Mam świadomość, iż w tytule zawarty jest truizm dość lichej jakości. Najgorsze jest to, iż łatwo się przyzwyczajamy do tej przysłowiowej „mowy trawy”. Dlatego puszczamy mimo uszu, to, co mówi n. p. rzecznik Szłapka, wicepremier Gawkowski. Z góry wiadomo, iż są to lekcje wyuczone i nic więcej poza gotowy tekst się nie pojawi. Dlatego politycy KO wypytywani przez dziennikarzy im niewygodnych po prostu uciekają. Dosłownie zwiewają co sił do swych dziupli. Dziwić się nie można. W systemie „wodzowskim” niebaczna wypowiedź, to wyrok. Bywają dziennikarze, którym skóra już tak stwardniała, iż nie cofają się przed żadną bzdurą. N. p. pani Biedrzycka w rozmowie z ministrem Kierwińskim upierała się. iż prezydent Nawrocki dostał się na stanowisko wskutek nieprawidłowego policzenia głosów. Nic nie pomogło, iż rozmówca się z tym nie zgadzał. Mogła tu wprawdzie sięgać po wypowiedzi Giertycha w tej sprawie, ale autorytet tego posła już od dawna może służyć tylko jako ostrzeżenie dla prawników kojarzących się jeszcze z jurysprudencję z uczciwością.
Tak się dziwnie składa, iż pojawiają się w jednym krótkim czasie takie dziwnie trudne zdarzenia. Weźmy choćby eksplozja nagłych fałszywych alarmów i niezwykłe sprawna w tych przypadkach reakcja policji. Co więcej, zawsze dotykało to ludzi krytycznych wobec obecnego rządu, w tym prezydenta RP. Nie to zresztą najbardziej zadziwia. Dziwi próba wyjaśnienia tych przypadków. Wypowiedzi na ten temat Tuska i ludzi z jego otoczenia to bajki dla dorosłych.
Jak by tego było mało, pan Żeleński nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imię "bohaterów UPA". Jak stwierdził, uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy". Do tych wzorowo wypełnionych powierzonych im zadań bynajmniej nie należała walka o niezawisłość Ukrainy, bo takiej UPA jako żywo nie toczyła. Natomiast bohaterstwem tu było rzezanie kobiet, dzieci, w ogóle bezbronnej ludności polskiej, a zwłaszcza Żydów. Obrona podejmowana przez Polaków uznawana była za napaść na spokojnych Ukraińców. Oliwy do ognia dolał rzecznik ukraińskiego MSZ, Heorhij Tychyj, mówiąc o tragicznej karcie historii, o zbrodniach popełnianych na ludności cywilnej, których „dopuszczali się również żołnierze ukraińskich i polskich formacji podczas II wojny światowej". Niewątpliwie każda wojna ma do odnotowania zbrodnie popełniane na cywilach, ale porównanie działalności w tym względzie UPA do rozpaczliwie broniących się Polaków jest nie tylko fałszem historycznym, ale próbą przedstawienia UPA jako armii narodowej walczącej o wyzwolenie Ukrainy. Przywoływanie lat 20tych jest tu celowym zamazywaniem tragicznych czasów II wojny światowej, kiedy nacjonaliści ukraińscy wraz z Niemcami, lub przy ich poparciu, mieli jedno zadanie: wyczyszczenie Wołynia z Polaków. Walki nie podejmowała UPA kiedy strona polska stawiała twardy opór. A jej bohaterstwo zaznaczało się rzezaniem w najokrutniejszy sposób bezbronnej ludności, nie wykluczając ukraińskiej, podejrzanej o sprzyjanie Polskom. W tym czasie Polacy podejmowali walkę na niemal wszystkich frontach wojny światowej. Porównanie walczących Polaków z UPA, to tak horrendalne zniesławienie, iż powinno wywołać jednoznaczny sprzeciw polskiego rządu. Społeczeństwo zareagowało jak trzeba, ale rząd, jak zwykle, „chciałby, ale nie może”. Radosław Sikorski powiedział: „Jestem rozczarowany tym, iż prezydent Zełenski nie uwzględnił naszej wrażliwości historycznej. Donald Tusk już to podsumował czytelnie. Mianowicie, iż jeżeli się pokłócimy o przeszłość, to kto inny narzuci nam przyszłość. Na polsko-ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Putin”. Jest to typowe głupie gadanie adekwatne wypowiedziom i Sikorskiego i Tuska. Tu nie chodzi ani o wrażliwość historyczną, ani o jakąś kłótnię dotyczącą przeszłości. Jeszcze mniej ważne jest to, co Putin o tym sądzi. Znacznie głupsza jest wypowiedź Siemoniaka, czemu też nikt się nie dziwi: Być może jest tak, iż ktoś wokół prezydenta Nawrockiego uznał, iż to będzie jakiś kłopot dla premiera. Byłoby to fatalne, jeżeli tu by jeszcze w Polsce jakaś gra była". Jak takie bajdurzenie słyszalne z wysokich stołków rządowych skomentować? Po prostu, jak to ujął jeden z polityków prawicy: „Żyjemy w państwie rządzonym przez ludzi słabych i pozbawionych cech fundamentalnych dla bycia strażnikiem polskiego interesu – pozbawionych kręgosłupa. Szczęście, iż mamy naprawdę polskiego prezydenta, który nie boi się publicznie mówić”.
Przyznanie Żełenskiemu Orła Białego było faux pas prezydenta Dudy. Wyskakiwanie przed orkiestrę, to też nasza specjalność, ale żeby admirator UPA chlubił się najwyższym orderem polskim, to jeszcze większy kłopot. Reakcja Polski na napad Putina na Ukrainę nie może być widziana jako dowód naszej wzajemnej przyjaźni, bo Polska postąpiła jak było trzeba, ale politycy ukraińscy przy każdej okazji dawali wyraz często nieuzasadnionej krytyki Polski. Dziś bardziej niż kiedykolwiek dają do zrozumienia, iż liczą tylko na Niemcy. W 1941 też się liczyli. Ale dla nich, jak i dla wielu z nas historia jako magistra vitae nie istnieje.
Czy głupota, małoduszność i „inwestycje” rodem z piaskownicy, to nasz szyld pokazany światu? Można by tak myśleć, śledząc sprawę losów Orła Białego i pewne inicjatywy, jak nagrodzenie sutymi emeryturami budowniczych „Polski sowieckiej”, a ostatnio dofinansowanie z kieszeni Polaków mniej lub bardziej udanych aktorów. Jeden z nich piosenkarz Skolim wyzywa polskich artystów. "Starzy artyści przećpali, albo przechlali całą karierę, a młodzi robią takie .... rzeczy, iż nikt nie chce ich oglądać. Domagają się naszych pieniędzy. Pieniądze mają iść na dzieci i drogi, a nie na jakieś....i ćpunów". Sit venia verbo. Hadkie to słowa, (najgorsze, najbardziej soczyste wyciąłem) ale jakże prawdziwe. Odnoszą się właśnie do tych „inwestycji” tuskowych. Z kolei pewna dziennikarka (ponoć!) nie może znieść prezydenta Nawrockiego, a z kolei uwielbia Trzaskowskiego i chciałaby tak długo, liczyć głosy, aż się liczącym znudzi i ogłoszą Trzaskowskiego królem, czyli wróci monarchia (nie Trzaskowskiego, ale gubernatora Tuska, walcząca i prworządna???!!!). choćby Kierwiński nie daje się na to nabrać. A iluż jest takich, jak pani Biedrzycka? Cała bieda, iż w każdej sprawie jest ten sam szkopuł, który nas ośmiesza, dodajmy, bo takich jacy nami rządzą, wybraliśmy.
Co do Ukraińców, hołd oddawany UPA, to coś podobnego, jak mit hitleryzmu .Jedno i drugie nie stygmatyzuje narodu. I z Niemczami i z Ukraińcami chcemy żyć w zgodzie i przyjaźni na przekór tym, którzy do tamtych nieludzkich czasów tęsknią.














