Alaska niegdyś rosyjska, a dzisiaj amerykańska, stała się wspólnym terenem dla ugody USA z Rosją, po tym jak administracja prezydenta Obamy zbudowała wroga dla Rosji na kijowskim Majdanie. W planach prezydenta Obamy było tworzenie silnego NATO - we wspólnym sojuszu USA i Europy Zachodniej plus Europy Centralne...a choćby tych z Europy Wschodniej... przeciwko...no właśnie...przeciwko komu? Rosji?
Prezydent Putin bez problemu dotarł do miejsca rozmów, bo czerwony dywan wyznaczał drogę. Niewątpliwie powitanie było nad wyraz pełne szacunku i uznania dla Putina, a publiczne pokazanie tego miało na celu, aby cały świat się o tym dowiedział. Jakże odmiennym było przyjęcie prezydenta Zelinskiego w Białym Domu przez prezydenta Trumpa. Tam Zelenski nie miał żadnych szans, wszyscy politycy administracji Trumpa byli przeciwko niemu.
Tak się stało, bo polityka zawsze jest grą interesów, a odczytanie adekwatne polityki polega na zrozumieniu czyj i gdzie jest jej korzystne przejęcie. Dzisiejsza Rosja nie jest wrogiem USA, nie jest wystrczająco silna aby być czyimkolwiek wrogiem, ale mając w swojej ziemi bogactwo, jest warta przyjaznych gestów.
Ofiarą dzisiejszej polityki jest Ukraina, zwerbowana przez Obamę do wojny z Rosją, a zapomniana przez Trumpa. Problemem Ukrainy nie jest wojna, ale jej skład narodowościowy.
Chociaż Ukraińcy stanowili 77,8% ludności, to język ukraiński jako ojczysty wskazało 67,5% ankietowanych. Język rosyjski jako ojczysty zadeklarowało 29,6% mieszkańców Ukrainy w tym część etnicznych Ukraińców. (Według AI)
A to znaczy, iż 30% Ukraińców uznaje dziedzictwo kultury rosyjskiej jako własne. Ja nie wiem jakie jest dziedzictwo kultury ukraińskiej, ale z tego co można wyczytać, to choćby prezydent Zieleński zna lepiej język rosyjski niż język ukraiński. Tak jest - bo początki historii Ukrainy zaczynają się dopiero od powstania UPA. Tym samym nie ma szans aby Ukraińcy wyrzekli się własnej historii. Teoretycznie rzecz biorąc, relacje polsko-ukraińskie pomijają i wyciszają ten odcinek historii jakim jest Rzeź Wołyńska, o ile tyle najwyższych odznaczeń polskich znalazło miejsce na piersiach ukraińskich.
Polski Order Orła Białego został ustanowiony pierwotnie przez Augusta II Mocnego w 1705 roku. Po rozbiorach Polski i utracie niepodległości, carowie rosyjscy włączyli Order Orła Białego do systemu odznaczeń Imperium Rosyjskiego (jako Cesarski i Królewski Order Orła Białego). Współczesny Order Orła Białego (reaktywowany w 1921 i 1992 roku) jest prawnym kontynuatorem tradycji dawnej Rzeczypospolitej, a nie jego zrusyfikowanej wersji z okresu zaborów.(Za AI)
Order Orła Białego został nadany dla carycy Katarzynie II Wielkiej przez ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. Do nadania odznaczenia doszło w 1787 roku, najprawdopodobniej podczas słynnego zjazdu obojga władców w Kaniowie. Poniatowski, który w przeszłości był kochankiem Katarzyny, a tron zawdzięczał jej politycznemu wsparciu, wręczył jej najwyższe polskie odznaczenie w okresie, gdy Rzeczpospolita znajdowała się już w głębokiej zależności od Imperium Rosyjskiego.
Dzisiaj w czasie zawirowań politycznych Polski i Ukrainy należy wspomnieć o tym, iż istnieje (?) Trójstronny pakt brytyjsko-polsko-ukraiński i jest to format współpracy polityczno-strategicznej, który oficjalnie ogłoszono 17 lutego 2022 roku w Kijowie. Inicjatywa ta, nazywana również osią Londyn-Warszawa-Kijów, powstała zaledwie tydzień przed inwazją Rosji na Ukrainę. Jej głównym celem była odpowiedź na narastające zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego ze strony Federacji Rosyjskiej.















