Cieszę się, iż religijnych satrapów utłukli, ale martwię się, bo tygodnie krwawo tłumionych protestów Irańczyków zostały przekreślone. Chamenai został bohaterem i męczennikiem, a wrogami będą niewierni na całym świecie.
Atak jest na Iran, ale tak naprawdę chodzi o Chiny. Najpierw Wenezuela, teraz Iran, czyli dwa kraje, które dostarczały spory procent ropy do Chin. Zamknięcie cieśniny Ormuz też uderzy w chińską gospodarkę.
Chiny będą musiały kupować więcej ropy z Rosji, czy Kazachstanu, co też wcale mnie nie cieszy.
Generalnie, raczej się martwię, niż cieszę.
Michał Leszczyński













