Michał Drewnicki, kandydat PiS na prezydenta Krakowa, w wywiadzie opublikowanym 22 sierpnia przez „Rzeczpospolitą” mówi, iż centrum miasta zniszczyły decyzje władz, a nie samo Airbnb. W tle są postulaty: ponad 200 ha pod nowoczesny przemysł, twardsze zasady zabudowy i przywrócenie Krakowa mieszkańcom.
Spór o centrum, nie o aplikację
Kraków ma problem znacznie głębszy niż sama platforma najmu krótkoterminowego. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Michał Drewnicki stawia sprawę ostro: centrum miasta zostało wypchnięte z normalnej funkcji mieszkalnej przez decyzje i zaniechania władz, które przez lata pozwalały na samowolę hoteli, hosteli, knajp i interesów żyjących z turystycznej monokultury.
To ważne rozróżnienie. Łatwo wskazać aplikację, trudniej wskazać urzędnika, plan miejscowy, zgodę inwestycyjną i politykę, która oddawała kolejne kwartały miasta pod krótką konsumpcję. Prawica samorządowa powinna mówić tu językiem gospodarza: własność i przedsiębiorczość są wartością, ale miasto nie może być łupem silniejszych grup interesu.
Kraków dla mieszkańców albo dla lobby
Drewnicki, radny związany z Prawem i Sprawiedliwością oraz kandydat tej partii w wyborach prezydenta Krakowa, buduje przekaz na haśle odzyskania miasta dla ludzi. Na swojej stronie kampanijnej pisze o potrzebie odebrania Krakowa układom, deweloperom i lobby turystycznemu oraz oddania go mieszkańcom. Ten ton nie jest przypadkowy. Kraków przez lata sprzedawał światu własne dziedzictwo, ale zbyt często nie potrafił ochronić życia codziennego tych, którzy w tym dziedzictwie naprawdę mieszkają.
Stawka jest praktyczna. jeżeli centrum traci stałych mieszkańców, znikają parafie jako realne wspólnoty, sklepy codzienne, szkoły, zwykłe sąsiedztwo i odpowiedzialność za przestrzeń. Zostaje fasada. Piękna, dochodowa, ale pusta po sezonie. Miasto narodowej historii nie może zamienić się w dekorację do weekendowej zabawy.
Drugie płuco gospodarcze
Program Drewnickiego nie kończy się na sporze o turystykę. Według relacji LoveKraków.pl kandydat zapowiedział przygotowanie ponad 200 ha gruntów pod inwestycje produkcyjne, centra badawczo-rozwojowe i nowoczesny przemysł. Ten sam materiał podaje, iż Drewnicki wskazywał na około 108 tys. osób pracujących w Krakowie w branży nowoczesnych usług dla biznesu. To liczba duża, ale zarazem pokazująca ryzyko oparcia metropolii na jednej nodze.
Model taniej lub średnio taniej obsługi globalnych korporacji ma swoje granice. Gdy wielkie firmy przenoszą procesy, automatyzują pracę albo szukają jeszcze niższych kosztów poza Polską, lokalna klasa średnia odkrywa, iż ładne biuro nie jest suwerennością gospodarczą. Kraków potrzebuje polskiego interesu, produkcji, technologii i własnych kompetencji, a nie tylko miejsca w tabeli kosztów międzynarodowych koncernów.
Twarde standardy zamiast zgody na chaos
Drugi filar przedstawiony przez Drewnickiego dotyczy zabudowy. LoveKraków.pl relacjonuje, iż kandydat chce wpisać do dokumentów planistycznych wymogi dotyczące dostępu nowych osiedli do przychodni, miejsc sportu, kultury oraz komunikacji miejskiej. KR24.pl streszcza ten postulat jako koniec chaotycznej zabudowy deweloperskiej.
To jest konserwatywny konkret, nie ozdobnik. Rodzina nie żyje w folderze dewelopera. Potrzebuje szkoły, lekarza, chodnika, zieleni i normalnego dojazdu. Wolny rynek nie oznacza prawa do przerzucania kosztów prywatnego zysku na mieszkańców, którzy potem stoją w korkach i płacą za spóźnioną infrastrukturę.
Publiczne pieniądze nie są od propagandy
Trzecia propozycja uderza w samorządową autopromocję. Według LoveKraków.pl Drewnicki mówił o nakładzie miejskiej gazety zwiększonym do 220 tys. egzemplarzy oraz o koszcie 2,5 mln zł po przetargu, przy 4 mln zł zapisanych w budżecie. Zapowiedział likwidację tego wydawnictwa.
Tu dotykamy zasady elementarnej. Samorząd ma zapewniać usługi, planować rozwój i pilnować pieniędzy podatników. Nie powinien budować własnego medium zależnego od urzędu, które zawsze będzie podejrzane o promocję rządzących. Mieszkaniec ma prawo do informacji, ale nie musi finansować politycznego komfortu władzy.
Kraków potrzebuje gospodarza
Biogram w BIP Miasta Krakowa przypomina, iż Drewnicki zaczynał w radzie dzielnicy, a w 2014 r. został radnym miejskim. To doświadczenie terenowe jest jego atutem w kampanii, bo spór o Kraków rozstrzyga się nie w hasłach o metropolitalnej świetności, ale na ulicach, osiedlach i w planach zagospodarowania.
Dla Polaków ta sprawa ma znaczenie szersze niż jeden krakowski wywiad. Wielkie miasta nie mogą być oddawane koalicji urzędniczego bezwładu, turystycznego nacisku i deweloperskiej presji. Polska prawica powinna bronić normalnego mieszkania, pracy, rodziny i lokalnej wspólnoty. W Krakowie ta stawka jest wyjątkowo czytelna, bo tu historia zobowiązuje bardziej niż gdzie indziej.
Źródło: „Rzeczpospolita”, LoveKraków.pl, KR24.pl, BIP Miasta Krakowa, drewnicki.pl.








