Czynnik czasu

polska-zbrojna.pl 6 часы назад

Ile czasu upłynie od zapisania w planie inwestycji zadania budowy koszarowca do przekazania obiektu użytkownikom? Kierownictwo Agencji Mienia Wojskowego twierdzi, iż obiekty budowane w powszechnej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych technologii prefabrykatów żelbetowych, na bazie projektów powtarzalnych, można „dostarczać” w 24 miesiące. Ten ambitny harmonogram właśnie podlega weryfikacji.

Od początku pisania o inwestycjach budowlanych w wojsku pasjonuje mnie tempo budów. Jest ono wypadkową potrzeb i możliwości finansowych zamawiającego oraz rzetelności i kompetencji wykonawców. Czas rozpoczęcia i ukończenia zadania wskazuje się w dokumentach przetargowych, a następnie potwierdza w umowie wykonawczej, wraz z karami za ewentualne błędy i opóźnienia. Niby wszystko jest jasne, ale z tempem inwestycji bywało różnie. Sprzed kilkunastu lat pamiętam kapitalny remont hangaru, w którym pracownicy pojawiali się tylko przed wizytą nadzoru z Warszawy i który opuszczali zaraz po 15.30, gdy kierownik dawał sygnał, iż kontrola wyjechała. Nic dziwnego, iż remont skończył się ze sporym poślizgiem, podobnie jak kapitalna przebudowa stadionu sportowego przy lotnisku w Dęblinie. To oczywiście skrajne przykłady z trudnej przeszłości, gdy z powodu niedostatku pieniędzy w budżecie obronnym od planowania i rozpoczęcia inwestycji do przekazania kluczy gospodarzom obiektu mijało siedem, osiem lat, a przetargi wygrywały niesolidne firmy.

REKLAMA

Nie trzeba tłumaczyć, iż w sytuacji formowania kolejnych dwóch dywizji wojsk lądowych takie terminy i takie metody budowania są nie do pomyślenia. Na szczęście, gdy przejeżdżam koło jednostek lub je odwiedzam, widzę, iż rosną jak na drożdżach, a ekipy fachowców, jeżeli pogoda pozwala, uwijają się od rana do wieczora. Szybkie tempo opłaca się wykonawcom i na ogół są to sprawdzone już firmy, bo zamawiający nie kierują się wyłącznie ceną, ale premiują doświadczenie i rozliczają wykonawców z terminowości wykonania poprzednich zleceń. Odczuła to firma z Ostródy, eliminowana z przetargów w 2025 roku z powodu zawalenia terminów przygotowania dokumentacji projektowo-kosztorysowej dla innego wojskowego obiektu rok wcześniej. Kolejne opóźnienia nie wchodzą w rachubę.

Tymczasem kierownictwo Agencji Mienia Wojskowego ma pomysł na jeszcze szybsze stawianie budynków. Proponuje powrót do technologii stosowanej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wykorzystującej żelbetowe prefabrykaty. Na plac budowy przywożone byłyby elementy gotowe do błyskawicznego montażu na miejscu, wyprodukowane w kontrolowanych warunkach fabrycznych, cechujące się lepszą, powtarzalną jakością i precyzją wykonania. To koncepcja podobna do budownictwa modułowego, z którego chętnie korzysta Wojskowa Akademia Techniczna, która zamówiła w tej technologii budowę akademika i budynku dydaktycznego. Na uczelniany plac budowy sprowadzane były moduły poszczególnych pomieszczeń, przygotowane w zewnętrznej fabryce. Przy sprzyjającej pogodzie montaż przebiegał błyskawicznie. jeżeli stały już fundamenty, budynek był gotowy do odbioru po sześciu tygodniach prac na miejscu.

Poligon budowlany

Właśnie z prefabrykatów, na zlecenie AMW, spółka AMW Sinevia stawia dwa budynki sztabowo-koszarowe z infrastrukturą towarzyszącą dla dowództwa 1 Dywizji Piechoty Legionów w Ciechanowie. Zastępca prezesa AMW płk Przemysław Gogoliński wskazuje, iż w czerwcu 2025 roku było tam „ściernisko”, wykopy pod fundamenty ruszyły w lipcu, a w połowie stycznia, gdy kraj ścisnęły mrozy, jeden koszarowiec osiągnął stan surowy zamknięty i podlegał wykończeniu; drugi miał gotowe pierwsze piętro i za kilka tygodni także powinien być zadaszony i zamknięty, gotów do robót wewnętrznych. – W styczniu 2027 roku oba budynki zostaną przekazane w użytkowanie. Szacujemy, iż budowa w terenie potrwa 18 miesięcy – podkreśla oficer.

Budowanie z prefabrykatów żelbetowych przebiega na tyle sprawnie, iż kierownictwo AMW i AMW Sinevia rozważają pozyskanie umiejętności ich produkcji we własnym zakresie. Jak powiedział mi prezes Marcin Horyń, analizowana jest możliwość zakupu istniejącej firmy, ulokowanej w środku kraju, co pozwoliłoby zaopatrywać budowy w całej Polsce w gotowe elementy. – Produkcja prefabrykatów przyda się przy inwestycjach na terenie jednostek czy przy budowie elementów fortyfikacyjnych Tarczy Wschód. A gdyby zostały wolne moce, Sinevia mogłaby wrócić do budownictwa mieszkaniowego – stawiałaby bloki i internaty – wylicza Horyń.

Zarówno technologia prefabrykatowa, jak i modułowa mają wady i zalety. Składanie budynków z modułów lub powtarzalnych płyt ściennych, podłogowych i schodowych skraca konieczność przebywania ekip monterskich na terenie wojskowym, co przekłada się również na obniżenie kosztów inwestycji przeznaczanych na wynagrodzenia. Przeniesienie znacznej części prac z placu budowy do hal produkcyjnych ogranicza także wpływ warunków atmosferycznych na ich przebieg i jakość.

Zrozumiałe jest, iż budynki z prefabrykatów powinny odznaczać się większą odpornością na uderzenia (odłamki, przebicie amunicją z broni strzeleckiej) niż moduły. Natomiast zastosowanie stalowych modułów i wysokiego stopnia ich przygotowania do instalacji w docelowym miejscu zapewnia możliwość relokacji czy szybkiej rozbudowy obiektów w przyszłości. Wspólną wadą obu technologii – z punktu widzenia użytkowników – jest to, iż po zamówieniu i uruchomieniu produkcji nic lub prawie nic nie mogą już w „klockach” zmienić ani ich przebudować.

– w tej chwili jesteśmy w fazie swego rodzaju porównawczych badań poligonowych – zauważa płk Gogoliński. – W Powidzu inwestujemy w koszarowce i stołówkę stawiane w technologii tradycyjnej. Z prefabrykatów powstają obiekty w Ciechanowie, a z modułów o konstrukcji stalowej przygotowujemy dwa koszarowce dla 1 Augustowskiego Batalionu Saperów. Po zakończeniu tych trzech inwestycji podsumujemy doświadczenia i przedstawimy przełożonym.

Zamiast kontenerów

Co ciekawe, w Augustowie, na terenie dotąd zalesionym, miało pierwotnie powstać obozowisko kontenerowe. Podobne do tych, które za 25–48 mln zł zarządy infrastruktury przygotowały w ostatnich latach w Lublinie, Wielbarku, Konieczkach, Olecku, Trzebieniu, Karlikach. Stało się jednak inaczej. – Usiedliśmy, przeanalizowaliśmy zadanie, policzyliśmy czas niezbędny do budowy obozowiska, w tym na wyłączenie terenu z produkcji leśnej, przejęcie go na stan wojska i uzyskanie pozwoleń. Otrzymany wynik zestawiliśmy z alternatywną opcją – wzniesienia zabudowy stałej. Kontenery byłyby szybciej i kosztowałyby pewnie około 30 mln zł, ale stwierdziliśmy, iż budynki modułowe powstać mogą tylko pół roku później, a stanowiłyby już infrastrukturę docelową, której okres eksploatacji będzie znacznie dłuższy niż zabudowy kontenerowej. Uznaliśmy, iż budowa koszarowców modułowych w Augustowie jest dla wojska korzystniejsza – przyznaje płk Gogoliński.

Konsorcjum budujące augustowskie koszary dostało 21 miesięcy na zaprojektowanie budynków, uzyskanie zgód na budowę oraz samą budowę i zdobycie pozwolenia na użytkowanie. Wygląda więc na to, iż zaangażowane do zadania firmy szybciej przekażą w użytkowanie budynki dla saperów niż kadrowcy i wojskowe centra rekrutacji zdołają w 100% ukompletować batalion pod względem ewidencji osobowej i sprzętu.

Kolejną okazją do zastosowania prefabrykatów ma być budowa siedziby dla nowo tworzonego w Krakowie Dowództwa Komponentu Wojsk Medycznych. AMW została wyznaczona na inwestora, który zamówi budowę budynku sztabowego dla DKWM. – Zamierzamy wykorzystać projekt powtarzalny, wdrażany już dla dowództwa 1 Dywizji Piechoty Legionów, z niewielkimi modyfikacjami funkcjonalnymi. Przyszłemu użytkownikowi obiecaliśmy, iż jeżeli akceptuje taką architekturę, to w dwa lata od wprowadzenia zadania do planu inwestycji w Zarządzie Planowania Rzeczowego P8 SG WP (na podstawie zatwierdzonego wcześniej przez ministra obrony wniosku) odbierze gotowy budynek. Sześć miesięcy na sprawy dokumentacyjne, 18 na budowę – wskazuje prezes Horyń.

Dla tak radykalnego przyspieszenia najważniejsze znaczenie mają oczywiście ubiegłoroczne zmiany prawne. Dzięki inicjatywie legislacyjnej MON-u, za sprawą ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie potrzeb obronności państwa, od 7 września 2025 roku dla wielu inwestycji nie trzeba uzyskiwać pozwolenia na budowę, uproszczone i skrócone zostały inne biurokratyczne procedury. – Liczymy na to, iż niedługo to krakowskie zadanie zostanie wprowadzone do planu – zauważa płk Gogoliński. I wskazuje, iż dla ulepszenia procesu inwestycyjnego, dowódcy zainteresowani szybkim powstawaniem nowych obiektów w podległych jednostkach mogą teraz składać uproszczone, kilkustronicowe wnioski inwestycyjne. Przedstawi w nich projekt powtarzalny budynku najlepiej spełniający potrzeby pododdziału lub służby, dla której jest przeznaczony, np. typu Ciechanów 1, Wesoła 2 czy Siedlce 3 (nazwy robocze), pochodzący z puli standardowych projektów budowlanych opracowanych przez firmy projektowe, od których przejęto prawa autorskie. Nie trzeba już będzie tworzyć kilkudziesięciostronicowych elaboratów, szczegółowo opisujących przedmiot zamówienia, co znacząco ułatwi pracę osobom nieznającym się na budownictwie kubaturowym i niuansach prawa budowlanego.

Dwa lata

Dwadzieścia cztery miesiące! To turborewolucja w porównaniu z 6–8 latami. Do pełni szczęścia wymagana pozostało jedna zmiana: podejścia dowódców do procesu budowlanego – zaakceptowanie wystandaryzowanych, powtarzalnych projektów architektonicznych w miejsce zamawiania konceptów dostosowanych do upodobań „płk. Nowaka” czy „gen. Kowalskiego”. Bo indywidualne życzenia zawsze opóźniają przygotowanie i prowadzenie budowy oraz podnoszą jej koszt. – W 1 Dywizji Piechoty Legionów znaleźliśmy już zrozumienie i chęć współpracy. Za kilka lat efekty takiego podejścia będą widoczne w Czerwonym Borze i Grajewie – zapowiadają prezes Horyń i płk Gogoliński.
Trzymam kciuki.

płk rez. Artur Goławski dziennikarz „Polski Zbrojnej” w latach 1995–2012, były rzecznik prasowy DGRSZ, konsultant w branży public relations
Читать всю статью