Demokraci zdobyli 3 listopada większość w Senacie i Izbie Reprezentantów USA, wynika z prognoz amerykańskich stacji. W Teksasie James Talarico wygrał wybory do Senatu, a Gina Hinojosa pokonała gubernatora Grega Abbotta. Donald Trump straci polityczne zaplecze w Kongresie, co oznacza ostrzejszy spór o budżet i politykę zagraniczną.
Demokraci odbijają obie izby
Wybory połówkowe z 3 listopada przyniosły Demokratom kontrolę nad Senatem i Izbą Reprezentantów. Tak wynika z prognoz CNN, NBC, CBS News i Associated Press. Formalne liczenie oraz certyfikacja wyników przez cały czas trwają, ale polityczny obraz jest już czytelny: Republikanie ponieśli porażkę także w stanach, które jeszcze niedawno uchodziły za ich bezpieczne zaplecze.
Przed wyborami Republikanie mieli w Senacie 53 mandaty, a Demokraci wraz z niezależnymi senatorami głosującymi z ich klubem 47. Opozycja potrzebowała więc czterech nowych mandatów. CBS News prognozuje jej zwycięstwa między innymi w Teksasie, Karolinie Północnej, Karolinie Południowej, Ohio, Kansas i Iowa. Ostateczna wielkość większości pozostaje nieustalona.
To poważny cios dla prezydenta Donalda Trumpa. Biały Dom pozostaje w rękach Republikanów, ale ustawy i budżet wymagają zgody Kongresu. Prezydent zachowuje prawo weta, a jego odrzucenie wymaga większości dwóch trzecich w obu izbach. Zwykła większość Demokratów nie daje im zatem pełni władzy, ale pozwala blokować znaczną część programu administracji, kontrolować komisje i prowadzić politycznie dotkliwe dochodzenia.
Polityczne trzęsienie ziemi w Teksasie
Najbardziej wymowny wynik przyszedł z Teksasu. Demokrata James Talarico został wskazany jako zwycięzca wyborów do Senatu, pokonując republikańskiego prokuratora generalnego Kena Paxtona. Gina Hinojosa wygrała natomiast z urzędującym gubernatorem Gregiem Abbottem. Zostanie pierwszą latynoską gubernator stanu i pierwszą Demokratką na tym stanowisku od czasów Ann Richards w latach 90.
Teksas przez dziesięciolecia był filarem republikańskiej mapy wyborczej. Ostatnim Demokratą, który wygrał tam wybory do Senatu USA, był Lloyd Bentsen w 1988 roku. Podwójna porażka Republikanów nie oznacza jeszcze trwałej zmiany kolorów całego stanu. Jest jednak ostrzeżeniem, którego amerykańska prawica nie może zbyć opowieścią o chwilowym wahnięciu nastrojów.
Republikanie przegrali w czasie, gdy administracja Trumpa mocno stawiała na bezpieczeństwo granic, czego przykładem była rozbudowa bariery w Arizonie. Sama słuszna diagnoza problemu migracyjnego nie wystarcza, jeżeli wyborcy negatywnie oceniają koszty życia, jakość kandydatów lub sposób sprawowania władzy. Prawica, która nie potrafi połączyć ładu i suwerenności z wiarygodną odpowiedzią gospodarczą, oddaje pole przeciwnikom.
Trump z Kongresem przeciwko sobie
Wynik otwiera dwuletni okres ostrego współistnienia republikańskiego prezydenta i demokratycznego Kongresu. Spór obejmie podatki, wydatki federalne, nominacje, politykę migracyjną oraz pomoc zagraniczną. Możliwy jest legislacyjny zastój, a każda większa ustawa stanie się przedmiotem twardego targu.
Dla Polski stawką jest przewidywalność najważniejszego sojusznika wojskowego. Warszawa utrzymuje bliskie relacje z obecną administracją, co pokazało spotkanie Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Teraz część decyzji budżetowych i personalnych będzie przechodzić przez Kongres kontrolowany przez politycznych przeciwników prezydenta. Polska dyplomacja musi rozmawiać z oboma obozami, bez sentymentalizmu i bez uzależniania bezpieczeństwa państwa od jednej partii.
Amerykańska lekcja jest prosta. Konserwatyści nie wygrywają samym przywiązaniem do słusznych haseł. Potrzebują dyscypliny, dobrych kandydatów i programu, który odpowiada na codzienne obawy rodzin. Teksas pokazał, jak wysoka jest cena zaniedbania tych podstaw.
Źródło: WP Wiadomości, Associated Press, CBS News, oficjalny portal wyborczy stanu Teksas.
Źródło: WP Wiadomości













