Danina na tańsze paliwo w Trybunale. Tusk: pamiętajcie przy dystrybutorach

dzienniknarodowy.pl 1 день назад
Zdjęcie: Danina na tańsze paliwo w Trybunale. Tusk: pamiętajcie przy dystrybutorach


Cztery miliardy złotych i 60-procentowa danina od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Tyle miała przynieść budżetowi ustawa, która wraz z tańszym paliwem na stacjach właśnie utknęła. Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na działanie prawa wstecz. Donald Tusk odpowiedział atakiem, każąc kierowcom pamiętać o tej decyzji przy stacjach paliw.

Danina, która miała potanić paliwo

Konstrukcja podatku jest prosta w założeniu. Państwo chciało sięgnąć po 60 procent nadwyżki przychodów ponad tak zwaną marżę referencyjną, liczoną jako marża z poprzedniego roku obrotowego powiększona o 20 procent. Objąć miała około 20 do 30 podmiotów produkujących paliwa ciekłe, handlujących nimi lub sprowadzających je do kraju. Największym płatnikiem byłby Orlen. Z oceny skutków regulacji wynika, iż na koncern z Płocka przypadłoby blisko 60 procent podstawy nowej daniny, resztę rozłożono na pozostałych graczy rynku.

Pieniądze miały trafić do budżetu, by zrównoważyć koszt pakietu „Ceny Paliwa Niżej". Rząd obniżył w nim stawkę VAT na paliwa do 8 procent i ściął akcyzę, a ubytek dochodów zamierzał nadrobić właśnie podatkiem od zysków spółek paliwowych. Łącznie liczono na około 4 miliardy złotych, z czego blisko 3,8 miliarda jeszcze w tym roku. Ustawa miała wejść w życie 1 sierpnia, ale obejmowała zyski wypracowane od 1 marca do końca grudnia 2026 roku. Sejm uchwalił ją w czerwcu, 231 głosami za wobec 201 przeciw, a 3 lipca posłowie przyjęli poprawki Senatu, które ograniczyły wysokość obciążenia.

Prezydent: prawo nie działa wstecz

W piątek 24 lipca Karol Nawrocki nie podpisał ustawy ani jej nie zawetował. Skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, co zamraża przepisy do czasu orzeczenia. Prezydent uderzył w sam mechanizm daniny. Jak wskazał, „prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną". Przywołał rzymską regułę lex retro non agit, zgodnie z którą prawo nie obowiązuje wstecz.

We wniosku do Trybunału pojawiły się także zarzuty proceduralne co do trybu uchwalenia ustawy oraz naruszenia gwarancji równości i ochrony własności, obok fundamentalnej dla państwa prawa zasady z artykułu 2 konstytucji. Głos zabrał również szef prezydenckiego gabinetu Paweł Szefernaker. Jego zdaniem zamiast nakładać nowy podatek, rząd powinien po prostu obniżyć VAT i akcyzę na paliwa.

Premier: pamiętajcie przy dystrybutorach

Reakcja szefa rządu przyszła następnego dnia. Na platformie X Donald Tusk napisał o decyzji prezydenta w tonie oskarżenia. Twierdził, iż Nawrocki zablokował ustawę pozwalającą opodatkować „gigantyczne zyski koncernów paliwowych" i sfinansować niższe ceny na stacjach. Zdanie, które obiegło sieć, brzmiało: „Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach".

Do premiera dołączył minister finansów Andrzej Domański, według którego prezydent zablokował kolejne miliardy zaplanowane dla budżetu. Rząd wycenił tę stratę na 4 miliardy złotych. Przekaz obu polityków był spójny i policzony na emocje kierowcy stojącego przy kasie: winny wyższej ceny paliwa siedzi w Pałacu Prezydenckim.

Spór o zysk, cenę i konstytucję

Za polityczną awanturą kryje się realny problem gospodarczy. Danina miała ściągnąć ponadprzeciętne marże, które spółki paliwowe zbiły w ostatnich miesiącach, i przełożyć je na tańszy tankunek dla obywateli. Kłopot w tym, iż największy płatnik, Orlen, pozostaje spółką z dominującym udziałem Skarbu Państwa. Państwo opodatkowałoby więc po części własny koncern, odbierając mu jedną ręką to, co drugą traci na niższej dywidendzie.

Sam pomysł sięgnięcia po nadzwyczajne zyski sektora paliwowego nie jest w Europie nowością. Po kryzysie energetycznym z lat 2022 i 2023 wiele państw Unii wprowadziło czasowe daniny solidarnościowe od firm paliwowych i energetycznych, by złagodzić obywatelom skutki drożejących nośników energii. Spór, który rozgorzał nad Wisłą, toczy się więc nie o samą ideę opodatkowania nadzwyczajnej marży, ale o to, czy państwo może sięgnąć po zyski wypracowane w miesiącach, w których ustawa jeszcze nie obowiązywała.

Prezydent postawił na drugiej szali zasadę, której narodowa prawica broni od lat: prawo nie może karać za działania podjęte, zanim jeszcze weszło w życie. To argument o wadze ustrojowej, trudny do zbycia hasłem o dystrybutorach. Rozstrzygnięcie należy teraz do Trybunału Konstytucyjnego, a wraz z ustawą zamrożono również obiecaną obniżkę na stacjach. Dopóki sędziowie nie orzekną, rachunek za spór o cztery miliardy zostaje otwarty, a płaci go kierowca, którego obie strony biorą na świadka.

Źródło: Polsat News

Читать всю статью