku premiera po dwóch latach między Bennettem a Lapidem. Tym razem niekwestionowanym liderem ma być ten pierwszy. Na jedną z twarzy opozycji wyrasta Gadi Eisenkot i to właśnie on może odegrać kluczową rolę w wyborach. Były szef sztabu izraelskiej armii jest bardzo poważany wśród obywateli. Jako pragmatyczny polityk, skupiony na bezpieczeństwie państwa, należy raczej do centroprawicy. W przededniu wyborów według sondaży telewizji Channel 13 jego partia może liczyć na ponad 20 miejsc w Knesecie, co może okazać się najważniejsze w formowaniu przyszłego rządu.
Pobór wojskowy
Innym niezwykle znaczącym wewnątrz Izraela tematem jest spór o powszechną służbę wojskową dla ortodoksyjnych Żydów. Najliczniejszą taką grupą jest tak zwana ludność „Charedim” oraz inne mniejsze społeczności, które od powstania państwa Izrael w 1947 roku były zwolnione z poboru do wojska. W czerwcu 2024 roku Sąd Najwyższy Izraela orzekł, iż dotychczasowe zwolnienie z poboru tej społeczności jest niezgodne z prawem. Koalicja Netanjahu nie wywiązała się z obietnicy w stosunku do Żydów „Charedim”, którym zagwarantowała zwolnienie ze służby. Partia Zjednoczony Judaizm Tory (UTJ), reprezentująca ortodoksyjnych Żydów, zagłosowała za wnioskiem o przedterminowe wybory. Co ciekawe, za zniesieniem zwolnienia z poboru wojskowego dla wybranych społeczności jest aż 70% Żydów według sondażu Israel Democracy Institute.
Po wyborach parlamentarnych w 2019 roku Likud Netanjahu miał potencjalną większość razem z partią UTJ oraz partią Awigdora Liebermana (Nasz Dom Izrael). Problem pojawił się wokół ustawy o poborze do wojska ultraortodoksyjnych Żydów, a Lieberman domagał się obowiązkowej służby wojskowej. Doprowadziło to do kryzysu w latach 2019-2022, podczas którego przeprowadzono aż pięć przedterminowych wyborów, a próby utworzenia trwałych rządów większościowych kończyły się niepowodzeniem. – Benjamin Netanjahu w trakcie swoich rządów był de facto zakładnikiem partii ultraortodoksyjnych, bo bez nich mozaika koalicyjna się sypała, nie mogąc utrzymać większości parlamentarnej – komentuje dr Artur Pohl z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To dobrze obrazuje, jak trudne jest stworzenie koalicji gwarantującej jednomyślność.
Czy to koniec Netanjahu?
Według izraelskiego dziennika Maariv potrzebną większość w Knesecie może stworzyć koalicja partii opozycyjnych. – Jest to koncepcja, składająca się z wachlarzu przeróżnych partii, których nie łączy program, ale nastawienie anty-Netanjahu. Celem ich będzie wykluczenie albo zmarginalizowanie wpływu skrajnej prawicy, tak więc powinna być zauważalna realna zmiana w polityce Izraela (…) Mimo iż Bennet jest prawicowy, to skład koalicji będzie bardziej centrowy i to owa centrowość powinna wysuwać się na pierwszy plan – analizuje dr Pohl.
Nie wiadomo też jeszcze, jak zakończy się konflikt z Iranem oraz Hezbollahem w Libanie. Kwestia Strefy Gazy i wciąż popełnianych tam zbrodni również nie została rozwiązana. Obecny rząd ma coraz mniej czasu, ale mówimy tu Netanjahu, który uznawany jest za bardzo sprawczego polityka. Pełnił funkcję premiera z przerwami przez ponad 18 lat, co czyni go jednym z najdłużej urzędujących liderów w historii Izraela i politykiem o dużym doświadczeniu, wiedzącym, jak wygrywać wybory. Utrata władzy tym razem mogłaby okazać się dla niego jeszcze boleśniejsza. Obecny premier prowadzi batalię sądową, oskarżony jest o łapówkarstwo oraz przekupywanie prasy. Krytykowana przez Benneta za upolitycznienie i zależność od władzy jest natomiast państwowa komisja do sprawy zaniedbań wokół ataku Hamasu na Izrael.
Trudno jest prognozować, jakie będą ostateczne wyniki wyborów parlamentarnych. Jednak po raz pierwszy od początku rządów Netanjahu w 2022 roku jego blok rządzący stoi przed dużym wyzwaniem utrzymania władzy. Pewne jest natomiast, iż wyniki głosowania będą mieć znaczące skutki międzynarodowe.
Jakub FENRICH












