Wiosną 1944 roku w Gozdowie pod Hrubieszowem zginęło około trzydziestu polskich mieszkańców, wśród nich kobiety i dzieci. Odpowiedzialnością za mord obciąża się żołnierzy ukraińskiej dywizji Waffen-SS Galizien oraz ukraińską policję w niemieckiej służbie. Nazwiska części ofiar udało się ustalić, reszta wciąż pozostaje bez imienia w zbiorowej pamięci.
Marzec 1944 w Gozdowie
Gozdów leży w gminie Werbkowice, w powiecie hrubieszowskim, na ziemi, która w czasie okupacji stała się areną polsko-ukraińskiego konfliktu. Wiosną 1944 roku wieś dotknęła zbrodnia, o której przez dziesięciolecia mówiło się niewiele. Sprawcami byli, jak podają zajmujące się tą historią publikacje, żołnierze ukraińskiej dywizji Waffen-SS Galizien oraz ukraińscy policjanci działający w niemieckiej służbie.
Zginęło około trzydziestu mieszkańców. Wśród ofiar znalazły się kobiety i dzieci, a więc ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z żadną walką zbrojną. Napastnicy weszli do polskiej wsi i pozostawili po sobie zabitych oraz strach, który na długo odebrał okolicy poczucie bezpieczeństwa.
Ofiary z imienia
Część zamordowanych udało się z czasem ustalić z imienia, nazwiska i wieku. Osiemnaście osób figuruje w wykazach jako rozpoznane, w przedziale wieku od osiemnastu do pięćdziesięciu pięciu lat. Byli wśród nich Józef Bekon, który miał trzydzieści sześć lat, oraz osiemnastoletni Władysław Bekon. Zginęli także Józef Barański w wieku trzydziestu jeden lat, dwudziestotrzyletni Marian Koryczko i Zygmunt Pękalski, który miał lat dwadzieścia jeden.
Za każdym z tych nazwisk stoi konkretny człowiek, rodzina, gospodarstwo. Przywrócenie ofiarom imion jest pierwszym krokiem, bez którego pamięć pozostaje pustym słowem. Pozostali zabici wciąż czekają na pełną identyfikację.
Formacja obciążona zbrodnią
14. Dywizja Grenadierów Waffen-SS, znana jako SS Galizien, powstała w 1943 roku z ukraińskich ochotników pod niemieckim dowództwem. Jej nazwa w polskiej pamięci łączy się przede wszystkim ze zbrodnią w Hucie Pieniackiej. Pod koniec lutego 1944 roku, na kilka tygodni przed wydarzeniami w Gozdowie, oddziały tej formacji spacyfikowały tę polską wieś w Małopolsce Wschodniej, mordując kilkuset mieszkańców i paląc zabudowania.
Gozdów wpisuje się w ten sam schemat przemocy. Nie był odosobnionym incydentem, ale elementem szerszej fali napaści wymierzonych w polską ludność ziem kresowych i przygranicznych w ostatnich latach wojny.
Powinność pamięci
Zbrodnie takie jak ta w Gozdowie długo pozostawały na marginesie oficjalnej historii. Nie było im wygodnie ani w PRL, gdzie temat zbrodni ukraińskich nacjonalistów tłumiono, ani później, gdy polityczne względy kazały omijać drażliwe karty stosunków z sąsiadem.
Upominanie się o prawdę nie jest aktem wrogości wobec dzisiejszych Ukraińców. Jest powinnością wobec pomordowanych. Dopóki ofiary z Gozdowa nie zostaną policzone i wymienione z nazwiska, dopóty dłużnikami pozostają ci, którzy tę pamięć dziś dziedziczą.
Źródło: Magna Polonia










