Gajewska o następcy Tuska. "Przywództwo trzeba sobie wyszarpać"

polsatnews.pl 1 час назад

- Uczono mnie, iż przywództwo trzeba sobie wyszarpać, wypracować, generalnie wyrwać. Historia to pokazuje. Potrzebna jest odwaga, bo nikt nikomu nie da tego w prezencie - przyznała w programie "Polityczny WF z Gościem" Aleksandra Gajewska. Wiceminister rodziny znalazła się w wśród dziesięciu osób, które mają przygotować Koalicję Obywatelską do wyborów.

Polsat News
Aleksandra Gajewska

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej została zapytana, czy wskazana w połowie kwietnia przez premiera dziesiątka polityków młodszego pokolenia na nadchodzące wybory, to jedynie "ozdoba Koalicji Obywatelskiej na wybory". Czy też dostaną one realne narzędzia do działania i realną odpowiedzialność za nadchodzącą kampanię?

- Najłatwiej sprowadzić nas i w ogóle młodych ludzi do czegoś takiego. Natomiast myślę, iż o ile mamy poważnie rozmawiać o jakichkolwiek zmianach pokoleniowych, to one muszą się opierać na jakichś fundamentach. Muszą być procesem, który opiera się nie na konflikcie pokoleniowym, tylko na połączeniem doświadczenia osób, które wcześniej w polityce zaczęły i tych, które do tej polityki przyszły później - powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Aleksandra Gajewska: Potrzeba nowej generacji polityków

Podkreśliła, iż cieszy ją, iż ktoś na poważnie, z wyprzedzeniem o tym mówi, "bo potrzeba nowej generacji polityków, którzy potrafią ramię w ramię, po partnersku z osobami, które dzisiaj zajmują najważniejsze funkcje w państwie, współpracować, a nie wyłącznie wykonywać jakieś polecenia".

- A no właśnie, wykonywać polecenia. Problem z całą zmianą polega na tym, iż wspomnianemu Donaldowi Tuskowi nikt nie dał nigdy takiej misji, nikt go nie namaścił. On po prostu sobie to wyrwał. Mówi się właśnie o tym, iż leadership trzeba sobie wyrwać, a tu mamy do czynienia z takim sterowanym procesem. Czy to nie jest tak, iż tak jak kiedyś Rafałowi Trzaskowskiemu zabrakło odwagi, żeby przejąć Platformę Obywatelską, tak dziś też nie ma nikogo z młodego pokolenia, kto byłby w stanie rzucić rękawicę starszym politykom? - zapytał Piotr Witwicki.

ZOBACZ: Zajączkowska-Hernik bez partyjnej legitymacji. Wymowne słowa o Mentzenie

- W ogóle mam wrażenie, iż z panem redaktorem czytamy podobne lektury, bo mnie też uczono, iż to trzeba sobie wyszarpać, wypracować i generalnie wyrwać. Historia to pokazuje. Jednak różne są rodzaje tego przywództwa. I myślę, iż takie zaprzeszłe jest trochę podejście, iż jest tylko jeden model. Natomiast zgadzam się w pełni z tym, iż do tego leadershipu potrzebna jest odwaga. I tego nikt nikomu nie da w prezencie. Tu pełna zgoda. Czym innym jest jednak przeprowadzanie pewnych politycznych procesów i ponoszenie za nie odpowiedzialności, a czym innym jest dawanie czegoś w prezencie - zaznaczyła Aleksandra Gajewska.

"Wiemy, ile potrzebujemy czasu, żeby zrealizować rzeczy, na które się z wyborcami umówiliśmy"

- To jakie są oczekiwania wobec tej dziesiątki przed najbliższymi wyborami? Co macie do zrobienia w ramach Koalicji Obywatelskiej? Będziecie w sztabie? Będziecie wymyślać strategię? Jak to wygląda? - dopytał Marcin Fijołek.

- Mamy to przygotować. Nie jesteśmy sztabem. Sztab to jest takie ciało, które powołuje się już w kampanii i ono ma konkretne narzędzia. Jest jedna osoba, która szefuje, podejmuje decyzje. Natomiast my mamy przygotować nasze środowisko polityczne do podejmowania wyzwań związanych z nadchodzącą kampanią. A te wyzwania są zupełnie inne niż chociażby w 2023 roku. o ile popatrzymy chociażby na udział socialmediów, technologię, postęp cyfryzacji, to jesteśmy w innym świecie. Na pewno nam, politykom młodej generacji, łatwiej jest się z tym mierzyć - odpowiedziała wiceminister.

Jak wyjaśniła, zadaniem tej grupy jest zwycięstwo w wyborach, "żebyśmy mogli dalej realizować ważne dla nas założenia, których nie uda się dopiąć w jednej kadencji". - Wiemy co zrobiliśmy, wiemy co mamy do zrobienia i wiemy, ile jeszcze czasu potrzebujemy, żeby pewne rzeczy, na które się z wyborcami umówiliśmy, po prostu zrealizować - podkreśliła.

ZOBACZ: "Nie żałuję". Hołownia o spotkaniu u Bielana

Posłanka potwierdziła też, iż wyznaczona przez Tuska grupa pracuje nad konkretnym programem na nowe wybory.

Dziennikarze zauważyli, iż demografia, a więc kwestia, którą zajmuje się wiceminister może okazać się kluczowym wyzwaniem i tematem w kampanii. Dopytywali, czy KO jest w stanie zaproponować w niej "swoje własne, nowe 500 plus", czyli jakiś głośny program, który przekona do siebie wyborców.

Będzie nowe 500 plus? Gajewska wyjaśnia

- Radykalnie prodemograficzne pomysły nie sprawdziły się w żadnym rozwiniętym państwie, inaczej już dawno przeszczepilibyśmy je na nasz grunt. Wyzwania demograficzne i kryzys, w którym znajdują się wysoko rozwinięte państwa, można obserwować nie tylko na terenie całej Unii Europejskiej, ale i na terenie całego świata - przyznała.

Podkreśliła, iż procesy demograficzne to procesy wieloletnie, w których ważne jest "poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. To jest zaufanie do aparatu państwowego, iż mamy fundamenty w państwie, które dają nam podstawowe gwarancje, niezbędne, żeby zakładać i powiększać rodziny."

Prowadzący dociekali też, czy Donald Tusk słucha 30-40-latków z Koalicji Obywatelskiej? Aleksandra Gajewska została zapytana, czy potrafi wskazać moment, w którym musiała coś Donaldowi Tuskowi wytłumaczyć, zmusić do spojrzenia z innej perspektywy na jakiś problem.

W tym kontekście wspomniała o babciowym. - Pan premier miał bardzo konkretne założenia co do tego, a ja ten program wdrażałam. Zaproponowałam pewne modyfikacje, żebyśmy mogli rozwinąć usługi żłobkowe, dotrzeć z nimi tam, gdzie ich nie było. Przekonałam go do tego, jak istotny jest ten rozwój wczesnodziecięcy dziecka, iż te pierwsze lata życia dziecka wpływają na całe życie człowieka i iż to nie są koszty, tylko to jest inwestycja. Bo jak nie uczynimy tego priorytetem, to nasze działania będą odczuwalne przez ludzi, ale nie będą zmianą społeczną, którą będzie można zauważyć w życiu każdego rozwijającego się dziecka. I tutaj pan premier w kilkutygodniowej dyskusji zgodził się na ten wariant, który zaproponowałam - wspomniała wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

ZOBACZ: Burza po słowach w "Politycznym WF-ie z gościem". Ruch Przydacza ws. wpisu Szczerby

Doprecyzowała, iż "1500 zł miało wpływać do rodziców, a myśmy zaproponowali, żeby to jednak był system, żeby to nie był bezpośredni transfer, którym rodzice zarządzą, tylko żebyśmy mieli pewność, iż to jest rozwojowa korzyść dla dziecka".

- Dzisiaj, kiedy podsumowujemy skuteczność programu Aktywny Maluch i Aktywny Rodzic, to mówimy o bardzo konkretnych i wymiernych rzeczach, które udało się zrobić - podkreśliła.

W tym kontekście wymieniła ponad 42 tysiące nowych miejsc żłobkowych dostępnych m.in. w 387 gminach, w których nigdy nie było usług żłobkowych.

- Do końca tego roku będę miała łącznie ponad 100 tysięcy nowych miejsc żłobkowych. Kiedyś był on luksusem, a dzisiaj jest miejscem, w którym dzieci się rozwijają. I to jest ta zmiana społeczna, której jestem częścią, którą wniosłam do rządu - powiedziała.

WIDEO: Prognoza pogody - piątek, 15 maja - rano
Читать всю статью