Gaz w Europie znów po 70 euro za MWh. Polska ma zapasy, ale zapłaci

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Gaz w Europie znów po 70 euro za MWh. Polska ma zapasy, ale zapłaci


1 września europejski kontrakt TTF kosztował 70,09 euro za MWh, a unijne magazyny były zapełnione zaledwie w 64,7 proc. wobec pięcioletniej średniej 81,8 proc. Polska miała 92,7 proc. zapasów. Nasz bufor jest mocny, ale drogi gaz przez cały czas grozi wyższymi kosztami dla przemysłu i gospodarstw domowych.

Europa weszła we wrzesień z drogim gazem

Notowania gazu ziemnego ponownie wysłały Europie sygnał ostrzegawczy. 1 września benchmarkowe kontrakty w Amsterdamie wzrosły do 70,09 euro za MWh. Wcześniej rynek zanotował dwuprocentowy skok, a osiągnięty poziom był najwyższy od pierwszych tygodni wojny na Bliskim Wschodzie. Kontrakty TTF są głównym europejskim punktem odniesienia dla cen gazu, dlatego ich ruch gwałtownie wpływa na kalkulacje importerów, elektrowni i przemysłu.

Tempo wzrostu dobrze pokazuje zmianę nastrojów. Jeszcze 17 sierpnia gaz w Europie kosztował około 62 euro za MWh. Po dwóch tygodniach rynek przebił granicę 70 euro. To wzrost o blisko 13 proc., który nastąpił jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grzewczego.

Magazyny Unii wyraźnie poniżej średniej

Największy problem leży w zapasach. Według danych Gas Infrastructure Europe magazyny w Unii Europejskiej były zapełnione w 64,7 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia dla tej pory roku wynosi 81,8 proc. Różnica to 17,1 punktu procentowego. Niemcy znalazły się w jeszcze trudniejszej sytuacji: 52,6 proc. wobec sezonowej średniej 80,4 proc. Komisja Europejska uznawała poziom 80 proc. za wystarczający dla bezpieczeństwa dostaw zimą 2026/2027. Na początku września Unia była od tego pułapu daleko.

Niski stan magazynów nie oznacza automatycznie, iż gazu zimą zabraknie. Oznacza jednak mniejszy margines bezpieczeństwa i większą podatność na pogodę, awarie oraz przerwanie dostaw LNG. Europa musi kupować paliwo wtedy, gdy jest ono drogie, a o dostępne ładunki konkuruje z Azją. Sprzedający dostają silniejszą pozycję negocjacyjną. Rachunek płacą odbiorcy.

Bliski Wschód podnosi cenę europejskiej zależności

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie uderza w rynek przez niepewność wokół dostaw skroplonego gazu z Zatoki Perskiej. Europejskie państwa ograniczyły zależność od rosyjskich rurociągów, ale w zamian mocniej weszły na globalny rynek LNG. To było konieczne dla wyrwania się spod presji Moskwy. Nie daje jednak pełnej suwerenności energetycznej, bo cena zależy dziś od bezpieczeństwa szlaków morskich i popytu na innych kontynentach.

Kryzys wokół cieśniny Ormuz ma bezpośrednie znaczenie dla cen surowców. Każde poważne zakłócenie w Zatoce Perskiej zwiększa premię za ryzyko, choćby jeżeli konkretny tankowiec nie płynie do europejskiego terminalu. Rynek wycenia dostępność całej światowej puli LNG. Europa, która potrzebuje dodatkowych dostaw przed zimą, ma w takim układzie mało komfortową pozycję.

Polska ma bufor, ale nie ma własnej ceny

Sytuacja Polski jest znacznie lepsza od unijnej średniej. W krajowych magazynach znajdowało się 34,16 TWh gazu, co odpowiadało zapełnieniu na poziomie 92,7 proc. Pięcioletnia średnia dla Polski wynosiła 94,5 proc. Brakuje więc niewiele, a fizyczny bufor jest mocny. To efekt infrastruktury i polityki dywersyfikacji, które trzeba konsekwentnie rozwijać.

Pełne magazyny nie tworzą jednak polskiej wyspy cenowej. Krajowe przedsiębiorstwa działają na połączonym rynku, kupują gaz według warunków kształtowanych w Europie i konkurują z firmami z państw, które mają dostęp do tych samych surowców. Droższy gaz podnosi koszty w energochłonnym przemyśle, produkcji nawozów, ciepłownictwie i energetyce. Skala oraz tempo przełożenia na rachunki gospodarstw domowych zależą od taryf, kontraktów i decyzji regulacyjnych, ale gospodarka kosztu nie unieważni.

Analiza Parlamentu Europejskiego wskazuje, iż wzrost ceny gazu o 10 euro za MWh może podnieść koszt krańcowej produkcji energii elektrycznej o około 17-18 euro za MWh. Dla polskich firm oznacza to presję na marże i konkurencyjność. Dla rodzin ryzyko wraca przez ceny produktów, usług, ciepła i energii.

Suwerenność energetyczna wymaga stałej pracy

Polska powinna wykorzystać przewagę wysokich zapasów, ale nie wolno jej spocząć na laurach. Potrzebne są dalsze inwestycje w terminale LNG, połączenia przesyłowe, własne wydobycie, stabilne źródła energii oraz zdolność magazynowania. Dywersyfikacja ma sens wtedy, gdy daje kilka realnych dróg dostaw i możliwość twardych negocjacji, a nie zamianę jednego dominującego kierunku na inną zależność.

Cena przekraczająca 70 euro za MWh przypomina, iż bezpieczeństwo energetyczne ma wymiar narodowy. Polska jest przygotowana lepiej niż duża część Europy, ale wspólny rynek przenosi na nas cudze zaniedbania i globalne wstrząsy. Mocne magazyny chronią przed brakiem paliwa. Dopiero własna, odporna infrastruktura i rozsądny miks energetyczny mogą chronić polski przemysł oraz portfele przed trwałą drożyzną.

Źródło: PAP Biznes za Bankier.pl, Gas Infrastructure Europe, ICE, Komisja Europejska, Parlament Europejski.

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью