Jest koniec maja, prawie lato, kiedy Budapeszt staje się stolicą prawicowych ruchów z całego świata. W wypełnionej po brzegi sali konferencyjnej Viktor Orbán dziarsko wkracza na scenę. Otaczająca go scenografia przypomina tę z amerykańskich programów telewizyjnych. Z głośników słychać pop, odwiedzający cykają sobie selfie z autokratami, podczas gdy on staje za pulpitem. Wśród oklasków otwiera […]