Gdzie są pieniądze z Zondacrypto? Oszustwo na niespotykaną skalę

angora24.pl 6 часы назад

Zondacrypto to zarejestrowana w Estonii, ale wywodząca się z Polski internetowa giełda kryptowalut, takich jak bitcoin i ethereum. I choć prezes firmy Przemysław Kral zapewnia, iż sytuacja finansowa firmy jest dobra, to śledczy informują, iż liczba poszkodowanych, którzy nie mogą odzyskać zainwestowanych pieniędzy, rośnie z dnia na dzień, a tylko w dniu wszczęcia postępowania kwota szkód szacowana była co najmniej na 350 mln zł. Według ustaleń Onetu szef Zondacrypto przebywa w Izraelu i jako obywatel tego kraju nie zostanie wydany Polsce.

– Wygląda na to, iż to wielka piramida finansowa, która miała na jakimś etapie parasol polityczny – powiedział w TVN24 wiceminister obrony Cezary Tomczyk. – Ta sprawa śmierdziała od samego początku. Było dla mnie od początku jasne, iż ta polityczna więź, ta obecność polityków PiS, prezydenta i kandydata na prezydenta na imprezach finansowanych przez Zondacrypto, ten typ reklamy, to wszystko pokazywało, iż coś może za chwilę się z tym zdarzyć – mówił Donald Tusk.

„Nawet grosz z budżetu państwa nie powinien pójść na wyrównanie strat tym, którzy dali się naciągnąć na ten szwindel, choćby grosz!” – skomentował na wp.pl Marek Woź. „Nie żałuję tych ludzi. Wiedzieli, na co się piszą, to zwykła piramida finansowa, jak AmberGold, a naiwni liczą na szybki i duży zysk” – dodał Olo. „Obraża się tutaj osoby, które zainwestowały duże środki finansowe w ten wątpliwy interes, nazywając ich naiwniakami. Otóż naiwniak nie mógłby na boku wykombinować setek tysięcy złotych, tudzież milionów. To są raczej cwaniacy, którzy chcieli przed fiskusem i policją skarbową skryć swoje przychody, a choćby je wyprać. To nie byli naiwniacy, ktoś im ukradł to, co sami gdzieś ukradli. Bardzo wielu z nich choćby tego nigdzie nie zgłosi. I głównie o to chodziło pomysłodawcom tego cudu pomnażania pieniędzy” – sugerował na wp.pl Anonim.

Platforma Zondacrypto pół roku temu została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz polskiej kadry olimpijskiej na lata 2026 – 2028. W ramach współpracy część nagród za medale olimpijskie miała zostać wypłacona w tokenach. Umowę podpisywał prezes Radosław Piesiewicz, który teraz mówi w mediach, iż jest poszkodowany. „Piesiewicz sam zainwestował w Zondacrypto. Stracił. o ile nie odzyska pieniędzy, będzie domagał się kasy od… rządu. Do polityków PiS i Nawrockiego nie ma pretensji” – skomentowała na x.com Magda.

„(…) Popularny jest pogląd, iż powinniśmy mieć liberalne regulacje dotyczące kryptowalut, bo inaczej firmy działające na tym rynku sobie pójdą i zarejestrują się gdzieś indziej. Nie uważam tak. Rolą państwa powinno być zagwarantowanie, iż emitenci kryptowalut, firmy oferujące usługi oparte na cyfrowych aktywach i ci, którzy ułatwiają handel kryptoaktywami lub ich przechowywanie, spełniają pewne minimalne wymogi (…). Każda firma miałaby wybór, czy chce te standardy spełniać. I każdy klient miałby wybór, czy chce korzystać z usług firm „premium”, czyli wpisującej się w ramy wyznaczone przez państwo, czy nie (…)” – pisał na „Subiektywnie o finansach” Maciej Samcik.

„(…) Prawda jest taka, iż winni są tu wszyscy – Zondacrypto czy wcześniej Bit-Bay nie pojawiły się w polskiej przestrzeni publicznej wczoraj czy choćby przedwczoraj. Podejrzane ruchy związane z przejmowaniem udziału w spółce BitBay przez tajemnicze firmy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich odbywały się w czasie, gdy polską rządził nie Donald Tusk, ale Mateusz Morawiecki (…). Ale i obecny rząd nie ma się specjalnie czym chwalić – bo rozkładanie rąk i zrzucanie winy na poprzedników, gdy od ponad dwóch i pół roku sprawuje się władzę, to jednak przyznanie się do daleko idącej bezradności (…)” – pisał na łamach „Rzeczpospolitej” Artur Bartkiewicz.

Читать всю статью