Niedawno odsunięty od władzy premier Węgier Viktor Orbán (62) nie tylko utrzymywał dobre stosunki z prezydentem USA Donaldem Trumpem i prezydentem Rosji Władimirem Putinem (73), ale także przekształcił swój kraj w ważnego partnera handlowego trzeciego, nieliberalnego mocarstwa światowego: Chin. Wraz ze zwycięstwem wyborczym Pétera Magyara (45), orientacja ta jest w tej chwili przedmiotem debaty.
W 2025 roku Węgry były trzecim rokiem z rzędu najpopularniejszym miejscem chińskich inwestycji bezpośrednich w UE. Według analizy Noaha Barkina , eksperta ds. Chin w think tanku Rodin Group, Węgry odpowiadały za około 25% wszystkich chińskich inwestycji w UE w tym okresie – mimo iż kraj ten stanowi zaledwie 2% populacji UE i około 1% unijnego PKB. W poprzednim roku wskaźnik ten wynosił 31%, a w 2023 roku sięgał aż 44%.
To nie przypadek. Od 2010 roku Orbán restrukturyzuje gospodarkę swojego kraju, strategicznie pozycjonując Węgry, dzięki ich „otwarciu na Wschód”, jako przyjazną dla inwestorów bramę do jednolitego rynku UE: chińskie firmy mogą produkować swoje towary w UE, omijając w ten sposób bariery handlowe, cła i ryzyko polityczne. Co więcej, na Węgrzech Chiny mają rząd, który jest politycznie bardziej przychylny Republice Ludowej niż inne państwa członkowskie UE i aktywnie promuje inwestycje.
Chiny korzystały ze stosunkowo elastycznych warunków regulacyjnych na Węgrzech pod rządami Orbána: projekty były gwałtownie zatwierdzane, hojnie dotowane przez państwo i napotykały na niewielki opór polityczny. Co więcej, ograniczona przejrzystość – na przykład w zakresie umów, dotacji i ocen oddziaływania na środowisko – ułatwiała realizację projektów na dużą skalę. To podejście często działało w szarej strefie: przepisy UE były formalnie przestrzegane, ale często osłabiane przez przyspieszone procedury i ograniczony udział społeczeństwa.
BYD i CATL zbudowały gigafabryki
Na przykład chiński producent samochodów elektrycznych BYD, należący do przemysłowca Wang Chuanfu (60), przeniósł swoją europejską siedzibę z Holandii do Budapesztu i zbudował swoją pierwszą europejską fabrykę w Szegedzie, oddalonym o prawie 170 kilometrów – za kwotę ponad 4 miliardów dolarów. Samochody elektryczne są tam produkowane od początku 2026 roku. W pierwszej fazie projektu z linii montażowej ma zjeżdżać prawie 150 000 pojazdów rocznie na rynek europejski; później zakład ma być w stanie wyprodukować do 300 000 samochodów. Raporty wskazują, iż w fabryce zatrudnionych jest tysiące chińskich pracowników w trudnych warunkach – i za znacznie niższe płace niż te określone w węgierskich normach minimalnych.
CATL będzie produkować akumulatory dla europejskich producentów samochodów, takich jak Mercedes-Benz, na obszarze równym 300 boiskom piłkarskim. Jednak kwestie środowiskowe i partycypacyjne, zwłaszcza dotyczące zużycia wody i emisji, a także zaangażowania lokalnej społeczności, spotkały się z ostrą krytyką w procesie zatwierdzania i są uważane za jeden z głównych punktów spornych w projekcie.
Pekin finansuje linię kolejową Belgrad-Budapeszt
Być może najbardziej kontrowersyjny projekt jest jednocześnie jednym z najważniejszych projektów infrastrukturalnych finansowanych przez Chiny w Europie: linia kolejowa o długości około 350 kilometrów między Budapesztem a Belgradem jest modernizowana dzięki pożyczce, głównie chińskiej, z Chińskiego Banku Eksportu i Importu (China Export-Import Bank), co ma skrócić czas podróży z około ośmiu do około trzech godzin. Chiny dążą do stworzenia ciągłego korytarza transportowego z portu w Pireusie, w którym chińska państwowa spółka COSCO nabyła większościowy udział w 2016 roku, do Europy Środkowej.
Przyznanie kontraktu chińsko-węgierskiemu konsorcjum i gwałtowny wzrost kosztów spotkały się z krytyką, podobnie jak brak przejrzystości ekonomicznej projektu: najważniejsze szczegóły umowne i finansowe były niekiedy objęte tajemnicą państwową, co znacznie ograniczało nadzór publiczny. UE skrytykowała proces udzielania zamówienia i nieprzestrzeganie przepisów przetargowych. Szerząca się korupcja również pogorszyła sytuację gospodarczą Węgier pod rządami Orbána.
Pod rządami Orbána Węgry stały się również coraz bardziej powiązane finansowo z Chinami. Oba kraje zawarły umowę swapową, która umożliwia wymianę walut w sytuacjach kryzysowych, zapewniając w ten sposób krótkoterminową stabilność. Ponadto Węgry zaciągnęły chińską pożyczkę w wysokości około miliarda euro w 2024 roku i od 2016 roku wielokrotnie finansowały się obligacjami denominowanymi w chińskiej walucie. To zmniejszyło zależność kraju od zachodnich pożyczkodawców, a jednocześnie zwiększyło jego zależność od Chin.
Magyar chce również chińskich inwestycji
Przyszły premier Węgier chce zacieśnić współpracę Węgier z UE i jej wartościami w polityce zagranicznej i gospodarczej oraz położyć kres konfrontacyjnej postawie Orbána wobec Brukseli. Rodzi to pytanie o to, jak poradzi sobie on z zdominowanym przez Chiny modelem gospodarczym, który Orbán promuje jako alternatywę dla zachodnioeuropejskiego systemu.
Oficjalnie kilka wiadomo o potencjalnej polityce węgierskiej partii TISZA wobec Chin. Wiele wskazuje na to, iż Węgry pragmatycznie pozwolą na kontynuację ogromnych chińskich inwestycji w najważniejsze sektory, takie jak elektromobilność, baterie i infrastruktura – między innymi dlatego, iż stały się one najważniejsze dla wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. CATL i BYD stworzyły tysiące miejsc pracy dzięki swojej działalności i dążą do uczynienia z Węgier jednej z najważniejszych europejskich lokalizacji dla elektromobilności – Węgry nie zamierzają łatwo tego zagrozić.
Jednocześnie Magyar prawdopodobnie będzie kładł nacisk na większą przejrzystość i silniejszą integrację polityki Chin z Europą. Mógłby na przykład spróbować uczynić istniejące umowy bardziej otwartymi, poddać je silniejszej kontroli i wyraźniej powiązać z interesami węgierskimi i europejskimi.
Na swojej pierwszej konferencji prasowej po wyborach Magyar wyraził stosunkowo przychylne opinie o Chinach. Określił ten kraj jako „jeden z największych na świecie” i stwierdził, iż „w naszym wspólnym interesie leży utrzymanie dobrych relacji”. Oświadczył, iż zamierza dokonać przeglądu umów o inwestycjach zagranicznych, zwłaszcza z Chinami i Koreą Południową, ale nie zamierza ich wstrzymywać. „Muszą przestrzegać prawa, niezależnie od tego, czy chodzi o przepisy dotyczące ochrony środowiska, prawa pracy, czy przepisy antykorupcyjne” – dodał.
Węgry nie mają jednak nic przeciwko otrzymywaniu przez chińskie firmy funduszy rządowych i ulg podatkowych, o ile przyczyniają się one do rozwoju węgierskiej gospodarki. „Nie możemy tolerować zagranicznych firm, które przyjeżdżają do nas, pobierają państwowe fundusze, zatrudniają niewielu węgierskich pracowników, zagrażają czystości węgierskiej wody pitnej i wykorzystują azjatyckich pracowników gościnnych” – podkreślił kandydat na premiera.






![Znamy powody zatrzymania 40-latka. Akcja kontrterrorystów w Ostrołęce [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/275-247004.jpg)
