Desant na Bornholm

polska-zbrojna.pl 1 час назад

Wsparcie duńskiego garnizonu oraz zabezpieczenie kluczowych obiektów infrastruktury było zadaniem spadochroniarzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej, którzy desantowali się na duńskim Bornholmie w ramach ćwiczeń „Baltic Shield 2026”. Jak skomentował wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, manewry są sprawdzianem interoperacyjności polskich i duńskich sił zbrojnych.

Epizody „Baltic Shield 2026” toczą się w obu krajach, a same ćwiczenia rozpoczęły się 8 maja i potrwają do połowy miesiąca. Po stronie polskiej, obok żołnierzy 6 Brygady Powietrznodesantowej, uczestniczą w nich między innymi pododdziały 2 Pułku Rozpoznawczego, 1 Mazurskiej Brygady Artylerii wyposażonej w wyrzutnie HIMARS, komponent wojsk specjalnych, a także marynarka wojenna i lotnictwo transportowe.

Scenariusz zakłada współdziałanie wojsk polskich i duńskich podczas kryzysu bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego – od szybkiego przerzutu sił i zajęcia kluczowych obiektów, po osłonę szlaków komunikacyjnych i ochronę infrastruktury krytycznej.

REKLAMA

Casy, Hercules i nowe spadochrony

Sam desant został podzielony na kilka etapów. Zgodnie ze scenariuszem ćwiczeń jako pierwsi na Bornholm trafili pathfinderzy – zwiadowcy odpowiedzialni za rozpoznanie i zabezpieczenie rejonu operacji oraz przygotowanie stref zrzutu dla głównych sił. Szesnastu żołnierzy zostało zrzuconych podczas dwóch najść. Pierwsza grupa wykonała skok z wysokości około 4000 m, druga – z ponad 7000 m, z wykorzystaniem aparatury tlenowej.

Po lądowaniu żołnierze mieli przeprowadzić rozpoznanie i przygotować teren do przyjęcia kolejnych pododdziałów. Dopiero po zabezpieczeniu rejonu rozpoczął się zasadniczy desant spadochroniarzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej. Skakali oni używając nowego typu spadochronu EPC, w który sukcesywnie wyposażana jest brygada.

Operację przeprowadzono z wykorzystaniem samolotu transportowego C-130E Hercules oraz trzech maszyn Casa C-295M. Zadaniem polskich żołnierzy było wsparcie duńskiego garnizonu oraz zajęcie i zabezpieczenie kluczowych obiektów infrastruktury na wyspie, w tym rejonu portu i lotniska w Rønne oraz obiektów wykorzystywanych przez wojsko na poligonie Raghammer.

Jak podkreślają organizatorzy, celem ćwiczeń jest sprawdzenie umiejętności prowadzenia operacji połączonych oraz interoperacyjności wojsk obu państw. Równolegle z działaniami prowadzonymi na lądzie realizowane są także epizody morskie i powietrzne, obejmujące między innymi rozpoznanie, osłonę transportów oraz reagowanie na zagrożenia hybrydowe. W komunikatach duńskich sił zbrojnych zwracano uwagę, iż „Baltic Shield 2026” to pierwsze tak szeroko zakrojone ćwiczenia bilateralne Polski i Danii, prowadzone jednocześnie we wszystkich domenach operacyjnych.

Wyraźny sygnał jedności

Do ćwiczeń odniósł się także Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej. We wpisie opublikowanym na platformie X podkreślił, iż „Baltic Shield 2026” jest sprawdzianem gotowości bojowej oraz interoperacyjności polskich i duńskich sił zbrojnych”. Jak zaznaczył, manewry stanowią również „wyraźny sygnał jedności państw NATO w regionie Morza Bałtyckiego”.

Bornholm nie bez powodu stał się istotnym punktem manewrów – duńska wyspa położona jest w centralnej części Bałtyku, między Polską, Szwecją i Danią. Z wojskowego punktu widzenia jej znaczenie od lat wykracza poza lokalny wymiar. Kontrola nad Bornholmem oraz rejonem Cieśnin Duńskich ma bezpośredni wpływ na możliwość przerzutu sił między Bałtykiem a Morzem Północnym, a także na bezpieczeństwo morskich linii komunikacyjnych państw NATO.

Znaczenie wyspy wzrosło szczególnie po rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz rozszerzeniu NATO o Finlandię i Szwecję. Bałtyk coraz częściej określany jest dziś mianem „wewnętrznego morza NATO”, a państwa regionu intensywnie rozwijają umiejętności obrony infrastruktury krytycznej, portów oraz szlaków żeglugowych. W tym kontekście Bornholm, podobnie jak szwedzka Gotlandia, postrzegany jest jako jeden z kluczowych punktów umożliwiających kontrolę sytuacji na południowym Bałtyku.

Duńczycy od kilku lat wyraźnie zwiększają swoją aktywność wojskową na wyspie. Dotyczy to zarówno obecności sił zbrojnych, jak i regularnych ćwiczeń z udziałem sojuszników. W komunikatach publikowanych przez duńskie siły zbrojne podkreślano, iż tegoroczne manewry mają przygotować wojsko do działania w warunkach kryzysu i zagrożeń hybrydowych, a także sprawdzić zdolność do szybkiego przyjęcia wojsk sojuszniczych. Mieszkańców Bornholmu uprzedzano między innymi o zwiększonym ruchu wojskowym, niskich lotach śmigłowców i samolotów transportowych oraz wykorzystaniu dronów podczas ćwiczeń.

Marcin Ogdowski
Читать всю статью