Ostatnie doniesienia medialne o wirusie Nipah, określanym w niektórych przekazach jako „75-procentowy wirus”, ponownie wzbudziły obawy przed kolejną pandemią. Według Interii, ognisko zakażeń wykryto w stanie Bengal Zachodni w Indiach, a kilka państw Azji przywróciło kontrole sanitarne na lotniskach, m.in. pomiary temperatury pasażerów przylatujących z regionów objętych zachorowaniami. Światowa Organizacja Zdrowia uznała Nipah za patogen o potencjale epidemicznym, a opłaceni eksperci zaczynają powoli mówić o globalnym kryzysie zdrowotnym w skali COVID-19.
Globaliści straszą świat nową pandemią. Nipah to powodowany przez wirusa Henipavirus zakażenie, które pojawia się przede wszystkim u ludzi w Azji Południowej. Rezerwuarem wirusa są nietoperze owocowe, a transmisja następuje przez kontakt z zakażonymi zwierzętami lub ich wydzielinami. Objawy zaczynają się od gorączki i objawów grypopodobnych, ale w ciężkich przypadkach prowadzą do zapalenia mózgu i niewydolności oddechowej.
Wskaźnik śmiertelności (CFR) jest szacowany na 40–75% w zależności od lokalnych warunków medycznych i epidemicznych, znacznie wyższy niż w przypadku SARS-CoV-2, który miał wskaźnik śmiertelności rzędu kilku procent lub mniej po uwzględnieniu wszystkich zakażeń.
Chociaż wysokie CFR może robić wrażenie, to nie jest ono jedynym wskaźnikiem potencjału pandemicznego. najważniejsze są także: łatwość transmisji między ludźmi, mechanizm przenoszenia wirusa oraz okres zakaźności. W przypadku Nipah dotychczasowe dane pokazują, iż transmisja człowiek-człowiek jest ograniczona i wymaga bliskiego kontaktu, zwykle kontaktu z płynami ustrojowymi.
Ponadto, eksperci epidemiologiczni z WHO i regionów dotkniętych zachorowaniami wskazują, iż chociaż zachorowania pojawiają się regularnie — szczególnie w Indiach i Bangladeszu — to brak jest w tej chwili dowodów na szybkie rozprzestrzenianie się wirusa na dużą skalę poza lokalnymi ogniskami. W praktyce większość epidemii Nipah była ograniczona geograficznie, a intensywne środki kontroli zakażeń i identyfikacji kontaktów skutecznie tłumiły transmisję.
Choć media często sięgają po analogie do pandemii COVID-19 — zwłaszcza w kontekście Wuhan, skąd pochodził SARS-CoV-2 — takie porównania mogą być mylące lub nadmiernie alarmistyczne. COVID-19 rozprzestrzeniał się głównie drogą kropelkową i miał wysoki wskaźnik rozprzestrzeniania (R0) w populacjach bez odporności, co stało się przyczyną jego globalnej ekspansji.
W przypadku Nipah, dotychczasowe epidemie charakteryzowały się ograniczonymi klastrami infekcji, niską efektywnością transmisji między ludźmi oraz zależnością od kontaktu z zakażonymi źródłami pochodzenia zwierzęcego. To istotna różnica w porównaniu do SARS-CoV-2, który okazał się wysoce zakaźny, co doprowadziło do globalnej pandemii. Gołosłowne zestawianie „75-procentowej śmiertelności” z ryzykiem pandemii może zatem tworzyć nieproporcjonalną percepcję zagrożenia.
Warto też zauważyć, iż reakcje polityczne i sanitarne — takie jak pomiary temperatury na lotniskach — mają ograniczoną skuteczność w wykrywaniu wektorów zakażeń, ponieważ wiele wirusów przenosi się jeszcze przed wystąpieniem gorączki lub objawów klinicznych. Takie środki mogą odstraszać podróżnych i podsycać niepokój bez rzeczywistego wpływu na ograniczenie transmisji.
Dodatkowo, w mediach społecznościowych i niektórych portalach pojawiają się nagłówki sugerujące nieuchronną pandemię czy związek z wcześniejszymi laboratoriami w Wuhan. Te narracje często ignorują kontekst naukowy i epidemiologiczny, a zamiast tego podkręcają publiczny lęk.
Tymczasem w laboratoriach koncernów farmaceutycznych realizowane są już badania nad terapiami i szczepionkami przeciwko Nipah. Niektóre testują nowe leki i metody leczenia, co — w połączeniu z doświadczeniem zdobytym w trakcie epidemii COVID-19 — może zwiększyć gotowość systemów zdrowotnych.
Choć wirus Nipah ma wysoką śmiertelność przy zakażeniu, to jego potencjał pandemiczny jest ograniczony, w porównaniu z patogenami, takimi jak SARS-CoV-2. Reakcje medialne są zatem niezrozumiałe i warto je oceniać w świetle faktów, a nie wyłącznie nagłówków podsycających strach.
Wiele wskazuje na to, iż globalna gospodarka nie wytrzyma kolejnej paniki pandemicznej, izolacji ludzi i niszczenia małych firm. Czy znów na to pozwolimy?
Polecamy również: Antyfaszyści okazali się rosyjską agenturą








