Finlandia: kobieta skazana za twierdzenie, iż są tylko dwie płcie

magnapolonia.org 4 часы назад

W ostatnich tygodniach głośno zrobiło się o wyroku fińskiego Sądu Najwyższego w sprawie byłej minister spraw wewnętrznych, Päivi Räsänen. 26 marca br. Sąd uznał ją winną współautorstwa broszury z 2004 roku, której tytuł brzmiał: „Stworzył ich mężczyzną i kobietą”. W tekście kobieta cytowała fragmenty Pisma Świętego na temat małżeństwa i seksualności. Wyrok to grzywna w wysokości 1800 euro oraz nakaz usunięcia wszystkich kopii broszury z Internetu lub – w przypadku kopii drukowanych – nakaz ich zniszczenia. W ten sposób lewactwo walczy z prawdą o biologii człowieka.

Finlandia to kolejny lewicowy raj, walczący z nauką. Zacznijmy od fundamentów: człowiek, jako gatunek, rozmnaża się płciowo. W uproszczeniu (choć kiedyś nie trzeba było tego upraszczać): istnieją dwie płcie – męska i żeńska. To nie jest konstrukcja kulturowa, tylko fakt biologiczny, opisany w podręcznikach, badaniach i… rzeczywistości.

Niestety, w lewicowych kręgach polityczno-ideologicznych ten fakt stał się podejrzany i wręcz obraźliwy, bo jeżeli ktoś publicznie mówi, iż człowiek jest „stworzony jako mężczyzna i kobieta” – choćby w kontekście religijnym – to nagle okazuje się, iż problemem nie jest już interpretacja, tylko samo zdanie. Nie dlatego, iż zawiera błędy, ale dlatego, iż komuś się nie podoba i „obraża jego uczucia”.

W klasycznym rozumieniu spór polegał na tym, czy coś jest prawdziwe albo fałszywe. Dziś coraz częściej wygląda to inaczej: coś jest niewłaściwe, bo lewak uznaje to za obraźliwe. jeżeli kryterium staje się subiektywne poczucie dyskomfortu sodomity albo genderysty, to adekwatnie każda teza może zostać zakwestionowana i karalna. Biologia? Zbyt uproszczona. Religia? Zbyt konserwatywna. Zdrowy rozsądek? Zbyt wykluczający mniejszości. W efekcie powstaje „nowa normalność”, w której nie dyskutujemy o faktach, ale negocjujemy, czy wolno je wypowiedzieć bez prokuratora na karku. Zupełnie jak w Związku Sowieckim.

Lewacy oczywiście powiedzą, iż to cena za większą wrażliwość społeczną i ochronę mniejszości. Jednocześnie, ci sami ludzie chętnie twierdzą, iż mają „światopogląd naukowy”, i odrzucają religię jako wstecznictwo. Gdy ustalenia naukowe wspierają ich stanowisko, są niepodważalne. Gdy jednak prowadzą do wniosków niepasujących do przyjętej narracji, nagle okazują się niewystarczające, uproszczone albo wymagające „reinterpretacji”. Nauka przestaje być narzędziem poznania, a zaczyna pełnić funkcję dekoracyjną, używaną wtedy, gdy jest wygodna.

W ten sposób lewacy stworzyli nową religię, w której logika wymyka się spod kontroli. jeżeli kryterium dopuszczalności wypowiedzi staje się to, czy ktoś może poczuć się dotknięty, to adekwatnie każda teza może zostać zakwestionowana, a osiągnięcia naukowe wrzucone do kosza. W końcu rzeczywistość często bywa niewygodna, a fakty nie zawsze dostosowują się do naszych oczekiwań.

Sprawa Päivi Räsänen dobrze pokazuje, jak przesuwają się granice debaty publicznej. Sąd nie skazał jej za jedno zdanie wyrwane z kontekstu, ale za całość przekazu uznaną za naruszającą określone normy prawne. Jednocześnie jednak trudno nie zauważyć, iż poglądy jeszcze niedawno uznawane za główny nurt – zarówno religijne, jak i oparte na biologii – coraz częściej funkcjonują na granicy dopuszczalności.

W tym kontekście warto zadać sobie pytanie, czy wolność słowa ma obejmować również wypowiedzi, które komuś się nie podobają. jeżeli odpowiedź brzmi przecząco, to przestajemy mówić o wolności, a zaczynamy o systemie, w którym dopuszczalne są tylko te opinie, które mieszczą się w aktualnie akceptowanym schemacie. To zaś prowadzi do sytuacji, w której nie tyle odkrywamy rzeczywistość, ile próbujemy ją dopasować do własnych założeń. Ponownie – jak w Związku Sowieckim, gdzie królowały tzw. „mądrości etapu”.

Spór o ilość płci człowieka nie dotyczy wyłącznie jednej osoby i jej wyroku. To element szerszego procesu, w którym przetaczająca się przez Europę rewolucja komunistyczna redefiniuje relację między faktami, językiem i ideologią. W ten sposób stajemy przed wyborem: czy rzeczywistość ma być punktem odniesienia dla naszych przekonań, czy też przekonania mają wyznaczać granice tego, co wolno uznać za rzeczywiste. Innymi słowy – czy dążymy do bycia ludźmi wolnymi i myślącymi, czy mentalnymi niewolnikami, ludźmi sowieckimi (homo sovieticus).

Polecamy również: Kosiniak-Kamysz chce wpisania członkostwa w Eurokołchozie do Konstytucji

Читать всю статью