Część III. Administrator KSeF. Czyli gdzie naprawdę leży władza.

niepoprawni.pl 1 час назад

W dwó­ch po­przed­ni­ch czę­ścia­ch po­ka­za­łem, iż wie­dza za­war­ta w JPK i KSeF nie je­st abs­trak­cją księ­go­wą, tyl­ko re­al­nym za­so­bem kon­ku­ren­cyj­nym. Po­ka­za­łem też, iż KSeF nie po­sze­rza istot­nie za­kre­su ob­ser­wo­wa­ne­go ryn­ku, le­cz dra­ma­tycz­nie zwięk­sza roz­dziel­czo­ść tej ob­ser­wa­cji. Te­raz trze­ba zro­bić krok trze­ci.

  Ta wie­dza nie na­le­ży do ni­ko­go w sen­sie me­ta­fo­rycz­nym. Ona nie je­st pań­stwo­wa jak go­dło na ścia­nie. Ona je­st zgro­ma­dzo­na w kon­kret­ny­ch sys­te­ma­ch in­for­ma­tycz­ny­ch, do któ­ry­ch do­stęp ma­ją kon­kret­ni lu­dzie — ad­mi­ni­stra­to­rzy, ana­li­ty­cy, ope­ra­to­rzy in­fra­struk­tu­ry, urzęd­ni­cy. Lu­dzie z lo­gi­nem, ha­słem i upraw­nie­nia­mi. I w tym mo­men­cie koń­czy się baj­ka o neu­tral­no­ści.

  Wie­dza za­war­ta w JPK i KSeF ma ko­lo­sal­ną war­to­ść ryn­ko­wą. Nie pu­bli­cy­stycz­ną. Nie ide­olo­gicz­ną. Ryn­ko­wą! Prze­ka­za­nie jej jed­nej du­żej fir­mie po­zwa­la tej fir­mie prze­jąć klien­tów kon­ku­ren­cji. Nie spek­ta­ku­lar­nie, ale sub­tel­nie, bez woj­ny ce­no­wej, bez śla­dów. Za­wsze mi­ni­mal­nie le­piej, do­kład­nie tam, gdzie bo­li.

  To są mi­lio­ny. Czę­sto set­ki mi­lio­nów. W ska­li ca­ły­ch branż – mi­liar­dy. W ska­li go­spo­dar­ki – pro­cen­ty PKB. To nie są po­ten­cjal­ne ko­rzy­ści. To są re­al­ne trans­fe­ry ren­ty in­for­ma­cyj­nej. I te­raz rze­cz klu­czo­wa: ta­ki trans­fer in­for­ma­cji je­st nie­wy­kry­wal­ny.

  Nie ma żad­ne­go wy­cie­ku da­ny­ch. Nie ma ko­pio­wa­nia pli­ków. Nie ma śla­dów w lo­ga­ch. Je­st tyl­ko jed­na fir­ma, któ­ra na­gle po­dej­mu­je ide­al­ne de­cy­zje ryn­ko­we. Za­wsze na czas. Za­wsze pre­cy­zyj­nie. Za­wsze mi­ni­mal­nie sku­tecz­niej niż kon­ku­ren­cja.

  Z ze­wną­trz wy­glą­da to, jak świet­ne za­rzą­dza­nie. Jak ge­niu­sz stra­te­gii. Jak na­tu­ral­na prze­wa­ga ryn­ko­wa. Nie da się udo­wod­nić, iż to efekt do­stę­pu do cu­dzy­ch da­ny­ch. Ry­nek po pro­stu się prze­sta­wia. To ozna­cza jed­no: ry­zy­ko ko­rup­cyj­ne te­go sys­te­mu je­st struk­tu­ral­ne, nie in­cy­den­tal­ne.

  Nie ma zna­cze­nia, czy ad­mi­ni­stra­tor je­st uczci­wy, nie ma zna­cze­nia, ja­kie ma po­glą­dy, nie ma zna­cze­nia, czy je­st do­brym czło­wie­kiem. Przy ta­kiej asy­me­trii bodź­ców nie ist­nie­je sys­tem, któ­ry był­by w sta­nie za­gwa­ran­to­wać, iż nie wy­ko­rzy­sta wie­dzy, na któ­rej mo­że za­ro­bić mi­liar­dy. To nie je­st pro­blem ety­ki. To je­st pro­blem me­cha­ni­ki.

  W Par­ku Ju­raj­skim dra­pież­ne di­no­zau­ry wy­do­sta­ły się po­za la­bo­ra­to­rium nie dla­te­go, iż ad­mi­ni­stra­tor za ma­ło za­ra­biał, bo nie­za­leż­nie od je­go pen­sji, zy­sk z po­zy­ska­nia taj­ny­ch da­ny­ch je­st za­wsze wie­lo­kroć więk­szy od naj­więk­szej pen­sji.

  Tam, gdzie do­stęp do in­for­ma­cji da­je wła­dzę ryn­ko­wą, wy­ko­rzy­sta­nie tej wła­dzy je­st nie­wi­docz­ne, a staw­ka li­czo­na je­st w mi­liar­da­ch, tam nie za­da­je się py­ta­nia „czy”, tam za­da­je się py­ta­nie „kie­dy” i „na ja­ką ska­lę”! A te­raz naj­waż­niej­szy frag­ment.

  Ten sys­tem ktoś za­pro­jek­to­wał. Ktoś go wy­my­ślił. Ktoś for­so­wał. Ktoś wdra­żał. Ro­bio­no to świa­do­mie, wie­dząc, ja­ką war­to­ść ma­ją te da­ne. To nie je­st nie­win­ny pro­jekt fi­skal­ny. To je­st in­fra­struk­tu­ra kon­cen­tra­cji wie­dzy stra­te­gicz­nej o go­spo­dar­ce.

  Dla­te­go opo­wie­ść, iż pań­stwo tyl­ko zbie­ra da­ne, je­st in­te­lek­tu­al­nie na­iw­na. Pań­stwo stwo­rzy­ło cen­tral­ny punkt wi­dze­nia ryn­ku. A każ­dy ta­ki punkt au­to­ma­tycz­nie sta­je się źró­dłem wła­dzy. For­mal­nej al­bo nie­for­mal­nej. Le­gal­nej al­bo sza­rej. Wi­docz­nej al­bo cał­ko­wi­cie ukry­tej.

  Ry­nek prze­sta­je być pro­ce­sem od­kry­wa­nia cen. Sta­je się pro­ce­sem eks­plo­ata­cji in­for­ma­cji. Kon­ku­ren­cja prze­sta­je być grą roz­pro­szo­ną. Sta­je się grą, w któ­rej ktoś sie­dzi wy­żej i wi­dzi wię­cej. I to je­st sed­no pro­ble­mu KSeF. Nie to, iż pań­stwo wię­cej wie, nie to, iż wię­cej firm ra­por­tu­je. Tyl­ko to, iż klu­cze do sej­fu z wie­dzą war­tą wię­cej niż nie­jed­na ga­łąź prze­my­słu za­wsze są w czy­ichś rę­ka­ch. A tam, gdzie staw­ka je­st tak wy­so­ka, nie ma nie­win­no­ści. Są tyl­ko bodź­ce.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Kanał Blogera GPS]]>
]]>GPS i Przyjaciele]]>
]]>X.GPS65]]>

PS. Ciąg dalszy nastąpi — będą w sumie 4 części:

  • Część I. KSeF nie poszerza inwigilacji. KSeF zwiększa rozdzielczość.
  • Część II. Praktyka KSeF: HurtPol kontra Kowalski i Synowie.
  • Część III. Administrator KSeF. Czyli gdzie naprawdę leży władza.
  • Część IV. Technologia KSeF – suwerenność kończy się tam, gdzie kończy się kabel!

Tagi: gps65, KSeF, JPK, finanse, gospodarka, podatki, biznes, państwo.

Читать всю статью