Podpalenie obiektu spółki zbrojeniowej Milrem
w Tallinnie było aktem dywersji zleconym przez służby specjalne Rosji – oświadczył estoński kontrwywiad KAPO oraz rząd Estonii. W reakcji estońskie MSZ wezwało charge d’affaires Rosji
i zapowiedziało zaostrzenie sankcji.
– Dziś z pełną pewnością możemy powiedzieć,
że podpalenie Milrem w nocy z 14 na 15 sierpnia było aktem dywersji zamówionym przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej – oświadczył premier Kristen Michal, cytowany dzisiaj przez agencję BNS. Dodał, iż działanie
to wpisuje się w szerszą kampanię Moskwy w Europie, której celem jest zastraszenie sojuszników Kijowa
i zmuszenie ich do ograniczenia wsparcia dla Ukrainy.
APW, PAP












