E-paragon zamiast kasy fiskalnej. Rząd zapowiada „Deregulację 2.0” w podatkach

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: E-paragon zamiast kasy fiskalnej. Rząd zapowiada „Deregulację 2.0” w podatkach


Darmowa aplikacja zamiast kasy fiskalnej, wstępnie wypełniona deklaracja VAT i pięcioletnia ważność interpretacji podatkowych. Tak Ministerstwo Finansów reklamuje pakiet „Deregulacja 2.0”, zaprezentowany 6 lipca. Rząd obiecuje mniej biurokracji dla przedsiębiorców. Pytanie, ile z tych zapowiedzi przetrwa drogę przez Sejm.

Co zapowiada resort finansów

Ministerstwo Finansów przedstawiło 6 lipca pakiet zmian w prawie podatkowym pod hasłem „Deregulacja 2.0”. W centrum zapowiedzi stoi e-paragon wystawiany dzięki bezpłatnej aplikacji, który ma docelowo zastąpić tradycyjną kasę fiskalną. Obok tego resort wymienia wstępnie wypełnioną deklarację VAT, przygotowywaną przez administrację na podstawie danych, którymi ta już dysponuje.

Lista jest dłuższa. Interpretacje indywidualne mają zyskać pięcioletni termin ważności, co ma dać firmom przewidywalność. Rząd zapowiada rozszerzenie zasady milczącej zgody urzędu, dłuższy termin na odwołanie od decyzji podatkowej, uporządkowanie czynności sprawdzających oraz obniżenie o połowę odsetek naliczanych za błąd w rozliczeniu.

Nie ustawa, ale obietnica

Warto zachować chłodną głowę wobec słowa „rewolucja”. „Deregulacja 2.0” nie jest jedną ustawą gotową do podpisu, ale pakietem projektów. Rada Ministrów ma je przyjąć do końca 2026 roku, a następnie skierować do Sejmu. Wejście w życie nowych rozwiązań planowane jest dopiero na 2027 rok.

Między prezentacją a realnym skutkiem stoi więc cała droga legislacyjna, na której zapowiedzi bywają rozmiękczane, dzielone i odkładane. Polski przedsiębiorca słyszał już wiele deklaracji o upraszczaniu systemu i ma prawo pytać, czy tym razem będzie inaczej.

Skala problemu jest realna. Polski system podatkowy od lat uchodzi za jeden z bardziej skomplikowanych w Europie, a przedsiębiorcy skarżą się na niejasne przepisy, częste zmiany i czas tracony na formalności zamiast na prowadzenie firmy. Każde uproszczenie, które faktycznie wejdzie w życie, jest więc na wagę złota. Problem w tym, iż kolejne rządy obiecywały deregulację niemal rytualnie, a system rósł w objętość, zamiast maleć.

Kto zyska, a co budzi ostrożność

Kierunek zmian sam w sobie zasługuje na uznanie. Ciężar biurokracji spada w Polsce najmocniej na najmniejszych: jednoosobowe firmy, drobny handel i usługi, dla których każda godzina spędzona nad rozliczeniami to godzina odebrana pracy. Zniknięcie kasy fiskalnej na rzecz darmowej aplikacji oraz wstępnie wypełniony VAT mogą realnie odciążyć właśnie ich.

Ostrożność budzi jednak druga strona cyfryzacji. Przeniesienie rozliczeń do aplikacji oznacza dalsze przekazywanie danych o obrocie w ręce administracji i większą zależność od sprawności państwowych systemów. Rodzi się też pytanie o tych, którzy z technologią radzą sobie słabiej, o starszych sprzedawców i najmniejsze punkty, dla których „darmowa aplikacja” może okazać się nową barierą, a nie ułatwieniem.

Suwerenność zaczyna się od podatnika

Uproszczenie prawa podatkowego to nie tylko kwestia wygody, to również sprawa wolności gospodarczej i zaufania między obywatelem a państwem. Im mniej pułapek i formalnych haczyków, tym silniejsza pozycja przedsiębiorcy, który jest podstawą krajowej gospodarki. Dlatego „Deregulacja 2.0” zasługuje na uważną obserwację, ale i na twarde rozliczenie z obietnic. O wartości reformy zdecyduje nie prezentacja, ale to, co ostatecznie wejdzie w życie i jak zadziała w małym sklepie na końcu Polski.

Читать всю статью