FlyMate – połączenie rozpoznania z uderzeniem

polska-zbrojna.pl 10 часы назад

Grupa WB łączy dwa swoje flagowe produkty w jeden system. Pod nazwą FlyMate kryje się koncepcja integracji dronów rozpoznawczych z efektorami uderzeniowymi, dzięki której operator jednego systemu bezzałogowego może na bieżąco kierować drugim, aż do momentu trafienia w cel. W ramach FlyMate będzie mogło współpracować kilka bezzałogowców.

– FlyMate to nie nowy produkt, ale pewien system bazujący na produktach, które już mamy i które są z sukcesem wykorzystywane przez użytkowników – wyjaśnia rzecznik Grupy WB Remigiusz Wilk. Chodzi tu przede wszystkim o drony rozpoznawcze FlyEye oraz amunicję krążącą z rodziny Warmate, choć jak zaznacza Wilk, system nie jest zamknięty. Pomysł polega na tym, by drony rozpoznawcze i amunicja krążąca wymieniały między sobą dane w czasie rzeczywistym, tworząc jeden system rozpoznawczo-uderzeniowy. Największą nowością jest sposób prowadzenia ataku. Dotychczas amunicja krążąca po wystartowaniu przechodziła w dużej mierze w tryb półautonomiczny, a łączność z operatorem mogła się w pewnym momencie urywać. – Teraz do ostatniego momentu będziemy mogli to kontrolować – mówi rzecznik Grupy WB.

Pilot drona FlyEye będzie mógł prowadzić efektor z rodziny Warmate niemal do samego kontaktu z celem, obserwując jednocześnie skutki uderzenia. – Po trafieniu od razu identyfikujemy, jak ono wyglądało. Dzięki temu możemy zdecydować, czy poprawić je innym efektorem, czy stwierdzić, iż misja jest udana, i wrócić do szukania nowych celów – opisuje Wilk.

REKLAMA

Ten sam sprzęt, nowe możliwości

FlyMate nie jest pojedynczym, zamkniętym zestawem sprzętu, ale zbiorczą nazwą różnych możliwych połączeń. Podstawową konfigurację stanowi FlyEye współpracujący z lekką amunicją krążącą Warmate 5, ale ten sam dron rozpoznawczy może równie dobrze naprowadzać Warmate 8X czy choćby Warmate 30, który właśnie zadebiutował na MSPO w Kielcach i już jest zamówiony przez Wojsko Polskie. – Tworzymy pewnego rodzaju system rozpoznawczo-uderzeniowy oparty na naszych mniejszych systemach rozpoznawczych – mówi rzecznik Grupy WB. Jak podkreśla, użytkownicy, którzy mają już FlyEye w swoich siłach zbrojnych, nie muszą kupować nowego sprzętu. Wystarczy dołączenie do systemu modułu zadaniowego, który jest kompatybilny z posiadanymi bezzałogowcami i zapewnia wymianę danych z amunicją krążącą.

Zwiadowcy przed i za linią wroga

Koncepcja zakłada też podział ról między systemami rozpoznawczymi w zależności od ich wartości i ryzyka utraty. Droższy i większy FT5, wykorzystywany w systemie Gladius, zostaje bliżej linii rozgraniczenia. – FT5 może być na tyle cenny, iż nie chcemy go przesuwać za linię przeciwnika – tłumaczy Wilk. Głębiej, w ugrupowanie wroga, leci za to tańszy i trudniej wykrywalny FlyEye. Oba drony wymieniają między sobą dane, a choćby mogą przekazywać sobie nawzajem kontrolę nad tym samym efektorem na różnych etapach lotu. – Na początku kontrolę przejmie jeden z systemów, przeleci kilkanaście kilometrów, a następnie przekaże sygnał dalej – opisuje zasadę działania rzecznik Grupy WB.

Jak podkreśla Remigiusz Wilk, dla firmy, która produkuje tak wiele systemów bezzałogowych jednocześnie, FlyMate jest naturalnym rozwinięciem istniejących możliwości. – Gdyby to pokazała jakaś nowa firma niemiecka czy francuska, sądzę, iż reklamowałaby to jako zupełnie rewolucyjne rozwiązanie systemowe. Dla nas to jest nowa funkcjonalność, nowe rozszerzenie możliwości FlyEye – zaznacza. Rozwiązanie ma trafiać przede wszystkim do klientów, którzy już korzystają z systemów Grupy WB i chcą rozszerzyć ich możliwości, na przykład o dodatkowe systemy rozpoznania dla posiadanej już amunicji krążącej Warmate 5 czy Gladius.

Anna Pawłowska-Jarmoła
Читать всю статью