Generał: miasta bez stałej tarczy. Polska musi znać prawdę o swoim niebie

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Generał: miasta bez stałej tarczy. Polska musi znać prawdę o swoim niebie


Gen. bryg. Michał Marciniak, zastępca szefa Agencji Uzbrojenia, powiedział 15 sierpnia w Polsat News, iż duże polskie miasta nie są dziś objęte stałą ochroną przeciwrakietową, a pełniejszy system ma być gotowy po 2030, może 2035 r. To zimny prysznic: bezpieczeństwo rodzin nie może opierać się na komunikatach uspokajających.

Słowa, które przebiły lukier

W Polsat News gen. bryg. Michał Marciniak mówił o bezpieczeństwie polskich miast po sprawie rosyjskiej rakiety, która pod koniec lipca spadła w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim. Pytany o ochronę aglomeracji, przyznał, iż duże miasta nie są dziś objęte stałą ochroną przeciwrakietową, bo Polska nie ma rozstawionych wokół nich systemów. Dodał, iż państwo jest na etapie budowy takiej architektury, a jej gotowość widzi po 2030 r., być może po 2035 r.

To nie była wypowiedź publicysty ani polityka próbującego zdobyć uwagę. Marciniak jest zastępcą szefa Agencji Uzbrojenia i jednym z ludzi odpowiedzialnych za budowę zintegrowanej obrony przeciwlotniczej oraz przeciwrakietowej. Dlatego jego słowa ważą więcej niż partyjne deklaracje. Pokazują, iż pomiędzy defiladowym obrazem modernizacji a pełną osłoną kraju przez cały czas istnieje twarda luka.

MON uspokaja, ale nie zmienia sedna problemu

Po wypowiedzi generała resort obrony przekonywał, iż Siły Zbrojne RP mają umiejętności osłony wyznaczonych obiektów, także aglomeracji miejskich. Interia przytoczyła stanowisko MON, według którego system nie polega na stałym ustawieniu baterii rakietowych wokół miast, ale na wykorzystaniu środków zależnie od oceny zagrożeń i priorytetów państwa. Resort wskazywał m.in. na WISŁĘ/PATRIOT oraz rozwijaną wielowarstwową obronę powietrzną.

To wyjaśnienie jest częściowo zrozumiałe. Armia nie powinna publicznie ujawniać rozmieszczenia systemów, stopnia gotowości ani planów użycia. Przeciwnik słucha. Ale tajemnica wojskowa nie może służyć do zagłuszania zasadniczego pytania: czy Polska ma dziś wystarczająco dużo wyrzutni, pocisków, radarów, dowodzenia i ludzi, by jednocześnie chronić miasta, infrastrukturę krytyczną oraz wojsko? Marciniak odpowiedział jasno: na razie nie.

Priorytety są decyzją państwa

O reakcji resortu pisaliśmy szerzej w tekście, w którym MON tłumaczy brak stałej tarczy nad miastami. Najważniejszy wniosek jest prosty: obrona powietrzna zawsze oznacza wybór priorytetów. W razie kryzysu państwo musi zdecydować, czy osłania przede wszystkim centra dowodzenia, elektrownie, porty, lotniska, przeprawy, duże aglomeracje czy zgrupowania wojsk.

To jest polityka w najtwardszym znaczeniu. Bezpieczeństwo nie polega na tym, iż ministerstwo wyśle spokojny komunikat. Polega na tym, iż państwo ma realne zasoby i potrafi je użyć. Rodzina w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku czy Rzeszowie nie potrzebuje propagandy sukcesu. Potrzebuje państwa, które mówi prawdę, kupuje sprzęt na czas i nie traci lat na spory o wizerunek.

Budowa systemu trwa, ale czas nie czeka

Polska rozwija wielowarstwową obronę powietrzną w programach obejmujących m.in. systemy Patriot, Narew, Pilica+ i środki bardzo krótkiego zasięgu. W rozmowie z Defence24 z marca 2025 r. Marciniak mówił, iż plany ochrony przed dronami i rozwoju obrony powietrznej są ambitne oraz kosztowne. To ważne tło, bo wojna na Ukrainie brutalnie pokazała, iż rakiety, drony i amunicja krążąca stały się codziennym narzędziem presji na państwa frontowe.

Pokazy sprzętu i defilady mają znaczenie dla ducha narodu, ale nie mogą zastąpić zdolności bojowej. Pisaliśmy przy okazji, iż największa defilada Wojska Polskiego jest testem państwa i armii. Ten test nie kończy się na Wisłostradzie. Kończy się dopiero wtedy, gdy radary widzą zagrożenie, system dowodzenia działa, pociski są w magazynach, a obsługi mają wyszkolenie i zapas.

Rosyjska presja wymaga narodowego realizmu

Wątek Tarnawy-Kolonii pokazuje, jak cienka jest granica między wojną za naszą wschodnią granicą a bezpieczeństwem polskich domów. Marciniak oceniał, iż nie można wykluczyć różnych scenariuszy lotu rosyjskiej rakiety, w tym błędu systemu albo celowego testowania reakcji Polski. Tego typu spraw nie wolno przedstawiać jako pewnika bez dowodów. Wolno jednak wyciągnąć jeden wniosek: Rosja sprawdza cierpliwość, procedury i odporność Zachodu.

Polska nie ma luksusu państw oddalonych od rosyjskiego zagrożenia. Nasza suwerenność zaczyna się od zdolności obrony własnego terytorium, własnej infrastruktury i własnych obywateli. Sojusze są potrzebne. NATO jest ważne. Ale żaden sojusz nie zwalnia Warszawy z obowiązku budowania własnego parasola.

Stawka: miasta, rodziny i wiarygodność państwa

Spór po słowach generała jest w gruncie rzeczy sporem o dojrzałość państwa. Można udawać, iż każdy trudny komunikat szkodzi bezpieczeństwu. Można też uznać, iż obywatel ma prawo wiedzieć, iż budowa tarczy potrwa jeszcze lata i wymaga pieniędzy, konsekwencji oraz politycznej zgody ponad doraźną propagandą.

Narodowy realizm wybiera drugą drogę. Prawda o brakach nie osłabia Polski, jeżeli prowadzi do decyzji. Osłabia ją zamiatanie problemu pod dywan. Polskie miasta potrzebują obrony, a Polacy potrzebują państwa, które traktuje bezpieczeństwo nie jak temat do zarządzania nastrojami, ale jak pierwszy obowiązek władzy.

Źródło: WP Wiadomości, Polsat News, Interia, Defence24, Agencja Uzbrojenia.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью