
Krajowy System e-Faktur nie zmienia w istotny sposób zakresu podmiotów gospodarczych objętych obserwacją państwa. On nie otwiera państwu oczu. Państwo już dużo widzi przy użyciu JPK. KSeF zmienia coś innego: ostrość widzenia.
JPK funkcjonuje od lat. Obejmuje to rejestry sprzedaży i zakupów VAT — kontrahenci, wartości, częstotliwości, sezonowość. To nie jest pełna księgowość — to jest rentgen rynku. I ten rentgen obejmuje nie kilka firm, tylko zasadniczą część realnej gospodarki.
Jeżeli mierzyć rynek nie liczbą podmiotów, ale udziałem w PKB, to JPK od dawna widzi prawie wszystko, co istotne — duże i średnie przedsiębiorstwa, hurt, dystrybucję, produkcję, logistykę, sieci handlowe. To tam generowana jest istotna wartość biznesowa. To tam toczy się konkurencja cenowa, marżowa, kontraktowa. Mikrofirmy zwolnione z VAT mogą być liczne, ale ich znaczenie makroekonomiczne jest marginalne. Dwóch piekarzy w małym miasteczku nie tworzy globalnego rynku, tylko lokalne relacje. Im żaden JPK ani KSeF nie są potrzebne, bo konkurują jakością chleba czy obsługi klienta, więc choćby gdy gorszy piekarz zna ceny i klientów konkurenta, to go nie pokona.
Narracja, iż KSeF drastycznie poszerza zakres inwigilacji, jest w dużej mierze fałszywa. Zakres już był bardzo szeroki. Państwo już miało wgląd w łańcuchy dostaw, obroty, zależności między firmami. JPK zrobił coś fundamentalnego — uczynił rynek widzialnym dla biurokracji. KSeF nie robi tego ponownie. Różnica polega na czym innym. Na rozdzielczości!
JPK pokazuje skutki decyzji, KSeF pokazuje same decyzje. JPK operuje agregatem, KSeF operuje zdarzeniem. JPK jest spisem treści, KSeF jest pełną książką wraz z przypisami. To zmiana jakościowa, nie ilościowa.
Dzięki KSeF znikają niedopowiedzenia. Pojawiają się pozycje faktur, ceny jednostkowe, rabaty, korekty, warunki handlowe, sekwencje czasowe. To już nie jest wiedza o tym, ile firma sprzedała w danym miesiącu. To jest wiedza o tym, jak firma sprzedaje, komu ustępuje cenowo, gdzie negocjuje, gdzie trzyma twardą linię, a gdzie balansuje na granicy opłacalności.
W tym sensie KSeF nie poszerza mapy. On ją wyostrza. Z obrazu satelitarnego robi zdjęcie lotnicze. Z konturu — strukturę. Z rynku jako zbioru statystyk — rynek jako log zdarzeń.
I to właśnie tu leży realna zmiana. Nie w liczbie firm objętych systemem, ale w tym, iż firmy o największym znaczeniu gospodarczym stają się opisane znacznie dokładniej niż kiedykolwiek wcześniej. KSeF nie sprawia, iż państwo zaczyna widzieć więcej firm. Sprawia, iż zaczyna wiedzieć o tych samych firmach znacznie więcej.
Dlatego spór o to, czy JPK obejmuje 90%, a KSeF powiększy to do 95% rynku (w sensie udziału w PKB, a nie liczbie firm), jest sporem zastępczym. Istotne pytanie jest inne: czy państwo, posiadając taką rozdzielczość danych, pozostaje wyłącznie regulatorem, czy staje się uczestnikiem infrastrukturalnym rynku — choćby jeżeli formalnie nikomu tej wiedzy nie przekazuje.
Bo prawdziwa zmiana nie polega na tym, iż ktoś patrzy. Polega na tym, jak dokładnie widzi!
Grzegorz GPS Świderski
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele]]>
PS. Ciąg dalszy nastąpi — będą w sumie 4 części:
- Część I. KSeF nie poszerza inwigilacji. KSeF zwiększa rozdzielczość.
- Część II. Praktyka KSeF: HurtPol kontra Kowalski i Synowie.
- Część III. Administrator KSeF. Czyli gdzie naprawdę leży władza.
- Część IV. Technologia KSeF – suwerenność kończy się tam, gdzie kończy się kabel!
Tagi: gps65, KSeF, JPK, finanse, gospodarka, podatki, biznes, państwo.








