Donald Trump jest wściekły po tym, jak seria politycznych ciosów osłabiła jego poczucie dominacji w Waszyngtonie i za granicą. To był jeden z tych trudnych tygodni, z jakimi borykają się czasami prezydenci, gdy wszystkie priorytety zdają się rozpadać naraz.
Decyzja Sądu Najwyższego o zablokowaniu planu Trumpa, mającego na celu ograniczenie głosowania korespondencyjnego przed wyborami uzupełniającymi, wywołała u niego wściekłość na osoby wyznaczone przez niego na pierwszą kadencję na najwyższych stanowiskach, które skrytykował, nazywając „cieniem” samych siebie.
Sąd niższej instancji ponownie udaremnił starania Trumpa o renowację Centrum Kennedy’ego. Dramat wokół cytadeli sztuki, którą Trump planuje teraz zamknąć, jest najbardziej szkodliwy, ponieważ ujawnia niepochlebną postać. Wszyscy wiedzą, iż tak naprawdę chodzi o to, iż próbuje on wcisnąć swoje nazwisko na żyjący pomnik zamordowanego prezydenta.
Autorytet prezydenta uległ kolejnemu osłabieniu we wtorek, gdy Izba Reprezentantów, w której większość stanowią Republikanie, zagłosowała za nakazaniem mu zakończenia wojny z Iranem . Tym samym lista heretyków należących do partii powiększyła się do siedmiu, a trzech kolejnych Republikanów.
Tymczasem huczna oferta Trumpa w wyborach uzupełniających, zakładająca czek w wysokości 5000 dolarów dla wszystkich Amerykanina w przypadku zwycięstwa Republikanów w listopadzie, wydaje się nietrafiona, ponieważ republikanie z Kapitolu zdystansowali się od tego pomysłu. Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, bliski sojusznik Trumpa, zdecydował się w środę odesłać parlamentarzystów Izby Reprezentantów do domów – dzień wcześniej niż planowano – aby uniknąć potencjalnie kompromitującego głosowania w sprawie impeachmentu sekretarza obrony Pete’a Hegsetha.
Środa przyniosła Trumpowi kolejną dorozumianą reprymendę, gdy Rezerwa Federalna, pod przewodnictwem Kevina Warsha, nowego prezesa wybranego przez Trumpa, po raz pierwszy od lipca 2023 roku podniosła stopy procentowe, co było oznaką niezależności banku centralnego. Trump od miesięcy domaga się znacznych cięć kosztów pożyczek, ignorując widmo rosnącej inflacji, którą zaostrzyła jego polityka handlowa i wojenna.
Prezydent zareagował na działania Rezerwy Federalnej nowym wybuchem irytacji na portalu Truth Social . Przedstawił swoją osobliwą ocenę ekonomiczną, iż kraj przeżywa boom, a zatem stopy procentowe w USA powinny wynosić 1%, a nie nowy próg referencyjny w przedziale 3,75%–4%. Wizja Trumpa dotycząca niekwestionowanej potęgi Stanów Zjednoczonych za granicą również jest podważana.
W zaskakującym rozwoju sytuacji Kanada, jedna trzecia potężnego bloku handlowego Ameryki Północnej, otrzymała właśnie propozycję członkostwa stowarzyszonego w innej grupie, Unii Europejskiej, w ramach poszukiwań nowych przyjaciół po groźbach Trumpa dotyczących suwerenności i atakach taryfowych.
Wielkie ryzyko, które poszło nie tak
Seria nieszczęść, które spotkały prezydenta w tym tygodniu, wskazuje na coś więcej niż typowe polityczne niepowodzenia prezydentów drugiej kadencji. Każdy z nich wynika z ryzykownego zakładu na Trumpa i najwyraźniej zbyt optymistycznej oceny własnej osobistej i politycznej władzy.
Ostro skrytykował sędziów Bretta Kavanaugha, Neila Gorsucha i Amy Coney Barrett za to, iż sprawiali wrażenie, jakby należeli do większości, która zablokowała jego próbę siania chaosu w sprawie głosowania korespondencyjnego przed wyborami uzupełniającymi. „To nie są ludzie, z którymi przeprowadzałem wywiady, aby zasiadać w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych” – napisał Trump na portalu Truth Social. Jego krytyka jest wymowna, ponieważ świadczy o przekonaniu, iż jego nominowani orzekaliby w sposób, który spłacałby osobisty dług wobec prezydenta.
Demokraci narzekają na Sąd Najwyższy, który często podzielał wizję Trumpa dotyczącą rozległych uprawnień wykonawczych. Jednak ci trzej sędziowie czasami ograniczali również władzę Trumpa. To burzliwe czasy, ale nie powinno dziwić, iż sędziowie Sądu Najwyższego stoją na straży Konstytucji, która przyznaje stanom kontrolę nad wyborami. Ich dożywotnia kadencja oznacza również, iż będą kształtować swoją spuściznę długo po odejściu Trumpa z urzędu.
Getty Images/Reuters
Sprzeciw Trumpa wobec podwyżki stóp procentowych Fed nie był zaskoczeniem. To jednak kolejny sygnał, iż jego władza jest ograniczona. W końcu miesiącami nękał poprzednika Warsha, Jerome’a Powella, za brak obniżki stóp procentowych. Teraz człowiek, którego wybrał na swojego następcę, nadzorował podwyżkę stóp procentowych.
Trump prawdopodobnie zrobił więcej niż jakikolwiek inny prezydent, aby znieść ograniczenia władzy wykonawczej narzucone przez Konstytucję i zwyczaj. Odniósł szczególny sukces, na przykład, w niszczeniu części rządu federalnego, działając z szokiem i podziwem, wyprzedzając tym samym początkowe decyzje sądowe.
Ale farsa w Kennedy Center, decyzja o głosowaniu korespondencyjnym i niezależność Rezerwy Federalnej to ważne wskaźniki. Pokazują one, iż choćby w obliczu nieustępliwego prezydenta, niektóre instytucje rządowe pozostają nieugięte.
Trump dominuje w Partii Republikańskiej od dekady. Jednak jego niezdolność do utrzymania jednomyślnego poparcia dla kontrowersyjnej konstytucyjnie wojny, nieudolność w przekonaniu Senatu do uchwalenia ustawy o rejestracji wyborców oraz chłód ustawodawców wobec jego pomysłu rozdania 5000 dolarów sugerują, iż w jego elektoracie pojawiają się pęknięcia.
Sprzeciwiając się supermocarstwu
Zaproszenia Kanady do UE stanowią niezwykły szok geopolityczny. Druga administracja Trumpa uczyniła z hegemonii USA nad półkulą zachodnią artykuł wiary. Jednak najbliższy sojusznik geograficzny i kulturowy Kanady dąży do symbolicznego zerwania z sąsiadem, który wyznaje zasadę „Ameryka na pierwszym miejscu”, co jest sygnałem, iż czuje się teraz bardziej politycznie i moralnie związany z Europą.
Nie jest jasne, co oznacza członkostwo stowarzyszone w UE i jak wpłynęłoby ono na rozległe relacje handlowe Kanady ze Stanami Zjednoczonymi, gdyby obecna wojna celna się zakończyła. Jest jednak jasne, iż groźby Trumpa dotyczące „51. stanu” doprowadziły Ottawę do wniosku, iż nie może polegać na Waszyngtonie, choćby po odejściu Trumpa z urzędu. Osłabienie relacji handlowych w Ameryce Północnej i rozbity system sojuszy ostatecznie osłabią zdolność Waszyngtonu do demonstrowania zjednoczonej siły Zachodu.
Podobnie konflikt z Iranem podważa przekonanie administracji, iż USA są tak potężne, iż mogą robić dokładnie to, na co mają ochotę.
Prezydent nie może powiedzieć, czy wojna zakończy się przed, czy po wyborach uzupełniających. Siły zbrojne Iranu mogą zostać rozbite, a gospodarka może się załamać. Jednak rewolucyjny reżim w Teheranie jest tak zakorzeniony jak nigdy dotąd, po prawie ośmiu miesiącach wojny, w której przeciwstawił się supermocarstwu.
Mroczne wibracje przed egzaminem
W jaki więc sposób tydzień wielkich zmian Trumpa wpłynie na jego pozycję polityczną, wpłynie na wybory uzupełniające i wyznaczy ton nowego układu sił w Waszyngtonie, jaki wyłoni się po sezonie wyborczym?
Oczywistym wnioskiem jest to, iż polityczna grawitacja może się odradzać. Dezercje z powodu wojny z Iranem pokazują, iż Trump nie jest odporny na rytuał zagrożonych ustawodawców szukających dystansu wobec niepopularnego prezydenta.
„Jeśli zgadzamy się z prezydentem, będziemy z nim walczyć. eśli nie zgadzamy się z prezydentem w kwestiach takich jak wołowina, cła, obecny stan działań w Iranie, to zwrócimy się do niego z tą sprawą i porozmawiamy o tym” – powiedział Manu Raju z CNN kongresmen z Iowa, Zach Nunn, który we wtorek głosował za zakończeniem wojny.
To zły omen przed wyborami w połowie kadencji. Nunn ewidentnie reaguje na nastroje wyborców w stanie, w którym Trump jest silny. Jego trudna sytuacja sugeruje, iż republikańskie fundamenty słabną.
Podatność Trumpa na wpływy zwykłych sił politycznych jest znacząca, ponieważ w zeszłym roku panowała atmosfera, iż jest on praktycznie niepowstrzymany; iż zniszczył wszelkie bariery ochronne i może zmusić do uległości elitarne kancelarie prawne, dyrektorów korporacji i rektorów uniwersytetów.
Nie oznacza to, iż Trump jest wyczerpany. Od dawna ignoruje prognozy ekspertów przewidujących jego polityczny upadek. Niecałe dwa lata temu zorganizował największy powrót w historii Ameryki.
A jeżeli Demokraci odzyskają Izbę Reprezentantów lub Senat w wyborach uzupełniających, Trump paradoksalnie może znaleźć nową definicję polityczną. Każde przekroczenie uprawnień przez Demokratów podczas zapowiadanej lawiny śledztw w sprawie Białego Domu lub ideologiczny skok na lewo otworzyłoby pole do popisu politycznemu wojownikowi ulicznemu, który najskuteczniej radzi sobie z kontratakiem. Jednak nie można ignorować tygodnia, w którym prezydent, którego notowania kształtują się na poziomie 30%, wyraźnie stracił na znaczeniu. Gdy tylko zniknie aura niezwyciężoności, autorytet polityczny może gwałtownie ulec erozji.

















