Czarnek ogłasza „nową piątkę Tuska”. Budżet 2027 pod ostrzałem PiS

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Czarnek ogłasza „nową piątkę Tuska”. Budżet 2027 pod ostrzałem PiS


Przemysław Czarnek 30 września uderzył w rządowy projekt budżetu na 2027 rok, ostrzegając przed podwyżkami podatków, ograniczaniem programów społecznych i inwestycji oraz stagnacją dochodów. Rząd planuje 282,6 mld zł deficytu. Spór dotyczy więc nie kampanijnego hasła, ale rachunku, który ostatecznie zapłacą polskie rodziny.

Opozycja mówi o „nowej piątce Tuska”

Przemysław Czarnek przedstawił ostrą ocenę projektu ustawy budżetowej na 2027 rok. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości nazwał przewidywane skutki polityki rządu „nową piątką Tuska”. Do tej listy zaliczył podwyżki podatków, ograniczanie programów społecznych i inwestycji publicznych oraz stagnację wynagrodzeń w budżetówce, rent i emerytur. Zapowiedział również, iż PiS będzie przedstawiało własną drogę „wyjścia z doliny nędzy”.

To stanowisko opozycji, a nie bezsporny opis przyszłości. Nie wolno jednak zbyć go samym partyjnym szyldem. Projekt budżetu na 2027 rok przewiduje 695 mld zł dochodów, 977,6 mld zł wydatków i deficyt nie większy niż 282,6 mld zł. Różnica między dochodami a wydatkami jest zatem ogromna, a państwo nie posiada pieniędzy innych niż te zabrane podatnikom lub pożyczone na ich przyszły rachunek.

Rząd pokazuje wydatki, PiS pyta o trwałość finansów

Gabinet Donalda Tuska przedstawia projekt jako budżet bezpieczeństwa, zdrowia i rozwoju. Na obronność zaplanowano 198,1 mld zł, czyli 4,51 proc. PKB. Łączne nakłady na ochronę zdrowia mają wynieść 274,1 mld zł, o 26,3 mld zł więcej niż w 2026 roku. Te wydatki odpowiadają na realne potrzeby państwa i nie należy ich lekceważyć.

Problem leży gdzie indziej. Wysokie wydatki nie są jeszcze dowodem dobrego gospodarowania, jeżeli towarzyszy im potężny deficyt i brak przekonującego planu odbudowy równowagi. Wcześniejsza krytyka Mateusza Morawieckiego również koncentrowała się na trwałości konstrukcji finansów państwa. PiS buduje więc szerszą narrację: rząd finansuje bieżące zobowiązania długiem, a koszt korekty może spaść na obywateli po wyborach.

Rząd odpowiada, iż projekt pozostaje zgodny z krajowymi i unijnymi regułami fiskalnymi oraz procedurą nadmiernego deficytu. Oficjalne założenia mówią też o 3-procentowym realnym wzroście PKB i średniorocznej inflacji na poziomie 2,8 proc. To ważne zastrzeżenie. Budżet opiera się jednak na prognozach, a nie na gwarancjach. o ile wzrost okaże się słabszy albo dochody niższe, przestrzeń do finansowania usług publicznych i inwestycji gwałtownie się skurczy.

Stawką jest portfel polskiej rodziny

Dla zwykłego podatnika spór o setki miliardów może brzmieć abstrakcyjnie. Nie jest. Deficyt wraca w postaci kosztów obsługi długu, presji podatkowej i trudniejszych decyzji o wydatkach państwa. Planowane 96,4 mld zł na płace w budżetówce pokazuje skalę zobowiązań, które trzeba pogodzić z obronnością, zdrowiem i inwestycjami. Każda złotówka przeznaczona na odsetki nie trafia do szpitala, armii ani polskiej infrastruktury.

Czarnek trafnie kieruje uwagę na realne konsekwencje budżetu, ale sama mocna nazwa nie zastąpi programu naprawczego. PiS powinno pokazać liczby: które wydatki chce chronić, gdzie znajdzie oszczędności i jak ograniczy deficyt bez uderzania w rodziny oraz rozwój gospodarczy. Polska potrzebuje odpowiedzialności, a nie licytacji obietnic finansowanych kolejnymi emisjami długu.

Suwerenność zaczyna się od zdrowych finansów

Państwo nadmiernie zadłużone ma coraz mniej swobody. Więcej zależy od wierzycieli, kosztu pieniądza i zewnętrznych reguł. To właśnie dlatego kondycja finansów publicznych jest sprawą narodową, nie księgowym dodatkiem do polityki. Rząd ma obowiązek udowodnić, iż jego optymistyczne założenia są odporne na gorszą koniunkturę. Opozycja ma obowiązek przedstawić wiarygodną alternatywę.

Polacy nie potrzebują kolejnego sloganu bez pokrycia. Potrzebują państwa, które potrafi jednocześnie bronić granic, finansować podstawowe usługi i nie przerzucać coraz większego rachunku na następne pokolenie. W tym sporze stawką jest gospodarcza suwerenność Polski i bezpieczeństwo domowych budżetów.

Źródło: RMF24

Źródło: RMF24

Читать всю статью