Donald Tusk zapowiada „polski Starlink”. Stawką jest suwerenna łączność

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Donald Tusk zapowiada „polski Starlink”. Stawką jest suwerenna łączność


Premier Donald Tusk zapowiedział podczas odbywającego się od 8 do 11 września MSPO w Kielcach ambicję stworzenia „polskiego Starlinka”. Rząd nie podał terminu, kosztu ani parametrów systemu. Kierunek jest strategicznie słuszny, ale dla Polski liczyć się będzie krajowa kontrola nad łącznością, a nie efektowne hasło bez planu.

Premier stawia cel, szczegółów na razie brak

Donald Tusk mówił o planach państwa podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Tegoroczna edycja MSPO odbywa się od 8 do 11 września. Premier ocenił, iż Polska staje się aktywnym i znaczącym uczestnikiem sektora kosmicznego. Zapowiedź ujął w prostym haśle: ambicją rządu ma być „polski Starlink”, ponieważ suwerenna łączność ma duże znaczenie.

Na tym kończą się ujawnione konkrety. Nie podano liczby satelitów, zakładanego zasięgu, terminu uruchomienia ani kosztu przedsięwzięcia. Nie wiadomo też, która instytucja miałaby odpowiadać za program i jaki udział przypadłby polskim przedsiębiorstwom. Zapowiedź należy więc traktować jako wyznaczenie celu, a nie informację o gotowym systemie.

Suwerenna łączność wzmacnia bezpieczeństwo Polski

Sama ambicja zasługuje na poparcie. Państwo, które w sytuacji kryzysowej opiera komunikację na decyzjach zagranicznego dostawcy, przyjmuje ryzyko trudne do pogodzenia z poważnie rozumianą suwerennością. Łączność satelitarna może podtrzymać wymianę informacji tam, gdzie sieci naziemne zostaną uszkodzone, przeciążone albo odcięte. Ma to znaczenie dla wojska, służb, administracji i infrastruktury krytycznej.

Doświadczenia wojny na Ukrainie pokazały praktyczną wagę dostępu do sieci satelitarnej. Dziennik Narodowy opisywał ukraińskie zabiegi o dostęp do Starlinka w kontekście walki z rosyjskimi wyrzutniami. Zarazem zależność od prywatnej firmy rodzi pytania o warunki świadczenia usługi i rachunek, czego przykładem był spór o koszty Starlinka ponoszone przez Polskę.

„Polski Starlink” musi być polski także w praktyce

Nazwa będzie miała sens tylko wtedy, gdy za projektem pójdzie realna zdolność państwa. Potrzebne są kontrola nad segmentem naziemnym, bezpieczne terminale, odporne szyfrowanie, utrzymanie systemu oraz jasne zasady dostępu w czasie pokoju i kryzysu. Rząd powinien również wykazać, jaka część technologii, produkcji i serwisu pozostanie w polskich rękach.

Nie wolno sprowadzić suwerenności do sytuacji, w której polski podatnik finansuje zakup zagranicznej usługi, a państwo nadaje jej narodową etykietę. Polska ma naukowców, inżynierów i przedsiębiorstwa zdolne uczestniczyć w takim przedsięwzięciu. Państwowe zamówienie powinno budować ich kompetencje, miejsca pracy i własność intelektualną w kraju.

Deklarację trzeba zamienić w mierzalny program

Rząd powinien teraz przedstawić harmonogram, model finansowania, podział odpowiedzialności i wymogi bezpieczeństwa. Opinia publiczna musi wiedzieć, ile projekt będzie kosztował i jakie zdolności Polska otrzyma w zamian. Bez tych danych nie da się ocenić ani wykonalności zapowiedzi, ani jej wpływu na portfele podatników.

„Polski Starlink” może stać się ważnym narzędziem obrony i odporności państwa. Może też pozostać nośnym hasłem z targowej konferencji. Miarą wiarygodności nie będą kolejne deklaracje, ale umowy, polskie technologie, wyniesione satelity i działające terminale pod kontrolą Rzeczypospolitej.

Źródło: Money.pl

Źródło: Money.pl

Читать всю статью