Czarnek o zatrzymaniach w sprawie PFN: „Cyrk Tuska i Żurka”

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Czarnek o zatrzymaniach w sprawie PFN: „Cyrk Tuska i Żurka”


Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 23 września w Warszawie Annę Plakwicz i Piotra Matczuka w śledztwie dotyczącym kampanii „Sprawiedliwe Sądy”. Przemysław Czarnek uznał poranną akcję i przewiezienie ich do Rzeszowa za „cyrk Tuska i Żurka”. Stawką jest dziś wiarygodność państwa: śledztwo musi wyjaśnić wydanie publicznych pieniędzy, ale służby nie mogą służyć politycznemu widowisku.

Poranna akcja CBA w Warszawie

Funkcjonariusze CBA zatrzymali Annę Plakwicz i Piotra Matczuka rano 23 września. Z Warszawy przewieziono ich do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, która prowadzi postępowanie dotyczące nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński potwierdził zatrzymanie dwóch osób. W chwili publikacji pierwszych komunikatów służby nie informowały, czy zatrzymani usłyszą zarzuty.

To kolejna odsłona sprawy, o której Dziennik Narodowy informował w dniu zatrzymań. Plakwicz kieruje Biurem Wydarzeń w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, a Matczuk jest związany z Telewizją Republika. Oboje wcześniej pracowali jako doradcy premier Beaty Szydło i byli członkami zarządu spółki Solvere, realizującej dla PFN kampanię „Sprawiedliwe Sądy”.

Czarnek mówi o politycznym spektaklu

Przemysław Czarnek zakwestionował sposób działania służb, a nie samą potrzebę wyjaśnienia finansów fundacji. Zwrócił uwagę, iż od kampanii minęło dziewięć lat, zaś zatrzymanych zabrano z domów około godziny 6 i przewieziono do Rzeszowa. W jego ocenie można było wezwać ich do prokuratury.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości nazwał akcję „cyrkiem Tuska i Żurka” i powiązał ją z przygotowaniami do kolejnych wyborów parlamentarnych. Jego zdaniem podobne działania mają przykrywać problemy rządu i będą powtarzane w najbliższych miesiącach. To poważny zarzut polityczny, a nie ustalenie śledczych. Trzeba to rozróżnić.

O co chodzi w śledztwie dotyczącym PFN

Kampania „Sprawiedliwe Sądy” była prowadzona w 2017 roku i przedstawiała argumenty na rzecz zmian w wymiarze sprawiedliwości. Finansowała ją Polska Fundacja Narodowa, utworzona przez spółki Skarbu Państwa. Obecne władze i prokuratura oceniają, iż projekt służył interesowi partii tworzących ówczesny rząd. O tym, czy doszło do przestępstwa, może jednak rozstrzygnąć sąd po zbadaniu dowodów.

W lipcu CBA zatrzymało dwóch byłych członków zarządu PFN. Prokuratura zarzuciła im nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, wskazując na szkodę w wysokości co najmniej 8 428 542,74 zł. Podejrzani nie przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia. Szczegóły lipcowych zarzutów opisywaliśmy po komunikacie prokuratury, a pełną kwalifikację prawną podała Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.

Państwo musi wyjaśniać, a nie urządzać pokaz

Publiczne pieniądze nie są własnością żadnej partii. o ile istnieją dowody ich bezprawnego wykorzystania, prokuratura ma obowiązek działać twardo i doprowadzić sprawę przed niezawisły sąd. Ten standard musi dotyczyć każdej ekipy, także środowiska prawicy.

Równie ważna jest proporcjonalność. Zatrzymanie o świcie, transport przez pół Polski i medialna oprawa wymagają konkretnego uzasadnienia procesowego, zwłaszcza gdy chodzi o osoby publicznie znane i dostępne dla organów państwa. Samo zatrzymanie nie jest wyrokiem ani karą.

Dla Polaków stawka wykracza poza spór rządu z opozycją. Chodzi o pewność, iż prokuratura bada fakty, a służby stosują przymus wtedy, gdy naprawdę wymaga tego postępowanie. Donald Tusk i Waldemar Żurek nie odbudują zaufania do państwa obrazkami z porannych zatrzymań. Zaufanie wróci wtedy, gdy opinia publiczna zobaczy mocne dowody, równe reguły i prawomocne rozstrzygnięcia.

Źródło: Do Rzeczy

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью