Od półprzewodników i oprogramowania, przez surowce krytyczne, po leki i substancje czynne – Unia Europejska wciąż jest silnie uzależniona od dostaw spoza Wspólnoty. Parlament Europejski zapowiada, iż w 2026 roku jednym z priorytetów będzie budowa realnej autonomii, a tym samym wzmacnianie konkurencyjności unijnej gospodarki. Europosłowie przekonują, iż oznacza to wzmocnienie bezpieczeństwa w obliczu globalnych kryzysów.
– Parlament powinien tu wytyczać ścieżkę. Musi robić zdecydowanie więcej i szybciej, o ile chodzi o podnoszenie konkurencyjności europejskiej gospodarki. Bardzo wiele napisano na ten temat, ale kiedy rozmawiam z polskimi firmami z wielu branż, to one mówią: ale nic się adekwatnie nie zmieniło, ceny energii są przez cały czas tak wysokie, jakie były. Tym samym polskie i europejskie firmy nie są konkurencyjne wobec firm azjatyckich czy amerykańskich, przez cały czas obowiązują podobne zobowiązania, przepisy i utrudnienia administracyjne w regulacjach unijnych – mówi agencji Newseria Michał Kobosko, poseł do Parlamentu Europejskiego z Polski 2050, w PE we frakcji Renew Europe.
Jednym z kluczowych wyzwań wskazywanych przez instytucje unijne pozostaje niska konkurencyjność europejskiej gospodarki w porównaniu z USA i Azją, wynikająca m.in. z wysokich cen energii, rozdrobnienia rynku oraz rozbudowanych obowiązków regulacyjnych. Obciążenia administracyjne lub przeszkody regulacyjne zgłasza ponad połowa unijnych MŚP, które odpowiadają za większość miejsc pracy w UE. W odpowiedzi na te problemy zapowiedziano kolejne pakiety deregulacyjne, tzw. omnibusy, obejmujące m.in. prawo cyfrowe, raportowanie ESG, rynek energii oraz wybrane branże przemysłowe.
– Unia Europejska zbudowała przez dziesięciolecia coś, co określamy mianem imperium regulacji. Teraz trzeba stworzyć imperium deregulacji – przekonuje Michał Kobosko. – Jest już kilka Omnibusów, czyli kolejnych pakietów deregulacyjnych dla poszczególnych branż. Myślę, iż będzie ich zdecydowanie więcej. Słyszymy ze strony firm polskich i europejskich, iż to są rozwiązania w dobrym kierunku, ale niewystarczające, tak jak na przykład niedawny Omnibus cyfrowy, zbyt wolno zmieniający naszą rzeczywistość.
Deregulacja ma być jednym z głównych instrumentów służących utrzymaniu przemysłu w Europie, zwłaszcza dla takich sektorów jak hutnictwo, przemysł cementowy czy motoryzacja, które mierzą się jednocześnie z wysokimi kosztami energii, presją klimatyczną i globalną konkurencją. Parlament Europejski podkreśla potrzebę zachowania równowagi pomiędzy celami klimatycznymi a realnymi możliwościami przedsiębiorstw funkcjonujących na jednolitym rynku.
Drugim obszarem, który według europosłów będzie miał fundamentalne znaczenie w 2026 roku, jest cyfrowa suwerenność Unii Europejskiej. W oficjalnych analizach PE, opartych m.in. na raporcie przygotowanym przez byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, wskazuje się na wysoki poziom zależności Unii od technologii spoza Europy, szczególnie w obszarze półprzewodników, systemu i infrastruktury cyfrowej.
– Według raportu Draghiego jesteśmy w 80 proc. zależni od nieeuropejskich rozwiązań technologicznych. 80 proc. zależności to oznacza w tej matematyce tak naprawdę 100 proc. zależności, czyli my dzisiaj jesteśmy w pełni uzależnieni od rozwiązań nieeuropejskich, co ogranicza szanse rozwoju dla europejskich start-upów i firm, którym jest dużo trudniej w tych warunkach funkcjonować – tłumaczy europoseł Polski 2050.
W odpowiedzi na te wyzwania Parlament Europejski zapowiada intensywne prace nad nowymi ramami regulacyjnymi dla sektora cyfrowego i telekomunikacyjnego. Jednym z kluczowych projektów ma być Digital Networks Act, określany jako przyszła „konstytucja” rynku telekomunikacyjnego w UE. Celem tych regulacji ma być wzmocnienie europejskich operatorów i stworzenie warunków sprzyjających inwestycjom w infrastrukturę cyfrową, co jest uznawane za niezbędne dla dalszego rozwoju gospodarki.
– Dzisiaj europejscy operatorzy telekomunikacyjni odstają w konkurencji z firmami amerykańskimi czy azjatyckimi, a wiemy, iż bez łączności nie ma rozwoju gospodarki w Europie. Dlatego czekamy na te regulacje i będziemy nad nimi bardzo mocno pracować. Chcemy, żeby Unia Europejska pokazała, iż potrafi tej konkretnej, bardzo potrzebnej branży gospodarki w wyraźny sposób pomóc – wskazuje Michał Kobosko.
Oprócz kwestii gospodarczych i cyfrowych w 2026 roku dominującym tematem prac Parlamentu Europejskiego ma pozostać bezpieczeństwo, rozumiane wielowymiarowo – od militarnego, przez energetyczne i zdrowotne, po żywnościowe.
– Słowo jedno i to samo, ale może oznaczać bardzo różne obszary działania – mówi Andrzej Halicki, europoseł Koalicji Obywatelskiej, w PE we frakcji Europejska Partia Ludowa. – To m.in. bezpieczeństwo fizyczne, bo wiadomo, mamy wojnę u naszych bram, w której Rosja jest agresorem. Europa musi sama o sobie stanowić i zacząć być bardzo poważnym graczem na arenie międzynarodowej. Do tego potrzeba silnego przywództwa, ale także zgody liderów i nadania jasnego wspólnego kierunku. Koalicja państw chętnych choćby wykracza poza Unię Europejską, a 2026 rok będzie testem dla Europy pod tym względem i mam nadzieję, iż wszyscy zdamy go pozytywnie.
W oficjalnych dokumentach Parlamentu Europejskiego podkreśla się, iż w warunkach rosnącej nieprzewidywalności geopolitycznej oraz zmieniających się relacji transatlantyckich najważniejsze znaczenie ma zdolność Unii Europejskiej do samodzielnego działania i wypracowywania wspólnych stanowisk w obszarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Wskazuje się także na rosnącą rolę inicjatyw podejmowanych w formule koalicji państw chętnych, które mają wzmacniać sprawczość UE w sytuacjach kryzysowych.
– Europa musi być silniejsza, zjednoczona i bardzo stanowcza. Mamy bezpieczeństwo gospodarcze i energetyczne związane także z tą sytuacją. Odcięliśmy Rosję, nie kupujemy od niej surowców energetycznych i strategicznych i tym samym nie zasilamy jej armii, ale w związku z tym trzeba poszerzać rynki i partnerów – podkreśla europoseł KO.
Kolejnym obszarem wskazywanym przez Parlament Europejski jako priorytet jest bezpieczeństwo zdrowotne, które po pandemii COVID-19 stało się trwałym elementem debaty europejskiej. Europosłowie pracują nad wzmocnieniem wspólnych mechanizmów reagowania kryzysowego, dostępności leków oraz odporności łańcuchów dostaw w sektorze farmaceutycznym.
– Upomnieliśmy się jako polska delegacja nie tylko o wspólną politykę w tym zakresie, ale także o specjalną komisję, która zaczęła działać w tym roku, więc będziemy wpisywać również budżetowe wsparcie dla tych działań. Pierwszy bardzo istotny akt to dokument o lekach krytycznych i kooperacja na tym polu. To jest ważne dla obywateli, którzy mają problemy zdrowotne, a Europa jest od tego, żeby to bezpieczeństwo im gwarantować – zaznacza Andrzej Halicki.
Istotnym elementem agendy Parlamentu Europejskiego w 2026 roku ma być także bezpieczeństwo żywnościowe, szczególnie w kontekście umów handlowych Unii z państwami trzecimi. W oficjalnych stanowiskach PE akcentuje konieczność ochrony europejskich standardów produkcji, zdrowia konsumentów oraz zasady wzajemności w handlu międzynarodowym.
– To nie jest problem tylko producentów i rolników, ale raczej problem standardów, które my w Europie mamy na zupełnie innym poziomie. Myślę o jakości żywności, niestosowaniu chemikaliów, pestycydów, o normach, które muszą być chronione, o ile te produkty miałyby trafić na nasz rynek. Chodzi o nasze zdrowie i bezpieczeństwo – przekonuje europoseł Koalicji Obywatelskiej.












![Lekcja pokory dla piratów drogowych. Zapłacili słono za swoje wybryki [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/piraci_wyprzedzanie.jpg)

