Czechy narzuciły ograniczenia na ukraińskich dekowników

magnapolonia.org 3 часы назад

Czechy zdecydowały się na krok, którego przez długi czas brakowało w polityce wielu państw europejskich. Nowe zasady dotyczące ochrony czasowej ograniczyły możliwość korzystania z niej przez część ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym. od dzisiaj nowo przybyli Ukraińcy w wieku od 23 do 60 lat, którzy nie mają uregulowanych obowiązków wojskowych na Ukrainie, nie otrzymują w Czechach ochrony czasowej. Niestety, ci sami ludzie wciąż mogą się dekować w Polsce.

Czechy narzuciły ograniczenia na ukraińskich dekowników. Efekt tej decyzji okazał się bardzo wyraźny. Według ministra spraw wewnętrznych Lubomíra Metnara udział mężczyzn w wieku 23–60 lat (wiek poborowy na Ukrainie) wśród nowych przybyszów spadł z około 20% do zaledwie 7%. Władze z Pragi informują ponadto, iż każdego dnia odmawiają przyznania ochrony czasowej w kilkudziesięciu przypadkach. Nie chodzi więc wyłącznie o deklarację polityczną, ale o rozwiązanie, które rzeczywiście zaczęło wpływać na strukturę migracji.

Co istotne, nowe przepisy niestety nie działają wstecz. Pseudouchodźcy, którzy wcześniej otrzymali ochronę czasową, nie tracą jej automatycznie, a ograniczenia dotyczą przede wszystkim nowych przybyszów. Czechy nie zamknęły więc systemu pomocy, ale zmieniły warunki jego dalszego funkcjonowania.

Dane czeskiego MSW pokazują skalę zmiany także w szerszej grupie wiekowej. Między 13 a 20 lipca do Czech przyjechało 494 mężczyzn w wieku 18–65 lat, natomiast między 17 a 24 sierpnia było ich już tylko 305. Czeski minister argumentuje, iż ograniczenie napływu mężczyzn w wieku poborowym może zmniejszyć presję na systemy publiczne, a jednocześnie odpowiada interesom samej Ukrainy, która potrzebuje ludzi zarówno do obrony, jak i późniejszej odbudowy kraju.

Jeżeli państwo prowadzi wojnę i mobilizuje własnych obywateli, trudno uznać za neutralną sytuację, w której część mężczyzn w wieku poborowym ucieka za granicę i korzysta tam z ochrony podając się za „uchodźców wojennych”. Państwo przyjmujące nie powinno tworzyć dodatkowej zachęty do omijania obowiązków wobec własnej ojczyzny.

Polska stała się jednym z najważniejszych państw przyjmujących obywateli Ukrainy. W naszym kraju przez cały czas przebywa blisko milion osób korzystających z ochrony czasowej, co czyni Polskę drugim największym ich skupiskiem w Unii Europejskiej. Przez długi czas warszawska polityka wobec tej kwestii była wyjątkowo ostrożna. W praktyce dominowało przekonanie, iż każda próba różnicowania sytuacji ukraińskich mężczyzn może zostać przedstawiona jako podważanie pomocy udzielanej Ukrainie.

W praktyce, o ile Czechy potrafiły powiązać ochronę czasową ze statusem wojskowym, Polska również może i powinna rozważyć takie rozwiązanie, a nie wspierać Rosję, poprzez ukrywanie u siebie ukraińskich dekowników. Pomoc humanitarna nie musi przecież oznaczać rezygnacji z elementarnego rozsądku. Można pomagać kobietom, dzieciom, osobom starszym oraz ludziom rzeczywiście zagrożonym wojną, a jednocześnie wymagać od zdrowych mężczyzn w wieku poborowym udziału w obronie własnego kraju.

Nie ma żadnego powodu, aby państwo polskie tworzyło parasol ochronny dla osób, które świadomie wykorzystują przepisy do uniknięcia obowiązków wobec własnego państwa. Dotyczy to każdego Ukraińca, niezależnie od jego majątku, pozycji społecznej, koneksji czy nazwiska.

Czeski przykład pokazuje, iż zaostrzenie zasad może mieć bardzo wyraźny efekt. Skoro udział mężczyzn w wieku 23–60 lat wśród nowych przybyszów spadł z około 20% do 7%, to trudno uznać, iż regulacja pozostaje bez wpływu na decyzje osób rozważających wyjazd. To, co zrobiła Praga powinno stać się dla Warszawy przykładem. Zamiast biernie obserwować, jak zmienia się struktura migracji, Polska powinna wprowadzić jasne zasady, które pozwolą odróżnić rzeczywistą potrzebę ochrony od próby wykorzystania naszego systemu do uniknięcia poboru.

Polecamy również: W Polsce rośnie biznes narkotykowy. Na czele Ukraińcy i Kolumbijczycy

Читать всю статью