Plany obronne Estonii należy zrewidować tak, by uwzględnić pozyskanie lekkich myśliwców lub bezzałogowców do obrony powietrznej i ochrony morskich szlaków transportowych – powiedział estoński minister obrony, były główny dowódca armii, Martin Herem.
W wywiadzie dla telewizji ETV podkreślił, iż w grę wchodzą np. lekkie brytyjskie samoloty Hawk lub czeskie L-39 [używane w wielu państwach w tym jako maszyny szkoleniowe – PAP], a także odrzutowe bezzałogowce.
Obecnie Estonia nie ma własnych myśliwców i w praktyce sił powietrznych dysponujących odpowiednimi zasobami sprzętowymi, a nadzór nad przestrzenią powietrzną, podobnie jak w przypadku innych państw bałtyckich, realizowany jest przez inne państwa i ich myśliwce w ramach rotacyjnej misji NATO.
Według Herema, który objął urząd na początku października, obejmujące okres 10 lat plany obronnych kraju, które na początku roku przyjął resort obrony, wymagają rewizji. W jego opinii uzasadnia to bieżący rozwój wojny Rosji z Ukrainą, w której rosyjska armia wykorzystuje pociski manewrujące z napędem odrzutowym.
APW, PAP










