Były wojewoda, prokurator i były poseł PiS, dziś szef Kancelarii Prezydenta, stał się więc dla koalicji rządzącej problemem. Tym bardziej iż prawie na każdym posiedzeniu Sejmu, korzystając z art. 186 regulaminu, zabiera głos z mównicy i uderza w rząd premiera Donalda Tuska. Trudno odmówić mu sprawności retorycznej, a iż w Radzie Ministrów wielkich mówców jak na lekarstwo, zapadła decyzja, by Boguckiego uciszyć.
„Marszałek Sejmu udziela głosu członkom Rady Ministrów, prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, szefowi Kancelarii Prezydenta […] na danym posiedzeniu, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają”. Tak brzmi, a adekwatnie brzmiał, art. 186, par. 2 regulaminu Sejmu. Właśnie został zmieniony. Oficjalnie, by usprawnić i uporządkować posiedzenia. Faktycznie, by ukrócić antyrządowe występy Zbigniewa Boguckiego. Teraz tylko premier będzie mógł mówić, kiedy chce i ile chce, reszta „nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu lub bezpośrednio po otwarciu posiedzenia”. Oznacza to, iż szef Kancelarii Prezydenta choćby jeżeli będzie mógł się wypowiedzieć, to nie będzie mógł prowadzić na sali plenarnej dyskusji i ripostować.










