Francja popełnia samobójstwo
Zgromadzenie Narodowe Francji przyjęło ustawę legalizującą wspomagane samobójstwo. Projekt ten trzykrotnie odrzucano w Senacie, gdzie większość ma prawica, ale ostatecznie nowe prawo weszło jednak w życie, przy stosunku 241 głosów przeciwko tej ustawie i 291 „za”. 29 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Marine Le Pen i 105 posłów z jej ugrupowania było „przeciw”.
Ogromnym zwolennikiem zmiany prawa w tym zakresie jest obecny prezydent Francji – Emmanuel Macron. Wśród jego koronnych postulatów, z którymi szedł do wyborów w 2022 r. (kiedy to zdobył reelekcję), znajdował się właśnie ten o zalegalizowaniu eutanazji. Teraz prezydent Republiki puszy się, iż dotrzymał słowa. Pytanie, czy jest się czym chwalić. Uruchomienie maszynki do mielenia ludzi to nie jest powód do dumy. Każdy kraj, który tak robił, marnie kończył.
Co zawiera nowe, „lepsze” prawo? Ustawa o „pomocy w umieraniu” przewiduje, iż osoby nieuleczalnie chore i cierpiące będą mogły zwrócić się o substancję śmiercionośną. Kryteria są dosyć ogólne, co z pewnością będzie stanowić ogromne pole do nadużyć. Jak bowiem wyznaczyć granicę dla tych, którzy chorują na chorobę „poważną, nieuleczalną, zagrażającą życiu i w fazie zaawansowanej bądź terminalnej, a jednocześnie powodującą cierpienia fizyczne bądź psychiczne będące nie do zniesienia”, a którzy jeszcze nie?
A co, jeżeli ktoś załatwi sobie fałszywe zaświadczenie o swoim stanie zdrowia od lekarza albo ktoś będzie chciał się pozbyć osoby ubezwłasnowolnionej? Tak łatwe szafowanie śmiercią nigdy się dobrze nie kończy.
To, iż w ustawie dodano, iż tylko „osobom pełnoletnim i zdolnym do wyrażenia woli w sposób swobodny i jasny” można podać truciznę, ma chronić raczej nie pacjentów, ale tych, którzy poruszają się na granicy moralności i nie będą mieli większych oporów, aby to prawo przekraczać. No bo czy termin „swobodny” lub „jasny” są ostre? Z perspektywy prawa takie zapisy otwierają puszkę Pandory. To, co dla jednego jest jasne, nie musi takim być dla drugiego.
Nazistowskie Niemcy również ustanawiały różnego rodzaju prawa, więc samo obowiązywanie danego przepisu nie świadczy o jego wyższości moralnej nad innymi zasadami panującymi w społeczeństwie. Zresztą prawo w każdej chwili można zmienić – można ustanowić lepsze lub gorsze, a choćby złe prawo.
W dowolnym momencie inna grupa społeczna może zostać zatem wyznaczona do komór gazowych. Wystarczy odpowiednia liczba głosów, aby posłać na szafot np. łysych, brzydkich, piegowatych, grubych albo za chudych, i kogo tam sobie tylko ustawodawca wymyśli. Gdy raz wejdzie się na drogę wiodącą do samounicestwienia… trudno z niej zawrócić.
Były premier Gabriel Attal z obozu prezydenta Macrona zapewnił, iż w ciągu czterech ostatnich lat, kiedy trwały prace nad zmianą prawa o samobójstwie wspomaganym, wysłuchano wszystkich stron sporu. Ostateczne przyjęcie prawa przez parlament jest jego zdaniem wyrażeniem woli narodu francuskiego. Attal dodał, iż lekarzom będzie wolno korzystać z tzw. klauzuli sumienia. Jak będzie w praktyce – czas pokaże. Jak wiemy, lekarzom, którzy odmawiali wykonywania aborcji, potrafiono niszczyć życie.
Doświadczenie pokazuje też, iż gdy polityk z obozu władzy o czymś zapewnia, to zwykle w praktyce dzieję się później na opak. Wystarczy przykład z naszego polskiego podwórka i nasz premier – notoryczny kłamca.
Francja oszalała i obrała kurs na samozagładę. Na szczęście dało się słyszeć także głos rozsądku. Zmianie prawa słusznie sprzeciwia się bowiem Konferencja Episkopatu Francji (CEF). Już przy poprzednich próbach przeforsowania zmian w prawie hierarchowie ostrzegali, iż „świadome zadawanie śmierci nie może stanowić o postępie ludzkości”. Tym razem również podnosili głos sprzeciwu mówiąc, iż „skutki ustawy nie są jeszcze mierzone, ale już się wyłaniają. Zmieni się nasze podejście do słabości, starości, niepełnosprawności czy choroby”.
Biskupi podkreślili, iż nowe przepisy „zrywają z długą tradycją opieki, której powołaniem jest ulżenie w cierpieniu i towarzyszenie każdemu człowiekowi aż do naturalnego końca jego życia”. Samą ustawę nazwali „poważnym punktem zwrotnym” w historii kraju.
Inny głos sprzeciwu dało się słyszeć ze strony Ludwika XX (Ludwika Alfonsa de Bourbon), prawowitego następcy francuskiego tronu. Bynajmniej nie był to jednorazowy akt sprzeciwu z jego strony – co roku czynnie angażuje się on w marsze przeciwko aborcji i eutanazji. Co ciekawe, liczni komentatorzy dyskutują o jego stanowisku. Świadczy to zatem o istotnej roli opiniotwórczej we Francji, co z pewnością cieszy.
Stanowisko Ludwika XX zostało opublikowane na łamach portalu Le Journal du Dimanche, w którym wyraża się on tam jasno: „Tekst przyjęty przez Zgromadzenie Narodowe oznacza kapitulację całego naszego społeczeństwa w obliczu ludzkiej bezbronności, cierpienia i słabości”. Ponadto przekonuje on, iż „instytucje republikańskie i klasa polityczna nie są w stanie sprostać wyzwaniom czasów”. Zawiedli już tak wiele razy, iż może wreszcie nadszedł czas na powrót Francuzów do monarchii. Ta przyniosłaby ze sobą większą stabilność i ład.
W tej samej odezwie do narodu stwierdza on: „W obliczu gorączki, jaka ogarnęła klasę polityczną wokół projektu ustawy o końcu życia, pragnę po raz kolejny dać usłyszeć Francji głos tradycji politycznej i ponadtysiącletniej moralności, na której się ona opiera. Tradycję tę przyjmuję w całości jako głowa Domu Burbonów. Moim obowiązkiem jest dbać o to, by nie stanowiła ona jedynie anegdotycznej pozostałości naszej przeszłości, ale była przewodnikiem, który rozjaśnia i kieruje naszymi działaniami.
To, co przygotowuje się w parlamencie, stanowi kolejny przełom antropologiczny, który stanowczo potępiam. Potępiam go, ponieważ w dłuższej perspektywie szkodzi on Francji i Francuzom. W styczniu 2024 roku wyraziłem już wszystkie swoje obawy i zastrzeżenia wobec tekstu, który był wówczas w przygotowaniu. Niestety, rzeczywistość przerosła to, co wyobrażałem sobie zarówno ja, jak i wszyscy ludzie dobrej woli. Poprawki przyjęte w ramach tej ustawy oznaczają akt kapitulacji całego naszego społeczeństwa w obliczu ludzkiej bezbronności, cierpienia i słabości.
Ostatni gwóźdź do trumny cywilizacji europejskiej, zbudowanej na fundamentach chrześcijaństwa i godności człowieka, ma zostać wbity przy swoistej znieczulicy mediów oraz klasy politycznej. Decydenci polityczni ponoszą ciężką odpowiedzialność przed całą ludzkością. Maskując to wspomagane samobójstwo, które zamierzają przegłosować pod pozorem rzekomego humanitaryzmu, nie uciekną przed trybunałem historii i własnego sumienia. Pragnę im o tym przypomnieć, aby zdali sobie sprawę z powagi czynu, którego chcą się dopuścić.
W kraju wyróżniającym się wysokim poziomem opieki społecznej oraz niezwykle rozwiniętym systemem ochrony zdrowia z żalem należy stwierdzić, iż wybrane zostanie tchórzostwo zamiast odwagi, a kalkulacja ekonomiczna zamiast poświęcenia. Nie miejmy bowiem wątpliwości, iż wśród ukrytych motywów kryje się podła, czysto księgowa logika. Osoby najsłabsze zostaną postawione w sytuacji, w której będą musiały zrozumieć, iż są zbędne i stanowią zbyt duże obciążenie dla naszej gospodarki.
Krok po kroku proponuje się nam zatem utopię sterylnego społeczeństwa, w którym słabość, to, co nieprzewidziane, oraz niedoskonałość nie będą już tolerowane. Odrzucone zostaną samo życie i cała natura. I tutaj również dobrze wiemy, iż pod pozorem humanitaryzmu i wolności ustawa ta jeszcze bardziej pogłębi nierówności. Podczas gdy osoby zamożne będą miały szansę trafić na oddziały opieki paliatywnej, najuboższym jako alternatywa dla cierpienia pozostanie jedynie śmierć. To uderzający kontrast w przypadku Republiki Francuskiej, która mieni się przecież mistrzynią równości.
Słowa zostały pozbawione sensu, aby ułatwić posługiwanie się nimi; wartości moralne usunięto, aby ułatwić podejmowanie niemoralnych decyzji (…) Nie myślimy już w kategoriach społeczeństwa, ale jako suma indywiduów, z których każde ma własne pragnienia, lęki i problemy. I niech wygra silniejszy! Oto nowe credo naszego hiperkonsumpcyjnego świata.
Monarchiczne dziedzictwo, które reprezentuję, ma na celu przekonanie moich rodaków, iż możliwe są inne drogi, iż wciąż pozostaje tak wiele do zrobienia w obszarze rozwoju opieki paliatywnej, iż wciąż tak wiele możemy nauczyć się od cierpiących ludzi – tych, którzy wcale nie chcą umierać, a którym nie oddajemy głosu i których świadectwa nie chcemy wysłuchać. Ta ustawa nie jest jedynie sprawą poszczególnych jednostek. Dotyczy ona całego społeczeństwa francuskiego we wszystkich jego wymiarach, zarówno dziś, jak i w przyszłości.
Czego pragniemy dla naszego kraju? Dla naszego pokolenia i dla tych, które przyjdą po nas? A jeżeli ci, do których się zwracam, chcą kierować się wyłącznie egoizmem, pragnę im przypomnieć, iż to oni są chorymi, niepełnosprawnymi i starszymi ludźmi jutra. Być może wtedy dostrzegą, iż pragnienie życia, choćby w tych najbardziej kruchych jego momentach, pozostaje ogromne.
Na koniec pragnę skierować kilka słów do personelu medycznego, który zbyt często się ignoruje i którego głos nie jest słyszany. Do tych, którzy bez reszty poświęcają się służbie chorym i cierpiącym, wykonując swój zawód z pasją i człowieczeństwem, i którzy każdego dnia stykają się z życiem i śmiercią. Nie rezygnujcie ze swojej etyki zawodowej – ona stanowi o Waszym honorze. Jest to cienki, ale zarazem potężny mur, który oddziela naszą cywilizację od równi pochyłej, na której życie mogłoby stopniowo tracić swoją wartość, a współczucie zaczęłoby się mylić z porzuceniem.
Tym murem jest odmowa traktowania ludzkiego życia jako zwykłej zmiennej bilansowej, jako ciężaru, który należy złagodzić poprzez eliminację. To wybór leczenia zamiast ulegania, towarzyszenia zamiast przyspieszania końca. Wy – choć czasem w cieniu – niesiecie na swoich barkach ogromną część tego, co stanowi o godności naszego społeczeństwa. Bądźcie niezłomni w tym, co buduje Waszą integralność i honor – Francuzi Was wspierają.
Apeluję do lekarzy, filozofów, ludzi wierzących i wszystkich ich duszpasterzy, do działaczy społecznych oraz do tych wszystkich, którzy wiedzą, jaką wartość mają cierpienie, opieka i ludzka słabość. Odrzućcie ten zwrot. Zresztą zwracam się nie tyle do każdego Francuza z osobna, ile do samej Francji. Dokonajmy wyboru, by nie wyceniać wartości ludzkiego życia, nie otwierać drzwi systemowi śmierci, a przede wszystkim – nie sankcjonować końca naszej prastarej cywilizacji. To ona bowiem padnie pierwszą ofiarą tej ustawy. Niech święty Ludwik oświeci naszych przywódców i decydentów politycznych.”
Czy należy jeszcze coś dodać? Słowa Ludwika XX wystarczą za wszystko.
Polecamy również: Francja legalizuje eutanazję









