Écône: Bractwo św. Piusa X wyświęciło czterech biskupów. Wierność Tradycji ponad zgodę Rzymu

dzienniknarodowy.pl 16 часы назад
Zdjęcie: Écône: Bractwo św. Piusa X wyświęciło czterech biskupów. Wierność Tradycji ponad zgodę Rzymu


W seminarium w Écône, kolebce katolickiego tradycjonalizmu, Bractwo Kapłańskie św. Piusa X konsekrowało 1 lipca czterech nowych biskupów bez zgody Rzymu. Watykan mówi o schizmie i ekskomunice z mocy prawa. Bractwo odpowiada, iż w stanie wyższej konieczności broni wiary i sakramentów, których nie wolno wystawić na ryzyko wygaśnięcia. Spór stary jak posoborowa reforma wraca z pełną siłą.

Cztery sakry w kolebce tradycjonalizmu

Uroczystość odbyła się 1 lipca, w święto Najdroższej Krwi Pana Jezusa, w Międzynarodowym Seminarium św. Piusa X w szwajcarskim Écône. Głównym konsekratorem był biskup Alfonso de Galarreta, jeden z hierarchów wyświęconych jeszcze przez założyciela ruchu. Asystował mu biskup Bernard Fellay, wieloletni przełożony Bractwa. Nowe sakry przyjęli czterej kapłani: Paschalis Schreiber, Michael Goldade, Michel Poinsinet de Sivry i Marc Hanappier.

Bractwo od początku podkreśla, iż będą oni pełnić funkcję biskupów pomocniczych, bez własnej jurysdykcji. To rozróżnienie jest w całym sporze kluczowe. Nie chodzi o tworzenie równoległej struktury z własnymi diecezjami, ale o zapewnienie, iż w Bractwie nie zabraknie rąk zdolnych udzielać święceń i bierzmowania.

Powtórka z roku 1988

Trudno nie zobaczyć w Écône echa wydarzeń sprzed niemal czterech dekad. W 1988 roku arcybiskup Marcel Lefebvre, założyciel Bractwa, wyświęcił czterech biskupów również bez papieskiego mandatu. Jan Paweł II uznał wówczas, iż konsekratorzy i konsekrowani zaciągnęli ekskomunikę z mocy samego prawa. Lefebvre do końca powoływał się na stan wyższej konieczności: przekonanie, iż w czasie kryzysu wiary obowiązek jej przekazania stoi wyżej niż dyscyplinarny zakaz.

Historia dopisała do tej argumentacji nieoczekiwany komentarz. W 2009 roku Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z żyjących biskupów, a dwa lata wcześniej przywrócił pełne prawo do Mszy w rycie klasycznym. Dla środowisk tradycyjnych był to dowód, iż rzymskie kary nie były ostatnim słowem, a część racji Bractwa doczekała się cichego przyznania.

Watykan mówi o schizmie, Bractwo o obowiązku

Tym razem reakcja Rzymu była szybka i twarda. Już 13 maja Stolica Apostolska oświadczyła, iż planowane konsekracje nie mają wymaganego mandatu papieskiego i stanowią akt schizmatycki, a formalne trwanie w schizmie pociąga za sobą ekskomunikę przewidzianą prawem Kościoła. 29 czerwca sam Leon XIV wystosował list do przełożonego generalnego Bractwa, księdza Davide Pagliaraniego, apelując, by zawrócił z obranej drogi i odstąpił od święceń.

Bractwo apelu nie usłuchało, choć zaznaczyło, iż czyni to z żalem. Jego Dom Generalny tłumaczy, iż przełożonemu nie umożliwiono osobistego spotkania z papieżem, na którym mógłby przedstawić powody swojej decyzji. W tej narracji konsekracje nie są buntem, ale aktem konieczności: bez własnych biskupów Bractwo z czasem straciłoby zdolność wyświęcania kapłanów i udzielania bierzmowania, czyli samą podstawę swojego trwania.

O co naprawdę toczy się spór

Rzecz nie sprowadza się do dyscypliny ani do czterech nazwisk. Od chwili powstania w 1970 roku Bractwo kwestionuje część dziedzictwa Soboru Watykańskiego II: nowe podejście do wolności religijnej, otwarcie na inne wyznania i przede wszystkim reformę liturgiczną, która wprowadziła Mszę w rycie Pawła VI w miejsce klasycznej liturgii rzymskiej. Tradycjonaliści przekonują, iż pod hasłem otwarcia na świat rozmyto świadomość tego, czym jest ofiara Mszy.

Nie żądają nowości. Domagają się prawa do tego, co Kościół czcił przez stulecia. Właśnie dlatego spór o sakry jest w istocie sporem o ciągłość i o pytanie, czy wierność temu, co przekazano, może kiedykolwiek zostać uznana za nieposłuszeństwo.

Wierność, która czeka na zrozumienie

Bractwo św. Piusa X nie wyprowadza wiernych z Kościoła i nie zakłada nowego wyznania. Powtarza, iż jest katolickie i katolickie pozostanie, cokolwiek orzeknie o nim rzymska kancelaria. Pamięć o poprzednich ekskomunikach, które okazały się odwracalne, każe ostrożnie obchodzić się z dzisiejszymi wyrokami.

Można spierać się o kanony i procedury. Trudniej odmówić ludziom, którzy przez pół wieku bronili tej samej liturgii i tej samej nauki, prawa do przekonania, iż strzegą skarbu, a nie łamią prawo. Pozostaje pytanie niewygodne dla wszystkich stron: czy Kościołowi lepiej służy jednolitość posłuszeństwa, czy bezkompromisowa wierność temu, co sam przez wieki nazywał świętym.

Читать всю статью