
Dlaczego polska prawica wygrywa „Bogiem”?
Bo głosi taką religijność, która odpowiada wielu ludziom.
Religijność polskiej prawicy wybiera z Biblii głównie fragmenty o karze, potępieniu i gniewie Boga. Taka wiara daje wygodne narzędzie: pozwala osądzać innych — i robić to w imieniu Boga. A człowiek najłatwiej czyni zło wtedy, gdy uwierzy, iż robi je dla dobra wyższego, z Bożego nakazu. Wtedy sumienie — o ile jeszcze działa — pozostaje czyste.
Nie trzeba wracać do mroków średniowiecza ani do haseł z klamer pasów żołnierzy Wehrmachtu, by zobaczyć mechanizm usprawiedliwiania zła w działaniu. Dziś „wola Boża” służy jako parawan dla:
• zawiści i nienawiści,
• nacjonalizmu i szowinizmu,
• rasizmu i antysemityzmu,
• mizoginii i homofobii.
Wszystko to staje się dopuszczalne, jeżeli ubierze się w szaty „obrony wartości chrześcijańskich”.
Świątynia jako wiec polityczny
Prawica zrozumiała, iż Kościół — jako instytucja i jako budynek — daje coś, czego nie da Internet: poczucie wspólnotowej siły. Zgoda na polityczne wiece w świątyniach tworzy iluzję, iż Bóg jest członkiem konkretnej partii. Widząc tłum myślący tak samo, wierny dostaje potwierdzenie: „Bóg nami kieruje, więc mamy rację”.
To zdejmuje z jednostki ciężar odpowiedzialności za własną nienawiść.
A co mówi Ewangelia?
Ewangelia mówi coś znacznie trudniejszego: że Bóg jest miłością i iż mamy kochać bliźniego. A to wymagające.
Miłość nie daje poczucia wyższości.
Miłość nie pozwala pogardzać.
Miłość nie buduje wspólnoty przeciw komuś, ale z kimś.
I jak z tym żyć?
Taka religia jest niewygodna. Nie pasuje do nich. Obraz Boga staje się problemem. Bo jak to — miłość? Miłość bliźniego dla współczesnego, standardowego wyborcy bywa wręcz niebezpieczna. A choćby jeżeli nie niebezpieczna — to nudna. Miłość, uśmiech, życzliwość nie dają adrenaliny. A oni jej potrzebują.
Cenzura Słowa Bożego
Ratunkiem dla sumień prawicowych polityków i ich wyborców stała się selektywna cenzura Biblii. Jednym uchem wpuszczają fragmenty o miłosierdziu, drugim je wypuszczają, zatrzymując tylko te o „mieczu” i „oddzielaniu ziarna od plew”.
Cenzurują Biblię na własny użytek.
Zostaje Biblia skrojona na miarę własnych potrzeb — wyrywkowa, surowa i, co najgorsze, całkowicie pozbawiona Boga, który przecież jest Miłością.
I właśnie na tej selektywnej wierze budują dziś swoją narrację politycy PiS, Konfederacji czy środowiska Brauna.
