Sniper Extreme to jedne z najbardziej wymagających zawodów w Europie, które łączą sprawdzenie zdolności taktycznych, ogniowych i wytrzymałości fizycznej z celem charytatywnym. Tym razem środki z wpisowego na zawody, które odbyły się na poligonie w Ustce, zostaną przeznaczone na popularyzację wiedzy o urazowym uszkodzeniu mózgu (TBI) i zespole stresu pourazowego (PTSD).
Sniper Extreme to sprawdzian zbliżony do realiów pola walki, w którym najlepsi snajperzy i strzelcy wyborowi rywalizują nie tylko z przeciwnikami, ale też z własnymi ograniczeniami.
– Rok temu byliśmy pierwszy raz i było tak trudno, iż powiedzieliśmy sobie: nigdy więcej. Jak widać, nie dotrzymaliśmy słowa, bo chęć sprawdzenia się i zdobycia nowych doświadczeń była silniejsza – mówi Tomasz, żołnierz 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Wtóruje mu Krzysztof, kolega z jednostki. – Zawody są bardzo wymagające. Pozwalają nam nie tylko sprawdzić umiejętności strzeleckie, ale także przetestować taktykę i wyposażenie – jak się ubrać, ile wody zabrać, jak zabezpieczyć broń przed piaskiem. Poprzednia edycja wiele nas nauczyła i dziś jesteśmy dużo lepiej przygotowani – zapewnia Krzysztof. Wraz z nimi jeszcze 42 śmiałków z kraju i zagranicy wzięło udział w szóstej edycji zawodów taktyczno-strzeleckich Sniper Extreme 2025, które rozegrane zostały na zakończenie roku.
36 godzin walki
Sniper Extreme to zawody od początku organizowane pod patronatem ministra obrony narodowej i ze wsparciem wojska. Kolejny raz odbyły się na terenie Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Dwuosobowe zespoły (snajper i obserwator) rywalizujące w kategoriach cywilnej i militarnej wykonywały zadania ogniowe i taktyczne we wskazanych lokalizacjach (plaża, pas taktyczny, las, strzelnica garnizonowa itp.). Cele znajdowały się w różnych, zwykle nieujawnionych odległościach (od kilku metrów dla broni krótkiej do ponad kilometra dla karabinów snajperskich). Organizatorzy zadbali też o różnorodność pod względem stanowisk strzeleckich. Czasem, aby oddać strzał, wystarczyło kucnąć lub położyć się na plaży, ale było też strzelanie z paki wojskowej ciężarówki i z innych przygotowanych stanowisk. W dzień i w nocy.
Piątek, szósta rano. Na odprawie humory dopisywały. Starzy znajomi witali się ze sobą, bo wielu z nich przyjechało na zawody kolejny rok z rzędu. I kolejny raz ze świadomością, iż będzie ciężko, niewygodnie i męcząco. Czyli tak, jak być powinno. Bo to nie są zawody, na których liczy się wyłącznie precyzja w strzelaniu do celu.
Sniper Extreme to sprawdzian zbliżony do realiów pola walki, w którym najlepsi snajperzy i strzelcy wyborowi rywalizują nie tylko z przeciwnikami, ale też z własnymi ograniczeniami.
Przemieszczając się z miejsca na miejsce, strzelcy przez cały czas musieli mieć przy sobie kompletne wyposażenie. Regulamin zawodów zakłada, iż uczestnicy, wychodząc z bazy po odprawie w piątek rano, muszą być samowystarczalni przez około 36 godzin. W praktyce oznacza to dźwiganie kilkudziesięciu kilogramów (plecak, kamizelka taktyczna, broń długa i krótka, amunicja itd.) w niesprzyjającym grudniowym chłodzie i wilgoci.
W poprzednich latach zawody odbywały się w śniegu, mrozie, deszczu. Tegoroczna edycja wprawdzie nie była ekstremalna pod względem warunków pogodowych (za dnia kilka stopni na plusie, sporadyczna mżawka), ale i tak 36 godzin w takiej aurze na poligonie dawało się we znaki. Zadania ogniowe były tylko jednym z elementów zawodów. Survival, nocna nawigacja, pomaganie „rannemu” koledze, wspinanie po linie, ciągnięcie po plaży kilkudziesięciokilogramowych worków z piachem – tego typu atrakcje tworzą niepowtarzalny charakter ekstremalnych zawodów, które wystawiają uczestników na ciężką próbę. Samo strzelanie również nie było tym, z czym najczęściej kojarzy się pracę snajpera, czyli z długotrwałym trwaniem w bezruchu i wyczekiwaniem na oddanie jednego celnego strzału. Na wykonanie niektórych zadań zawodnicy mieli kilka minut ze zmianą strzelca i zajmowanej pozycji, a bywało i tak, iż musieli w ciągu kilkunastu sekund „położyć” jak najwięcej celów, następnie przebiec do innego stanowiska i kontynuować strzelanie w zupełnie innej pozycji. Cały czas należało przy tym pamiętać o zasadach bezpieczeństwa (np. lufa skierowana we adekwatną stronę przy przemieszczaniu się z miejsca na miejsce), na co instruktorzy zwracali baczną uwagę. Złożoność zawodów przekłada się na ich renomę, która co roku przyciąga wielu śmiałków.
– Poprzez nasze zawody chcemy pokazać, na czym tak naprawdę polega taktyczne strzelectwo długodystansowe. Nie na tym, iż kładę się na strzelnicy i tłukę do kartonu lub metalu. Ma być mokro, ma być zimno, w niektórych sytuacjach można skręcić nogę – mówi Grzegorz Wydrowski, prezes Fundacji „Sprzymierzeni z GROM” i główny organizator Sniper Extreme. Na tych zawodach liczą się precyzja, odporność psychiczna i umiejętność działania w zespole pod presją czasu oraz zmęczenia. To sprawdzian zbliżony do realiów pola walki, w którym najlepsi snajperzy i strzelcy wyborowi rywalizują nie tylko z przeciwnikami, ale także z własnymi ograniczeniami.
Szczytny zamiar
Do zawodów co roku stają cywile, żołnierze i weterani, których łączy pasja do strzelectwa długodystansowego w wydaniu taktycznym, ale także potrzeba wspierania działalności Fundacji. – W zawodach brałem udział już cztery razy. Zawsze jest trudno, jednak możliwość sprawdzenia się, zdobycia nowych doświadczeń, a przede wszystkim wsparcia celu charytatywnego jest silną motywacją do działania – mówi Grzegorz, cywil z okolic Kielc. – Co roku zbieramy pieniądze na podopiecznych Fundacji. W tym roku cel jest nieco inny, ale nie mniej istotny – dodaje. Część funduszy zebranych z wpisowego pomoże sfinansować nakręcenie kolejnych materiałów wideo na temat urazowego uszkodzenia mózgu (Traumatic Brain Injury – TBI) i zespołu stresu pourazowego (Post-Traumatic Stress Disorder – PTSD).
Sniper Extreme to sprawdzian zbliżony do realiów pola walki, w którym najlepsi snajperzy i strzelcy wyborowi rywalizują nie tylko z przeciwnikami, ale też z własnymi ograniczeniami.
O PTSD mówi się od lat nie tylko w kontekście problemów żołnierzy, weteranów powracających z misji. Dotyka on wielu ludzi, którzy doświadczyli lub byli świadkami traumatycznego wydarzenia (walka zbrojna, zamach, wypadek, katastrofa, przemoc, utrata pracy, niespodziewana śmierć lub ciężka choroba w rodzinie). Skutki PTSD obejmują m.in. nawracające wspomnienia i koszmary, silny lęk, nadmierną czujność, problemy ze snem, unikanie bodźców przypominających traumę oraz trudności w codziennym funkcjonowaniu emocjonalnym i społecznym. Celem fundacji jest zwiększenie świadomości na temat urazowego uszkodzenia mózgu, które w wielu sytuacjach prowadzi do PTSD. – Wstrząśnienie mózgu wpisane do międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10 jest w Polsce rozpoznawane, ale zabiegamy o to, by zapis o lekkich urazach mózgu był rozszerzony o te powstałe w wyniku wybuchu, w konsekwencji działania fal uderzeniowych. Takie urazy ciśnieniowo-akustyczne dotyczą nie tylko żołnierzy czy policjantów, ale także górników. I trzeba przyznać, iż są często nierozpoznawane – opowiada Wydrowski.
Prezes fundacji, były operator JW GROM, sam ma takie doświadczenia. Od lat cierpi z powodu urazowego uszkodzenia mózgu. – W 2008 roku, podczas służby w Afganistanie, mój pojazd opancerzony został zaatakowany przy użyciu IED (improwizowane urządzenie wybuchowe – przyp. red.). Wybuch był taki silny, iż podniósł i przesunął całego MRAP-a, a urwane koło z mocowaniem wylądowało 350 m dalej – wspomina organizator Sniper Extreme. Operator GROM-u teoretycznie wyszedł z tego bez szwanku, ale z czasem zaczęły się u niego pojawiać bóle głowy i inne dolegliwości, z którymi zgłosił się po pomoc medyczną. – Lekarz stwierdził, iż wyniki mam świetne. Uraz był niewidoczny fizycznie, ale ja odczuwałem jego skutki. Nie byłem w stanie funkcjonować na najwyższym poziomie, tak jak przed wypadkiem – mówi Grzegorz Wydrowski i podkreśla, iż między TBI i PTSD nie można stawiać znaku równości, ale badania pokazują, iż u żołnierzy wojsk specjalnych czy topowych sportowców po urazie TBI bardzo często pojawia się także PTSD.
Sniper Extreme to sprawdzian zbliżony do realiów pola walki, w którym najlepsi snajperzy i strzelcy wyborowi rywalizują nie tylko z przeciwnikami, ale też z własnymi ograniczeniami.
Zwiększenie świadomości
Fundacja Sprzymierzeni z GROM zrealizowała już serię nagrań wideo z żołnierzami, którzy na swoim przykładzie opowiadali o skutkach TBI. W kolejnych mają wystąpić znani polscy sportowcy. Wydrowski nie chce jeszcze publicznie ujawniać konkretnych nazwisk, ale nieoficjalnie wymienia ikony różnych dyscyplin, które zdobywały szczyty na arenie międzynarodowej. – Mam świadomość, iż nie każdy będzie chciał mówić o swoim przypadku, bo to bardzo trudne i osobiste – przyznaje organizator Sniper Extreme. Dlatego nie daje za wygraną i szuka różnych sposobów na uświadamianie społeczeństwa w kwestii urazowego uszkodzenia mózgu.
Dzięki swoim kontaktom z czasów służby Wydrowski już pięciokrotnie zorganizował wraz z Tomaszem „Drago” Dzieranem sympozja naukowe poświęcone tematyce TBI, po których powstał raport gotowy do przedstawienia odpowiednim ministrom, premierowi i zwierzchnikowi sił zbrojnych. Zorganizował również bieg „Weteran 3511”, w którym wzięli udział głównie uczniowie klas średnich. Fundacja szukała chętnych w szkołach, zakładach poprawczych, jednostkach wojskowych, i to właśnie ze strony młodzieży był największy odzew. – Wielu z nich zna rówieśników, którzy cierpią z powodu TBI po wypadku na motocyklu czy w wyniku pobicia. Wiedzą, czym kończą się takie urazy, i nie trzeba było ich długo zachęcać do wzięcia udziału w akcji mającej na celu namówienie ludzi m.in. do noszenia kasku i dbania o swoje bezpieczeństwo – mówi Grzegorz Wydrowski. O TBI trzeba bowiem mówić jak najwięcej, ponieważ komplikacje w wyniku urazów bywają początkowo niewidoczne, badania niczego nie wykazują, a skutki mogą zaważyć na całej przyszłości poszkodowanego. Zarówno weterana działań wojennych, jak i sportowca czy dziecka, które przewróci się na hulajnodze, nartach lub spadnie z sanek.
Zawody Sniper Extreme 2025 po raz kolejny udowodniły, iż precyzja strzelecka to tylko jeden z elementów prawdziwego kunsztu snajpera. Wieloetapowe zadania, realizowane w trudnych warunkach i pod presją czasu, połączono z wyraźnym celem charytatywnym, przypominając, iż rywalizacja może iść w parze z realnym wsparciem potrzebujących.