FIFA wpadła na ścianę. Czy to koniec prezesa Infantino?
W ostatnich tygodniach sytuacja wokół FIFA przybierała coraz bardziej zaskakujący obrót. Wszystko zaczęło się od skandalicznego przebiegu tegorocznego mundialu, kiedy to z wielu stron płynęły słowa krytyki pod adresem prezesa Gianniego Infantino. Zarzucano mu jawne sprzyjanie reprezentacji Argentyny i faworyzowanie Lionela Messiego, który był choćby określany mianem „księżniczki FIFA”. Na tym jednak nie koniec – sprawa ma bowiem swój dalszy, znacznie poważniejszy ciąg.
Infantino zamierzał przenieść prawa do organizowania piłkarskich mistrzostw świata na rzecz prywatnej spółki o nazwie FIFA Forward Enterprise (FFE), na której czele – rzecz jasna – miałby stanąć on sam. Jego roczne wynagrodzenie wzrosłoby o bagatela 500%, w porównaniu z tym, co otrzymał jako prezes FIFA, chociażby w 2025 r. Rocznie miałby otrzymywać zawrotną kwotę 30 milionów dolarów. w tej chwili funkcję szefa światowej federacji Szwajcar pełni już po raz trzeci.
Jego poprzednikiem był Sepp Blatter. Ten z kolei nie krył swojego oburzenia w związku z anulowaniem czerwonej kartki dla Folarina Baloguna (USA), krytykując na swoich mediach społecznościowych to, co się działo na mundialu słowami: Dokąd zmierzasz, FIFA?. Decyzję arbitra uchylono na skutek interwencji prezydenta Trumpa u prezesa FIFA. Powszechnie odebrano to jako ostentacyjne mieszanie się polityki do świata sportu, co mocno odbiło się również na reputacji Infantino.
Do słów samego Blattera należy mimo wszystko podchodzić z pewnym dystansem, ponieważ on sam odszedł w atmosferze skandalu. Samo to potwierdza jednak, iż gdzie są duże pieniądze, tam też jest i bagno korupcji.
Wysoce prawdopodobne, iż przejęcie mundialu przez FFE zapewniłoby mu dożywotni fotel prezesa. Ponadto skuteczne wyprowadzenie praw do turnieju na zewnątrz umożliwiłoby odsprzedaż udziałów w sektorze prywatnym, a więc Infantino – oprócz pełni władzy – zdobyłby ogromne pieniądze. Jednym z pierwszych potencjalnych inwestorów był nie kto inny, jak młodszy brat zięcia prezydenta Trumpa – Joshua Kushner. W USA mówi się wręcz, iż to właśnie zięć Trumpa, Jared Kushner, rządzi nieformalnie w Białym Domu i to za jego pośrednictwem Izrael wywiera naciski na głowę państwa.
Widocznie coś w tym jest, skoro choćby córka prezydenta Stanów Zjednoczonych przeszła dla męża konwersję na judaizm. Ten wątek został opisany szerzej w 45 numerze Magna Polonia, w artykule pt. Dynastia Kushnerów – to oni rządzą w Białym Domu.
Wróćmy jednak do fanów piłki nożnej, którzy nie kryli oburzenia, a choćby podnosili słuszny zarzut, iż prywatni inwestorzy bezpowrotnie zniszczyliby oblicze turnieju, komercjalizując w nim to, co tylko się da. Dobrze oddaje to jeden z wpisów na platformie X:
Nie chcę płacić ponad 1000 dolarów za bilet, na stadionie precel kosztuje 16 dolarów, hot dog 18 dolarów, butelka wody 8 dolarów, piwo 20 dolarów.
Nie chcę „przerw na odświeżenie”, nie chcę półgodzinnego show w przerwie, nie chcę oglądać zwłok Justina Biebera i odmłodzonego Toma Cruise’a. Nie chcę, żeby zniedołężniały Trump i jego pokrętna rodzina zbliżali się do naszego futbolu.
Ale chcę zobaczyć Gianniego Infantino za kratami
Ten emocjonalny wpis trafia w samo sedno tego, co dzieje się na trybunach, i oddaje to, jak niezdrowe nastroje tam zapanowały.
UEFA mówi: dość!
Tamę wszystkiemu postawiło oświadczenie UEFA z 30 lipca tego roku. Działając w imieniu 55 krajowych federacji, które jednogłośnie poparły jej protest, europejska federacja oświadczyła, iż kategorycznie odrzuca plany FIFA zakładające sprzedaż udziałów oraz praw do organizacji mundialu prywatnym inwestorom. UEFA powiedziała „sprawdzam”, w wyniku czego na stole znalazła się propozycja nie do odrzucenia. Zapowiedziano wówczas, iż jeżeli plany Infantino weszłyby w życie, nastąpiłby bojkot piłkarskich mistrzostw świata i żadna z europejskich reprezentacji nie wzięłaby udziału w nadchodzącym turnieju.
Stanowisko to poparły kraje takie jak Francja, Hiszpania, Anglia, a choćby Polska (PZPN). Zamiary te oceniono jako niszczenie sportowego dziedzictwa wyłącznie z chęci zysku. Co ciekawe, angielski Związek Piłki Nożnej (FA) do niedawna jeszcze popierał kandydaturę obecnego prezesa FIFA w staraniach o reelekcję. w tej chwili jednak wycofał swoje poparcie. Wśród protestujących były także organizacje takie jak CONCACAF (Ameryka Północna) i AFC (Azja). AFC jeszcze w kwietniu, a więc przed mundialem, deklarowała swoje poparcie dla Infantino.
Postawienie ultimatum spowodowało błyskawiczne wycofanie się FIFA z planów sprywatyzowania piłkarskich mistrzostw świata. Od ogłoszenia bojkotu do zablokowania projektu minęło bowiem niespełna 48 godzin. Warto odnotować również fakt, iż jeden z głównych doradców Gianniego Infantino zrezygnował ze stanowiska na skutek wspomnianego protestu. Widocznie najbliższe otoczenie Szwajcara zaczyna się łamać i szef FIFA traci poparcie choćby wśród swoich najwierniejszych ludzi.
Według UEFA plan Infantino polegał na tym, aby część zysków ze sprzedaży praw do turnieju przekazać mniejszym federacjom piłkarskim w zamian za głos poparcia w sprawie prywatyzacji mundialu. Tak się składa, iż głos każdej z federacji waży tyle samo, tych mniejszych jest jednak zdecydowanie więcej. W efekcie czego choćby kraje takie jak Niemcy, Belgia, Holandia, Włochy czy Portugalia – wraz z wymienionymi powyżej – nie byłyby w stanie odwrócić wyniku głosowania. Sprawa wydawała się więc przesądzona. A jednak!
Bojkot okazał się niezwykle przemyślany i skuteczny, ponieważ powszechnie wiadomo, iż to właśnie rozgrywki europejskich reprezentacji przyciągają największą publiczność, a zatem przekładają się także na największe pieniądze płynące od reklamodawców. Brak kluczowych drużyn na mundialu oznaczałby rychły koniec tej wielkiej imprezy.
Imperium Infantino dobiega końca
To wszystko doprowadziło do poważnych strat wizerunkowych zarówno samej FIFA, jak również mocno poderwało wiarygodność jej prezesa. Na tym jednak nie koniec.
UEFA poszła za ciosem i oznajmiła na swoich mediach społecznościowych – których zasięgi liczone są w milionach – iż albo Infantino ustąpi ze stanowiska, albo odejdzie w niesławie. Zamierza bowiem znaleźć mocnego kontrkandydata do objęcia kluczowej funkcji w FIFA. Pierwszym krajem, który oficjalnie wycofał się z poparcia dla urzędującego prezesa w jego staraniach o reelekcję, jest Walia.
I tutaj również Sepp Blatter zabrał głos, wskazując na Norweżkę – Lise Klaveness. Nigdy wcześniej jednak kobieta nie była prezesem FIFA, a to już samo w sobie byłoby historyczną zmianą. Warto odnotować, iż swego czasu wystąpiła z odważną krytyką wobec FIFA za to, iż ta przyznała Katarowi prawo do bycia gospodarzem poprzedniego mundialu. Jest to znamienne, bo choćby w mailach Epsteina pojawia się wątek korupcji, która miała na celu doprowadzenie do uzyskania zgody na organizację piłkarskich mistrzostw świata w Katarze. To wymagałoby jednak odrębnego artykułu.
Czy Infantino się obroni? Czy znajdzie się dość silny kandydat, aby uzyskać poparcie większości i zakończyć tę hucpę? Tego dowiemy się już w marcu przyszłego roku. Jedno wiemy jednak już teraz: Infantino na pewno ma o czym myśleć i czego żałować.
Polecamy również: Nowe problemy przestępcy Gawła z OMZRiK













![Zderzenie pięciu aut na ulicy Władysława Sikorskiego [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/08/Sikorskiego-kolizja-2026.08.06-2.jpg)
