Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Premier Donald Tusk odpowiedział złośliwym skrótem CKN, a w tle sporu jest około 4 miliardów złotych, które rząd chciał przeznaczyć na tańsze paliwo.
Prezydencki wniosek do Trybunału
Karol Nawrocki nie podpisał ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych i skierował ją w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. Głowa państwa zakwestionowała zgodność przepisów z zasadą, iż prawo nie powinno działać wstecz. Danina miała bowiem objąć zyski koncernów wypracowane w okresie od marca do grudnia 2026 roku, a więc częściowo już przeszłe. Do czasu rozstrzygnięcia Trybunału ustawa nie wchodzi w życie.
Tusk: był CPN, jest CKN
Premier Donald Tusk zareagował ostro. W sobotę nawiązał do wygaszonego rządowego programu obniżek CPN (Ceny Paliw Niżej) i ukuł złośliwy skrót CKN, który rozwinął jako „Ceny Karola Nawrockiego". Dzień wcześniej szef rządu pisał o „szokującej decyzji" prezydenta, zarzucając mu zablokowanie ustawy pozwalającej opodatkować zyski koncernów paliwowych i sfinansować z nich tańsze paliwo na stacjach. W narracji rządu to głowa państwa ponosi odpowiedzialność za to, iż kierowcy nie zobaczą niższych cen.
O co toczy się spór
Sercem konfliktu jest podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Według ministra finansów Andrzeja Domańskiego danina miała przynieść budżetowi około 4 miliardów złotych, przeznaczonych na pakiet osłonowy chroniący Polaków przed wysokimi cenami na stacjach. Rząd przedstawia go jako sposób, by nadzwyczajne zyski z okresu drogiego paliwa wróciły do kierowców. Skierowanie ustawy do Trybunału oznacza, iż te pieniądze pozostają na razie poza zasięgiem budżetu.
Kancelaria Prezydenta: obniżcie VAT i akcyzę
Otoczenie prezydenta odrzuca wersję o blokowaniu tańszego paliwa. Szef Kancelarii Prezydenta Paweł Szefernaker przekonywał, iż decyzja Nawrockiego miała uchronić Polaków przed rozwiązaniami grożącymi rekordowo drogim paliwem. Zamiast nakładać nowy podatek na koncerny, który i tak mógłby zostać przerzucony na klientów, apelował do rządu o obniżenie podatku VAT oraz akcyzy. To spór o metodę: dodatkowa danina kontra cięcie obciążeń fiskalnych, które państwo już dziś pobiera na każdym litrze.
Co dalej z cenami
Tusk zapowiedział, iż jeżeli rynek znów zrobi się niestabilny, rząd zaproponuje powrót maksymalnych cen na stacjach, na przykład na ostatnie dwa tygodnie wakacji, gdy Polacy wracają z urlopów. Premier wiązał ryzyko podwyżek z sytuacją geopolityczną i napięciami wokół USA oraz Iranu, które wcześniej wywindowały notowania ropy Brent powyżej 100 dolarów za baryłkę, po czym cena cofnęła się w okolice 89 dolarów.
Stawka dla kierowców
Dla zwykłego kierowcy liczy się jedna wartość: cena na dystrybutorze. Diesel ociera się o 8 złotych za litr, a każda złotówka więcej to realny koszt dla domowych budżetów, firm transportowych i cen w sklepach. Polityczny spór o to, kto odpowiada za paliwo, rozstrzygnie się w Trybunale Konstytucyjnym, ale rachunek za tankowanie płacą kierowcy niezależnie od tego, czyja narracja okaże się celniejsza.
Źródło: Do Rzeczy






