„Gospodarczy dyletant”. Szefernaker odbija atak Tuska po decyzji prezydenta

dzienniknarodowy.pl 2 дни назад
Zdjęcie: „Gospodarczy dyletant”. Szefernaker odbija atak Tuska po decyzji prezydenta


Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker odpowiedział na krytykę Donalda Tuska po skierowaniu podatku paliwowego do Trybunału Konstytucyjnego. Nazwał premiera „gospodarczym dyletantem” i zarzucił mu wmawianie Polakom, iż nowy podatek obniży ceny na stacjach. Spór o daninę zamienił się w otwartą wojnę na słowa między Pałacem a rządem.

Riposta prosto z Kancelarii Prezydenta

Odpowiedź na wpis premiera przyszła gwałtownie i była personalna. Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, napisał, iż „od dawna wiadomo, iż obecny premier jest gospodarczym dyletantem”. W tym samym wpisie zarzucił Tuskowi, iż próbuje przekonać Polaków, jakoby nałożenie nowego podatku na paliwo miało obniżyć ceny na stacjach. Ton był kpiący, ale za drwiną krył się konkretny zarzut merytoryczny: iż rząd myli daninę fiskalną z mechanizmem tańszego tankowania. Szefernaker odpowiedział tego samego dnia, w którym premier opublikował swój wpis, co pokazało, iż Pałac potraktował atak jako sprawę wymagającą natychmiastowej riposty.

„Zamiast podatków, obniżcie VAT i akcyzę”

Współpracownik prezydenta nie poprzestał na złośliwości. Zaproponował własną receptę: „Zamiast nakładać kolejne podatki, proszę obniżyć VAT i akcyzę”. To odwrócenie logiki rządu, według którego to właśnie danina od koncernów miała sfinansować obniżki obciążeń doliczanych do ceny paliwa. Obóz prezydencki twierdzi, iż skoro celem są niższe ceny, prostszą drogą jest cięcie podatków płaconych przez kierowców, a nie nakładanie nowego podatku na sprzedawców, którzy mogą przerzucić go na klienta. Rząd odrzuca ten argument i przekonuje, iż danina uderza w nadzwyczajne zyski spółek, a nie w cenę detaliczną paliwa.

Od czego zaczęła się awantura

Iskrą był wpis Donalda Tuska z sobotniego poranka. Premier napisał o „szokującej decyzji” Karola Nawrockiego, który jego zdaniem zablokował ustawę pozwalającą opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych i sfinansować tańsze paliwa w ramach programu CPN. Zakończył apelem: „Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach”. Minister finansów Andrzej Domański dołożył rachunek, mówiąc o zablokowanych 4 mld zł, które miały chronić Polaków przed wysokimi cenami paliw.

Dwie narracje o tej samej ustawie

Spór nie jest tylko wymianą epitetów. Rząd przedstawia się jako obrońca kierowców przed chciwością paliwowych gigantów, a prezydenta jako sojusznika koncernów. Kancelaria odwraca ten obraz i twierdzi, iż broni Polaków przed kolejnym podatkiem oraz przed prawem działającym wstecz. Sam Nawrocki, cytowany przez serwis wGospodarce, przekonywał, iż „nowy podatek nie obniża cen paliwa”, ponieważ jego głównym celem jest zasilenie budżetu. Każda strona buduje własną wersję tego, kto naprawdę stoi po stronie zwykłego człowieka. Do sporu dołączyli też publicyści. Komentator „Rzeczpospolitej” Krzysztof Adam Kowalczyk ocenił blokadę jako „potężny polityczny błąd” prezydenta, ponieważ daje rządowi wygodny pretekst, by obarczyć go winą za drogie paliwo.

Pierwsze wielkie starcie Pałacu z rządem

Kłótnia o windfall tax jest czymś więcej niż epizodem. To jedno z pierwszych poważnych zderzeń prezydenta z rządem na polu polityki gospodarczej, a obie strony grają o ten sam elektorat: kierowców patrzących na cenę przy dystrybutorze. Personalny ton, jaki nadał sporowi Szefernaker, zapowiada, iż kolejne miesiące koabitacji będą twarde, a każdą decyzję prezydenta rząd odczyta jako polityczną, i odwrotnie. W koabitacji to właśnie spory o pieniądze w portfelu wyborcy bywają najbardziej zażarte, ponieważ każda ze stron liczy na to samo poparcie zmęczonych cenami Polaków. Rozstrzygnięcie merytoryczne zapadnie w Trybunale, ale walka o to, czyja opowieść przekona Polaków, toczy się już teraz.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью